Pozycja materiału w rankingach:
Film jest apoteozą ładu, to znaczy prezentuje świat wartości, nadając im odpowiedni porządek.
W małym miasteczku pojawia się Ronnie - ekshibicjonista, który za pokazywanie się nieletnim został skazany na więzienie. Po odbyciu kary zamieszkuje w swojej dawnej dzielnicy. Troskliwi rodzice od razu zawiązują komitet zatroskanych i wywieszają ulotki ostrzegające przed niepożądanym sąsiadem. Okazuje się, że walcząc z przestępcą, sami nie mogą się uznać za "czystych". Są wśród nich: zabójca małego chłopca - stróż prawa, który przez nierozwagę uznał chłopaka za groźnego bandytę, matka 3-letniej dziewczynki, która zdradza męża ze spotkanym na placu zabaw tatą, wychowującym syna oraz jej mąż, regularnie odwiedzający strony pornograficzne. Do tego jeszcze zapracowana matka, która nie ma czasu dla męża i rodziny oraz młodzież, spędzająca noce na deskorolkowych popisach...
Mieszkańcy, tocząc walkę z samotnym ekshibicjonistą, wikłają się w sieć wzajemnych zależności. Główna bohaterka - Sarah (Kate Winslet), absolwentka filologii angielskiej, niepracująca żona dobrze zarabiającego męża, świecąca przykładem w małomiasteczkowej społeczności, angażuje się w niebezpieczny romans. Chce uciec od szarej rzeczywistości. Na jednym z osiedlowych wieczorków literackich utożsamia się z bohaterką powieści Flauberta - Panią Bovary, według niej pierwszą feministką, która nie bała się łamać konwenansów i angażowała w kolejne związki, aby urozmaicić sobie życie. Sarah postanawia uciec z kochankiem i córką, ale czy zdoła?...
Film jest apoteozą ładu, to znaczy prezentuje świat wartości, nadając im odpowiedni porządek. Ukazuje rodzinę jako podstawową komórkę społeczną, traktuje romans jako chwilowe zauroczenie, a ekshibicjonistę jako człowieka cierpiącego, który sam ostatecznie wymierza sobie karę.
Bardzo dobra gra aktorska Kate Winslet i Patricka Wilsona (grającego Brada), głównej pary zafascynowanych sobą bohaterów. Kate Winslet gra szarą, zaniedbaną i brzydką kobietę. Brad jest niepracującym ojcem, utrzymywanym przez żonę, codziennie odwiedzającym plac zabaw ze swoim synem. Wiążąc się ze sobą stają się zupełnie innymi, odkrywają w sobie pasję i szaleństwo, ale życie każe im wracać w przypisane im wcześniej role.
Zdjęcia do filmu wykonał Antonio Calvache. Sposób kadrowania przypomina ruchy wprawnego kamerzysty, który filmuje monotonne życie małego miasteczka. Dzięki temu momentami widzowi wydaje się, iż widzi obrazek obyczajowy o życiu sąsiedztwa. Tego typu spokojne sceny kontrastują z gwałtownymi ujęciami ukazującymi deskorolkowców, którzy narażają swoje życie w nocnych popisach, czy pełnymi napięcia scenami gry mężczyzn, spotykających się wieczorami na meczach lub zupełnie intymnymi, podsyconymi dreszczem ryzyka, spotkaniami Sarah i Brada.
Warto wspomnieć o kreacji Jacka Earle'go Haleya, który zagrał ekshibicjonistę. Zrobił to z ogromną odwagą i po mistrzowsku. Swojej postaci nadał rys alienacji, zagubienia, ale i obojętnej zgody z własnym losem, zgody człowieka, który chodzi własnymi drogami, żyje "poza" społeczeństwem i nie próbuje z własnej woli dostosowywać do jego zasad.
"Małe dzieci" to obraz porządkujący świat, pokazujący go jako dobry, gdzie każdy i wszystko ma należyte sobie miejsce.
Zdecydowanie polecam.
Reżyseria: Todd Field Scenariusz: Todd Field,Tom Perrott Czas trwania: 130 minut Produkcja: USA, 2006 Dystrybucja: Warner Bros.Poland Występują: Kate Winslet, Patrick Wilson, Jennifer Connelly, GreggEdelman, Jack Earle Haley
Zobacz także:
Artykuły
(9)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 34 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: "Statek jest bezpieczny kiedy stoi w porcie, lecz nie po to buduje się statki..."
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
pmurapnuy 13.07.2011 21:26
1kDCSV <a href="http://dwsohyfunwhd.com/">dwsohyfunwhd</a>, [url=http://lxsbuynwphiu.com/]lxsbuynwphiu[/url], [link=http://hwgwsntpqafo.com/]hwgwsntpqafo[/link], http://btxjppedyizt.com/
Anna Płochocka (Korpysz) 01.03.2007 18:42
Cześć! Owszem, "Małe dzieci" to film o zagubieniu dosrosłych, ale co zwycięża i jest główną ideą filmu? To, że jednak wszystko odzyskuje swój właściwy ład. Moim zdaniem to jest przesłaniem, pozytywnym tego filmu. Każdy ma prawo do własnej opinii, jeden zauważył chaos i zagubienie jako myśl przewodnią, ja zauważyłam ład. I to jest moje spojrzenie, do którego, tak ja Wy do swoich, mam prawo. Pozdrawiam. :)
Piotr Królak 01.03.2007 18:17
Wydaje mi się, że po to istnieje funkcja "skomentuj", żeby m.in. krytykować i jeśli publikuje się jakiś tekst, to ze świadomością, że ktoś go skrytykuje. Najłatwiej napisać "pa". "Małe dzieci" to nie jest obraz "porządkujący świat" i wartości. Nie znalazłem tam ani uporządkowania wartości, ani "apoteozy" ładu, tylko chaos i zagubienie ludzi przysłonięte małomiasteczkowym pseudo-porządkiem, który został wyszydzony.Owszem, bohaterowie w końcu wybrali to, co społecznie akceptowane. Ale uporządkowany świat wartości wybrała też kobieta nazywająca panią Bovary "ździrą". Czy w filmie jej świat spotkał się z apoteozą? To przykład problemu, który błędnie zinterpretowałaś w recenzji. Niemniej jednak pozdrawiam i czekam na dalsze (recenzje).
Jan Ambroziewicz 01.03.2007 17:26
Oczywiście, zapraszam na cinema.blox.pl, gdzie moje recenzje możesz przeczytać. Nie są genialne - powiedziałbym, że co najwyżej poprawne. Forma również nie jest typowo prasowa. Zamiast jednak się odgryzać (sądzę, że mam się teraz spodziewać bardzo krytycznych komentarzy) radzę rzucić okiem na teksty o filmach autorów z Tygodnika Powszechnego, Gazety Wyborczej (wydania codziennego i świątecznego, niekoniecznie 'co jest grane') i wyciągać z nich to, co najbardziej wartościowe.
Anna Płochocka (Korpysz) 01.03.2007 16:31
Więc proponuję Ci , Janie, abyś sam napisał recenzję i pokazał, jak to się robi. Odebrałam to nie jako złośliwośc, ale jako niesłuszną krytykę. Pa.
Jan Ambroziewicz 28.02.2007 22:37
Droga Aniu, to był tylko jeden z przykładów, a tekst jest po prostu płytką oceną. Dla mnie recenzja bez wnikliwej analizy i interpretacji nie istnieje. U Ciebie zajmuje ona jeden, dwa akapity. Jak większość potraktowałaś uwagę do tekstu jako złośliwość, a ja zachęcam tylko do odrobiny autokrytyki.
Anna Płochocka (Korpysz) 28.02.2007 22:14
Kochany Janie! Ty chyba nie wnikliwie przeczytałeś moją recenzję. Nie pisze o kamerzyście, jako o operatorze filmowym, ale porównuję go do wprawnego kamerzysty (powiedzmy amatora), który kręci swoje osiedle, a to jest różnica. // Akurat deskorolkowcy byli "ujęci" w ujęciach, a sceny - to dłuższe sceny filmu, które kontrastują z fajnymi "szybkimi" ruchami (ujęciami) deskorolkowców. Pozdrawiam.
Jan Ambroziewicz 28.02.2007 22:01
Niestety recenzja słaba, pominęłaś istotne obszary problematyki filmu, skupiając się na dość oczywistych, wydawałoby się, niewymagających komentarza. Reszta wedle schematu recenzji z podręcznika. Oprócz tego błędy merytoryczne, jeśli chodzi o analizę obrazu filmowego (przy filmie nie pracuje kamerzysta, tylko operator; scena i ujęcie nie odnoszą się do tego samego itp).
Grammy 2012: Adele najjaśniejszą gwiazdą gali w Los Angeles
(odsłon: +8608)