Facebook Google+ Twitter

Małgorzata Kożuchowska: Hanka mi nie przeszkadza

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-09-27 22:21

Rozmawiamy z aktorką Małgorzatą Kożuchowską - Hanką Mostowiak z serialu "M jak Miłość".

Małgorzata Kożuchowska fot. MWMEDIA- W nowej komedii Ryszarda Zatorskiego „Dlaczego nie!”, historii współczesnego Kopciuszka, zagra Pani Renatę, kobietę drapieżna i chyba mało sympatyczną...
- Moja bohaterka żeby zrealizować swoje cele jest gotowa posunąć się bardzo daleko, użyć środków, które powszechnie uznawane są za niemoralne. Jest nowoczesna, zdecydowana, pewna siebie, lubi rządzić. Ale jest to też kobieta, która jest zdolna do wielkiej miłości.

- Czy w tą rola próbuje Pani przełamać wizerunek Hanki Mostowiak, z którą od wielu lat jest Pani kojarzona?
– Pani pytanie zakłada, że mogę świadomie kierować swoja karierą i wybierać pomiędzy rolami. Ale Polska nie jest krajem, gdzie aktor może przebierać w propozycjach ról filmowych. Powstaje mało filmów, a dobrych ról kobiecych jest jak na lekarstwo. Gdy zaproponowano mi rolę Renaty ucieszyłam się, bo Ryszard zatorski to świetny reżyser.
A co do Hanki Mostowiak. Dwa lata temu zagrałam w „Komorniku”. Kreowałam tam postać bardzo daleką od Hanki Mostowiak. Dla widzów pozostałam jednak Hanką. Serial „M jak Miłość” kręcony jest już od 6 lat. Przez pierwsze dwa lata grałam w nim czarny charakter, na początku Hanka była zdecydowanie negatywną postacią. Teraz wydaje się, że widzowie zupełnie o tym nie pamiętają. Od dłuższego czasu Hanka jest bowiem miła, spokojna, zajmuje się domem i mężem... Przyznam się, że wolałam grać "złą" Hankę, było to ciekawsze... (śmiech )
Generalnie jednak nie czuję się zaszufladkowana i Hanka mi nie przeszkadza. Bo non stop gram bardzo różne role w teatrze. Wkrótce w Teatrze Narodowym będzie można mnie oglądać w spektaklu "Miłość na Krymie”, który wyreżyseruje Jerzy Jarocki.

- Na czym Pani zdaniem polega fenomen serialu "M jak Miłość? Jego popularność nie słabnie, a rośnie w miarę upływu lat.
– Nie wiem. To jest dla mnie zaskakujące, choć oczywiście bardzo miłe. Myślę, że jest to przede wszystkim olbrzymia zasługa scenarzystki Ilony Łepkowskiej, która ma olbrzymią wyobraźnię i zna gusta widzów. Każdy aktor, który wystąpi w serialu, natychmiast staje się popularny. Dlaczego nie wykorzystać tej popularności, skoro dzięki niej można zrobić coś dobrego?

- Właśnie, właśnie, ostatnio wzięła Pani udział w kolejnej akcji charytatywnej. Jak to się stało, że obcięła pani włosy?
– Zadzwoniła do mnie pani Ilona Łepkowska i zaproponowała, żebym to zrobiła, bo chciałaby trochę zmienić Hankę Mostowiak. Bardzo mnie ta propozycją zaskoczyła i w pierwszym odruchu chciałam powiedzieć "nie!". Byłam przywiązana do swoich włosów, z których można było zrobić koka (śmiech). A potem pomyślałam, że może pora zmienić image. Zadzwoniłam do mamy a ona zdziwiła się moimi rozterkami. „Gośka, przecież włosy odrosną" - powiedziała.

- A kiedy pojawił się pomysł całej akcji sprzedawania cegiełek za zdjęcia w nowej fryzurze?
– Po swoich „telekamerowych” doświadczeniach wiedziałam, że będzie spory szum wokół tej sprawy. I postanowiłam ten fakt wykorzystać. Kiedyś odebrałam Telekamerę uczesana w kok. Następnego dnia nie pisano o niczym innym, tylko o koku. Okazał się on ważniejszy niż moja nagroda i sama uroczystość. Nie rozumiem, dlaczego, ale tak właśnie było. Wiem jaką siłę maja mass media. Postanowiłam wykorzystać zmianę fryzury, o której by i tak pisano, do celów charytatywnych. Włosy to pretekst, a każdy pretekst jest dobry żeby komuś pomóc. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży zdjęć zostaną przeznaczone na pomoc dzieciom z oddziału onkologicznego Centrum Zdrowia Dziecka. Dzięki tym środkom chore dzieci wyjadą po raz pierwszy w życiu na wakacje bez rodziców. Fundacja aktorki Ewy Gorzelak, mojej koleżanki chce im podarować wakacje, podczas których chociaż w części będą mogły żyć, jak ich rówieśnicy.
A co do moich włosów... Wiedziałam, że jak zmienię fryzurę, paparazzi zaczną na mnie czatować, śledzić mnie, zacznie się wyścig, kto pierwszy zrobi mi zdjęcia i kto na tym zarobi. Wolałam, żeby skorzystały dzieci, a nie paparazzi?

- Dlatego przez kilka dni chodziła Pani po Warszawie w czapce z daszkiem na głowie?
– Tak. I udało mi się - paparazzi niczego nie zauważyli! Ta czapka trochę determinowała mój ubiór, musiałam ubierać się bardziej sportowo niz zazwyczaj. Teraz już przyzwyczaiłam się do mojej fryzury, jeszcze tylko czasami wracają stare nawyki związane z układaniem włosów...

- Co Pani sądzi o paparazzi? Niedawno w jednym z tabloidów ukazały się Pani zdjęcia toples zrobione na greckiej wyspie Rodos.
- Nie potrafię wyobrazić sobie, jak żyje, jak się czuje ktoś, kto zarabia na krzywdzie drugiego człowieka. Nie jestem w stanie pojąć motywów działania takich ludzi. Sprawę tę oddałam w ręce prawników.

- Czy zmiana fryzury sprawi, że Hanka Mostowiak znów stanie się czarnym charakterem?
- Pożyjemy, zobaczymy (śmiech )...

Rozmawiała Jolanta Żabińska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.