Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

57694 miejsce

Mała Madzia czy duże show?

24 stycznia 2012 roku cała Polska na chwilę przystanęła. W mediach pojawiła się informacja o porwaniu półrocznej Madzi z Sosnowca.

Przez kolejne dni naród żył tylko tą sprawą. Polacy zasiadali przed telewizorami oglądając z wielkim współczuciem wypowiedzi rodziców zaginionej dziewczynki, którzy z matką na czele błagali, aby oddano im dziecko. Mama dziewczynki, Katarzyna W. ze łzami w oczach apelowała do widzów o pomoc w odnalezieniu córeczki. Opowiedziała, że wyszła z córeczką na spacer, wtedy została uderzona, straciła przytomność, a gdy się ocknęła, dziecka nie było już w wózku. Ba, podała nawet rysopis sprawcy. Wnet do akcji wkroczył wielki detektyw Krzysztof Rutkowski, wynajęty przez rodzinę zaginionego dziecka. Pan Krzysztof
zaczął brylować w mediach, udzielać zbędnych i często nieprawdziwych wywiadów, organizował konferencje prasowe i nie omieszkał o każdym nowym podejrzeniu na bieżąco informować mediów. Nagle stał się kimś na wzór przyjaciela poszkodowanej rodziny. Jednak wszystko to było dokładnie przemyślane i zaplanowane. Kiedy już zdobył zaufanie Katarzyny W. , postanowił z nią szczerze i „prywatnie „ porozmawiać. Owe prywatnie oznaczało przy obiektywie ukrytej kamery. Zasypał pytaniami zdruzgotaną kobietę, a wtedy ta przyznała, że Madzia wcale nie zginęła a wypadła jej z rąk uderzając główką o próg i zmarła.

Wtedy zaczęła się gra z czasem pomiędzy policją a Rutkowskim, o to kto pierwszy odnajdzie ciało dziecka, gdyż matka poinformowała, iż dziecko przykryła gruzami gdzieś w lesie.

W końcu ciało Madzi zostało odnalezione a sprawa trafiła do prokuratury.
I na tym sprawa medialna powinna się zakończyć, bo i tak za daleko już zaszła.
Jednak jak było do przewidzenia, co zupełnie mnie nie zdziwiło, sprawa śmierci dziewczynki odeszła w niepamięć, za to pełną parą na salonach pojawił się
Krzysztof Rutkowski ciągnąc za sobą swoją narzeczoną. Oboje zaczęli publicznie oskarżać Katarzynę W. i obrzucać ją błotem i wymyślać badania wariografem.

Detektyw zaczął bywać we wszystkich programach telewizyjnych, łącznie z programem „Fakty po Faktach”, gdzie próbował wmówić prowadzącej Katarzynie Kolendzie-Zaleskiej swoje zasługi w sprawie Madzi z Sosnowca oraz swoją rzekomą wyższość nad poczynaniami policji. Dziennikarka niestety nie wytrzymała egoizmu Rutkowskiego i nie dając sobie „w kaszę dmuchać” skomentowała na wizji jego zachowanie, co nie obeszło się bez szumu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.