
Postanowili wyruszyć w drogę do Betlejem. Pielgrzymka małżonków do Groty Narodzenia Pana Jezusa była oddalona od małej wioski w Ziemi Świętej o około 170 km - czytamy na stronie
cudaboze.plPrzez wstawiennictwo Maryi i dokładnie 5 stycznia 1984 roku, przyszła na świat mała dziewczynka, której dano na imię Mariam. Niestety ziemskie życie obojga rodziców małej Mariam i jej brata, który urodził się w dwa lata po jej narodzeniu, nie trwało długo. Rodzeństwo po śmierci matki i ojca, zostało rozdzielone i niestety nigdy już później nie spotkało się.
Brat Mariam - Paweł, został adoptowany przez siostrę matki, natomiast Mariam przez wuja. Jak większość dziewcząt palestyńskich, nie chodziła do szkoły, nie nauczyła się w dzieciństwie pisać, ani czytać, ale prowadziła za to intensywne życie religijne. Pewnego dnia usłyszała w swoim wnętrzu głos:
"Widzisz, wszystko przemija. Jeżeli jednak oddasz mi swoje serce, ja będę z tobą zawsze". Słowa te zapamiętała do końca swojego życia.
Gdy ukończyła trzynaście lat, jej opiekun postanowił wydać ją za mąż. Stanowczo odmówiła, albowiem jej jedynym pragnieniem, było oddać się Jezusowi Chrystusowi. Nikt nie był w stanie jej przekonać, mimo wymuszania na niej zmiany decyzji. Czuła, że rodzina jej nie rozumie i postanowiła przesłać list - przez dawnego służącego swojego opiekuna - do brata. Muzułmanin zgodził się to uczynić, ale postawił dziewczynie warunek, że wyrzeknie się wiary chrześcijańskiej i przejdzie na islam. Miriam jednak kategorycznie odmówiła. Człowiek bez namysłu i z okrucieństwem poderżnął jej gardło. Uczynił to w imię Allaha.
Mogłoby się wydawać, że zginęła z rąk muzułmanina, ale Bóg chciał inaczej. Ocknęła się w nieznanej grocie, ale nie była tam sama.Towarzyszyła jej ubrana w błękitną suknię kobieta. Przez długie cztery tygodnie, opiekowała się ranną Miriam: karmiła, pielęgnowała i udzielała rad oraz wskazówek. Młoda kobieta w błękitnej sukni, odkryła jej przyszłość zakonną i to, że w przyszłości będzie bardzo, bardzo cierpiała. Po czym zaprowadziła ją do kościoła św. Katarzyny w Aleksandrii. Tam Mariam przystąpiła do spowiedzi.
Dziewczyna była przekonana, że opiekującą się nią kobietą była Matka Boża.
Po cudownym ocaleniu, młoda Arabka pracowała jako służąca. W jej obecności zaczęły pojawiać się rzeczy, których nie potrafiono wytłumaczyć "po ludzku". Dzięki jej wstawienniczym modlitwom, cichły burze, dzieci ratowała od śmierci, czy ubogich i nędzarzy od głodu.
Czytaj dalej --->