Facebook Google+ Twitter

„Małe zbrodnie małżeńskie” - małżeństwo, jako sojusz morderców

Mężczyzna szuka kochanki, aby ratować swoje małżeństwo. Kobieta szuka kochanka, aby odejść od męża. W takim razie, jaka jest najlepsza recepta na kryzys w małżeństwie z długoletnim stażem? Czyżby kłamstwo?

 / Fot. Fot Materiał promocyjny Teatru Polskiego we WrocławiuNa deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu wystawia się właśnie sztukę niezwykłą. Niezwykłą, bo kto odważyłby się na stwierdzenie, że:
"Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą". Eric-Emmanuel Schmitt twórca tego dzieła zadaje to pytanie i twierdzi, że nic tak nie zabija małżeństwa, jak miłość do drugiej osoby.

Bohaterami sztuki są Gilles i Lisa, małżeństwo z piętnastoletnim już stażem. Poznajemy tą parę w szczególnie dziwnych okolicznościach. Oto małżonek wraca do domu ze szpitala z amnezją. Nie pamięta niczego i dziwi się, co robi w tym mieszkaniu i kim jest ta kobieta, która go do niego przywiodła. Lisa stara się pomóc mu w odzyskaniu pamięci, streszczając ich wspólny związek, mówiąc mu, kim był, co robił, jak się zachowywał i jakie wyznawał zasady. Jednak wersja Lisy nie jest tą prawdziwą. To jej wyobrażenie o tym, jakim chciałaby, aby Gilles był, jako jej mąż. Ukrywa jego wady, wspomina o zaletach, idealizuje go a jeśli mówi coś przykrego, to tylko o sobie. Wini siebie, uważając, że amnezja męża to jej sprawka.

Gilles wydaje się zagubiony. Niczego nie pamięta, nic nie rozumie, nie wie, kim jest i co tu robi. Ale to mogą być tylko pozory. Lisa w tym wszystkim nie bierze pod uwagę, że Gilles to być może doskonale zakamuflowany kłamca a amnezja może być tylko udawana. Czemu ma to służyć? Mąż w ten oto sposób chce poznać prawdę o swojej żonie i o tym, czym jest dla nich, dla niej, dla niego wspólne małżeństwo. Widz ogląda to przedstawienie i zastanawia się, która ze stron zorientuje się pierwsza w kłamstwach drugiej i co z tego wszystkiego wyniknie. Wbrew pozorom kłamstwa obojga mają za cel uratować, a nie pogrążyć to małżeństwo.

Gościnnie w tej sztuce na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu w roli Gillesa oglądamy Jerzego Schejbala. To doskonały aktor a rolę, w którą się wcielił odtwarza fantastycznie. Nie inaczej należy ocenić Grażynę Krukównę, która kreuję rolę Lisy. Dynamika, pasja i kapitalna gra aktorska tego duetu, który także i na co dzień jest małżeństwem dodaje sztuce pikanterii. Podobać się może w tym dramacie odgrywanie pomiędzy nimi scen poznawania siebie i odkrywania ich jakby na nowo. Wspólny zachwyt, wspomnienia, zainteresowania mieszają się z irytującym przyzwyczajeniem i ze zwykłym znudzeniem sobą.

Jednoaktówka Schmitta „Małe zbrodnie małżeńskie” to idealny sposób na spędzenie wieczoru i refleksji nad tym, czym jest kwintesencja relacji małżeńskich po wspólnie spędzonych piętnastu latach. To studium długoletniego związku pomiędzy mężczyzną i kobietą z ukazanymi tu uczuciami, problemami i wszystkimi towarzyszącymi temu emocjami. To psychoanaliza bohaterów i starcie ze schematami, gdzie mężczyzna kłamie a kobieta szminkuje prawdę. Czy małżeństwo jest społecznie usankcjonowanym sojuszem morderców? Teatr Polski we Wrocławiu zaprasza na tą sztukę, aby przekonać się o tym samemu.

Małe zbrodnie małżeńskie - Eric-Emmanuel Schmitt
Przekład BARBARA GRZEGORZEWSKA
Reżyseria BOGDAN TOSZA
Scenografia ALAKSENDRA SEMENOWICZ
OBSADA
Lisa GRAŻYNA KRUKÓWNA
Gilles JERZY SCHEJBAL (gościnnie)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.