Facebook Google+ Twitter

Mała Miss. Rodzina na zakręcie

Boję się chodzić na amerykańskie filmy, które "wstrząsnęły gatunkiem". Boję się, że znów zobaczę wpychany mi na siłę moralitet made in USA, który w gruncie rzeczy będzie płytki, nieskomplikowany i w którym wszystko będzie wyłożone "kawa na ławę".

Mała Miss. Fot. Materiały dystrybutoraTakie obawy towarzyszyły mi, gdy szłam na "Małą Miss" – reklamowaną jako rodzinna komedia drogi.

Wszystko się zaczyna, gdy pulchna siedmioletnia Olive, która pasjonuje się konkursami piękności, dostaje zaproszenie na wybory Little Miss Sunshine w Kalifornii. W trzydniowej wyprawie rozlatującym się volkswagenem busem będzie jej towarzyszyć rodzina: w miarę normalna matka, starająca się wszystko ogarnąć; ojciec – specjalista od motywacji, który nie może sprzedać swojego pomysłu na książkę; dziadek hedonista – lubiący od czasu do czasu zażyć trochę heroiny i nastoletni brat zafascynowany filozofią Nietzschego, który złożył śluby milczenia. Zabierają ze sobą także brata pani domu, specjalistę od Prousta, który właśnie wyszedł ze szpitala po nieudanej próbie samobójczej, na skutek rozstania z partnerem. Całe to szalone towarzystwo wsiada do starego auta i dzielnie jedzie na zachód. Nie mają pojęcia, jak dramatyczna będzie to podróż, co ich czeka na jej końcu i jak te kilka dni zmieni ich rodzinę.Mała Miss. Fot. Materiały dystrybutora

Sheryl wydaje się, że musi ciągle pilnować swojego brata, żeby znów nie próbował się zabić. Równocześnie stara się powstrzymywać kontrolę nad swoim mężem, by nie wpędzał córki w kompleksy i nie kładł jej do głowy swojej teorii sukcesu. Jakimś cudem udaje się nie zwariować. W takiej sytuacji można wybaczyć, że na kolację rodzina dostaje kubełek z KFC i colę. Codziennie…
Jej syn, Dwayne, dusi się w tej rodzinie. Ma dość hipokryzji, udawania, że wszytko jest ok. Widzi, że między rodzicami się nie układa i nienawidzi ich za to, że ukrywają to pod stertą fałszywych, okrągłych zdań. Lecz on też przeżyje wstrząs, który pozwoli mu inaczej spojrzeć na wszystko.
Czy to rzeczywiście komedia? Prawdą jest, że reżyserzy – małżeński tandem: Jonathan Dayton i Valerie Faris, znani twórcy teledysków i reklamówek – bardzo sprawnie poprowadzili historię. Sytuacje dramatyczne w jednej chwili stają się tak absurdalne, że aż śmieszne. Ale w gruncie rzeczy śmiejemy się na zewnątrz, a w środku współczujemy bohaterom, którym w życiu nic się nie udało. Właściwie od samego początku, wbrew sobie, identyfikujemy się z nimi, z całą ich nieporadnością, wadami i szalonymi pomysłami. Trzymamy kciuki, żeby zdążyli na czas na konkurs, a także podczas finału. Cały czas mamy wrażenie, że patrzymy na Amerykę taką jaka jest, nie jak na raj na ziemi. Tu nie ma miejsca na "american dream". Są za to problemy ekonomiczne, kryzys rodziny, konflikt pokoleniowy. Hooverowie nie mogą się dogadać, bo wszyscy nadają na innych falach. Nikt z nich naprawdę nie słucha innych. Nawet nie stara się zrozumieć. Żyją pod jednym dachem, ale osobno, ich wzajemne relacje są niezwykle skomplikowane.

"Mała Miss" to niezły film. Na pewno duża w tym zasługa reżyserów, którzy pracując w komercji, tym razem starali się zrobić dzieło mniej kolorowe, a bardziej ludzkie i prawdziwe. W dużej mierze im się to udało. Pochwała należy się także odtwórcom głównych ról. Na szczęście nie zdecydowano się zaangażować gwiazd Hollywood, ale aktorów mogących zaprezentować świetny warsztat i talent. Właśnie dlatego postaci grane przez Grega Kinneara i Toni Collette są tak prawdziwe i wiarygodne. Doskonały jest, jak zawsze, dwukrotnie nominowany do Oscara Alan Arkin. Trudna rola przypadła Paulowi Dano, znanemu polskim widzom z "Rodziny Soprano". Przez dużą część filmu gra bez słów, a to niełatwe zadanie. Musi przekonać widzów tylko za pomocą mimiki i gestów, do swojej postaci amerykańskiego nastolatka, mającego spory problem z określeniem swojego "ja".
Podróż, która ma być spełnieniem marzenia małej Olive i wydarzenia, których będą bohaterami, zbliżą rodzinę. Ale na jak długo? Pytanie cyniczne, ale ten film też ma sobie dużą dawkę cynizmu i ironii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Mnie ten film bardzo się podobał.Lubie Toni Colette. No i ta scena kiedy mała tańczy,podczas wyborów miss... :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.