Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

159360 miejsce

"Mała Moskwa" - miłość w czasach komuny

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-11-27 08:17

W piątek do kin wchodzi melodramat "Mała Moskwa" Waldemara Krzystka, nagrodzony Złotymi Lwami na festiwalu w Gdyni. Ze Swietłaną Chodczenkową, zdobywczynią nagrody za pierwszoplanową rolę kobiecą, rozmawia Magdalena Rigamonti.

Całowała się Pani wcześniej aż z tyloma partnerami?

W filmie całuję się tylko z jednym. I to Leszek Żurek mnie całuje, a nie ja jego.

Pytam o zdjęcia próbne...

A o to. Rzeczywiście trochę ich było. Reżyser już wiedział, że to ja zagram główną rolę kobiecą, i nadal szukał odpowiedniego kandydata do roli męskiej. Ci, którzy przychodzili na casting, mieli mnie po prostu pocałować. Niektórzy byli trochę nadgorliwi i pod koniec zdjęć miałam rzeczywiście spuchnięte usta. Kiedy Leszek przyszedł na casting, to delikatnie pocałował mnie w oba policzki. Wtedy już wiedziałam, że będziemy grali razem.

Nie bała się Pani zagrać w filmie, o którym krytycy piszą, że jest antyrosyjski?

Piszą głupoty. Ten film jest antyradziecki, a nie antyrosyjski. Pokazuje, jak ten straszny system wpływał na ludzi, jak ingerował w ich życie. Waldemar Krzystek nie ma uprzedzeń w stosunku do Rosjan. Tak jak ja i moi koledzy Rosjanie, którzy grali w tym filmie, nie mamy uprzedzeń do was. Poza tym "Mała Moskwa" jest przede wszystkim piękną opowieścią o wielkiej miłości. A historia jest dla niej tłem.

Znała Pani wcześniej to tło? Wiedziała Pani, że w Legnicy stacjonowały radzieckie wojska i funkcjonowała tzw. Mała Moskwa, czyli miasto w mieście?

Nie jestem najgłupsza, jeśli chodzi o historię. Wiedziałam, że w okresie Związku Radzieckiego w Polsce byli radzieccy żołnierze. Przygotowując się do tego filmu, starałam się dowiedzieć jak najwięcej. Kiedy przeczytałam scenariusz, zrozumiałam, co się działo w Legnicy, jak wyglądały relacje Polaków i Rosjan i jakie straszne męczarnie musiała przeżywać kobieta, którą gram.

Miało to dla Pani znaczenie, że gra Pani postać, która rzeczywiście istniała i zabiła się z powodu niespełnionej, zakazanej przez Sowietów miłości?


Z aktorskiego punktu widzenia nie. Natomiast zdawałam sobie sprawę, że w Legnicy ludzie pamiętają piękną Rosjankę Lidię zakochaną w polskim oficerze. Przecież na jej grób przychodzą do dzisiaj. Wiedziałam, że będą mnie do niej porównywać. Chociaż w filmie moja bohaterka ma na imię Wiera i jej losy są nieco inne niż życie Lidii.

Cały wywiad przeczytasz na stronach Polskatimes.pl.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Plus za wywad, który jest jednocześnie ciekawą recenzją. Muszę konicznie wybarać się do kina, szczególnie z powodu tej Lidii :)
Swietłana sprawia wrażenie, że idealnie wpasowała się w postać filmowej Wiery.Sympatyczna z niej osóbka....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.