Opowieść o losach mieszkańców ziemi zdominowanej przez ludzi i ideologię ZSRR. Wielka historia i wielka miłość na ekranie. "Mała Moskwa" Krzystka już po premierze kinowej.
Miłość na tle bolesnej historii narodów
-Z okazji "Małej Moskwy" przywołuje się ekranizację "Doktora Żywago". Tam również jest trójkąt miłosny
na tle okropności wojny, rewolucji, komunizmu. Różnica polega na tym, że bohaterami Pasternaka są ludzie cierpiący, ale wewnętrznie wolni, uduchowieni, przerastający okoliczności historii, w jakim przyszło im żyć. Natomiast bohaterowie "Małej Moskwy" są ofiarami historii- zauważa Tomasz Sobolewski z "Gazety Wyborczej".
"Mała Moskwa" reklamowana była przez producenta słowami: wielka miłość. W mojej opinii miłość ta wielką i toksyczną była..
Pojawia się tu także pytanie o cel tej historii na tle dramatu tak Polaków, jak Rosjan i innych narodów w pułapce komunizmu. Oczywiście, zamierzeniem reżysera mogło być destrukcyjne uczucie osób zmanipulowanych przez system. Oglądając film odnosi się jednak wrażenie, że postawa bohaterów nawet nie jest pozostawiona ocenie własnej widzów, lecz poddana pewnej formie gloryfikacji. Zabieg ten nie jest uzasadniony, co może prowadzić do stwierdzenia niewielkiej wartości romansu, w tle którego toczy się wielka historia.
Jury wspominanego festiwalu swój werdykt uzasadniało klasyką melodramatu rozegranego w kontekście wydarzeń historycznych. Dodając, że o wydarzeniach tych młodzi widzowie często nie mają pojęcia. Drugi plan "Małej Moskwy" z pewnością balansuje na wysokim poziomie. Jest odwaga i oddanie rosyjskiego szlachetnego żołnierza w postaci Jury, odwaga Wiery i Michała podających do chrztu ormiańskie niemowlę. Jest i tchórzostwo rodzica tego niemowlęcia, który lekko przyciśnięty gotów jest zrobić wszystko, by jego pragnienie chrztu dla dziecka poszło w niepamięć. Jest zaślepienie wielu z indoktrynowanych Polaków i Rosjan. I duszna atmosfera wzajemnych oskarżeń i podejrzeń PRL-u, a wreszcie dramat interwencji w Czechosłowacji. Trudno byłoby jednak określić "Małą Moskwę" mianem lekcji historii dla młodzieży. Bo to wątek zakazanej przez ZSRR miłości wybija się na pierwszy plan. W duszną atmosferę tego czasu może i część wczuje się - ci, co obejrzą film w skupieniu..
-Obejrzałem film jeszcze raz z jak najlepszym nastawieniem - nareszcie prawdziwy polski melodramat. I znów dystans i opór - przekonuje czytelników "Gazety Wyborczej" ww. Tomasz Sobolewski. Bo można się zachwycać grą aktorów, a nawet poetyckim zacięciem filmu, ale gdzieś niedosyt pozostanie. Jego znaczność określona jest być może tym czego dany widz szuka w melodramacie. Najlepszym sposobem uznania rzeczywistej wartości filmu jest, jak zawsze, bezpośredni kontakt z obrazem. "Mała Moskwa" Waldemara Krzystka w kinach od 28 listopada.