Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12625 miejsce

Małgorzata Müller: Wielojęzyczność pozwala mi zrozumieć innych

Małgorzata Müller studiowała germanistykę, romanistykę, neogrecystykę oraz filologię średniowiecza. Pisze doktorat na temat dydaktyki i metodyki wielojęzyczności, opisując m. in. własną metodę nauczania języków.

Małgorzata Müller / Fot. M.MüllerPani Małgorzato, jest Pani niezwykle popularną osobą w środowiskach naukowo – kulturalnych w Nadrenii Północnej Westfalii. Proszę powiedzieć, czym się Pani zajmuje?
Od 1994 roku pracuję jako nauczyciel języków obcych w instytucjach niemieckich (państwowych i prywatnych: VHS, uczelnia RWTH Aachen, prywatna szkoła języków obcych). Przez 5 lat prowadziłam m. in. własną Międzynarodową Akademię Języków Obcych w Aachen. Obecnie, od 2005 r. jestem dyrektorem Wydziału Językowego Volkshochschule der Stadt Eschweiler (Uniwersytet Ludowy Eschweiler) z oddziałem integracyjno - egzaminacyjnym oraz języków obcych. Jestem założycielką „Sieci Nauczycieli Języka Polskiego w NRW” oraz zajmuję się współpracą m. in. z instytucjami dokształcania dorosłych i szkolnictwem wyższym.

Jest Pani nauczycielem metodykiem, uczy Pani również języków. Jakich?
Tak, uczę języka polskiego, rosyjskiego, niemieckiego, włoskiego, hiszpańskiego, portugalskiego, greckiego oraz metodyki nauczania tych języków. Posiadam przygotowanie do nauczania języka tureckiego i czeskiego jako obcego.

To zdumiewająco rzadka umiejętność opanowania tak wielu języków i to w stopniu pozwalającym na przekazywanie tej wiedzy... Co spowodowało tak szerokie zainteresowanie językami obcymi, czy to wynik pracy nad licznymi projektami dydaktycznymi? Pamiętam Pani wykład: „Ile jest języków na świecie i którym posługiwali się Adam i Ewa?”
To prawda, jestem autorką wielu projektów dla VHS oraz wykładów językowych (np. „Jeść i pić w innych językach”, „Spróbować języków europejskich”, „Czy my rozumiemy się na pewno? - Różnice językowe”, „ O języku i literaturze Greków, Włochów, Hiszpanów itd.”, „Niemiecki dla obcokrajowców – metodyka nauczania klas wielonarodowościowych”, „Języki dla osób starszych”, „ Babcia i wnuczek uczą się razem hiszpańskiego”, „Bajki i historie własne w kilku językach”, „Recytować po niemiecku”, „ O tym jak dzieci uczą się języków obcych”, „Jak uczy się nasz mózg? – Exkurs z badań neurolingwistycznych”, „Jak uczyć się kilku języków na raz? - workshop”...

Właśnie dotknęła Pani najważniejszego tematu naszej rozmowy. Stało się faktem, iż od kilku lat realizuje Pani fenomenalny, autorski projekt nauczania dziesięciu języków jednocześnie. Jak to możliwe?
O tym, jak można się uczyć kilku języków naraz opowiadają kursanci na youtube pod hasłem "VHS Eschweiler", a następnie "10 - Sprachenkurs". Są to ludzie, którzy władają kilkoma językami biegle i uczą się nowych języków. Każdy ma swoje metody. Każdy lubi inny język. Wszyscy stają się talentami językowymi poprzez naukę. Nie ma chromosomów, które nadają talent językowy. Nauka języków to przede wszystkim dobra pamięć i praca. "Bez pracy nie ma kołaczy!" - a kołacze przecież żywią, dają sytość i zadowolenie. Język obcy to siatka myślenia, solidarność z innymi. Mowa to klucz globalizacji. Komunikacja to rdzeń w stosunkach międzyludzkich, międzynarodowych. Kontakty międzyludzkie to potencjał pozytywny. Dlatego uczmy się języków obcych. Nie jednego lat dziesięć, lecz kilku na raz. Nauka multilingualna to wyzwanie osobiste i społeczno - polityczne dla każdego człowieka. Rozwój świata to rozwój kształcenia, więc rozwijajmy kształcenie dalej. Dajmy społeczeństwu coś od siebie.

Jak przedstawić metodykę wielojęzyczności?
Język jest czymś, co człowieka formuje, bowiem nasza duchowa rzeczywistość ma charakter „odsłowny“, niejako ma postać skoncentrowanego konglomeratu, z którego w akcie komunikacji powstaje język, według wpojonych nam wzorów. Zadziwiające jest to, iż mimo istnienia wielu wzorów funkcjonowania języka, jego istota jest niezmienna. Język tworzy strefę kultury, bowiem jest narzędziem jej tworzenia, zatem poziom jego rozwoju w wymiarze osobistym, określa możliwość naszego indywidualnego uczestnictwa w kulturze zbiorowości. Poznając wiele języków nabywamy nie tylko nowe umiejętności, ale niejako zdobywamy glejt do uczestnictwa w kulturze narodów, które się nimi posługują. Dla wielu znanych pisarzy nabycie umiejętności językowych znaczyło tyle, co otrzymanie narzędzia do realizacji zdolności twórczych. I tak F. Kafka tworzył swe dzieła jedynie w języku niemieckim, a dla J. Conrada angielski stał się językiem literatury, zaś francuski używany był w listach. Nie wiemy, jaką funkcję odgrywały języki rodzime w formowaniu ich osobowości, ale obecność elementów kultury, z której pochodzili z racji urodzenia, jest widoczna w ich twórczości – tj. Conradowskie rozumienie wierności i obowiązku ma wyraźnie polski rodowód romantyczny, a Kafkowskie dylematy filozoficzne ujęte w formę przypowieści egzystencjalnych mają wyraźną, biblijną konotację. Nowy język to może być nowa szansa dla niektórych z nas.
Język, w którym padły pierwsze nasze słowa, zabierzemy z sobą gdziekolwiek się znajdziemy i zawsze będzie on częścią naszej osobowości. Ja 20 lat temu zabrałam język polski i swoją cząstkę polskości z sobą do Niemiec. Praca na co dzień w różnych językach, a przede wszystkim w języku niemieckim jest ciekawa, ale doprowadziła do przesunięcia języka ojczystego w moim mózgu na plan dalszy. „Wszystko co nasze, staje się wtedy obce” - pojęcia lingwistyczne, choćby „wielojęzyczność”, mają dla mnie nagle inny smak, aniżeli w języku niemieckim. Ale stają się one też ciekawsze. W wieku dorosłym nie zapomina się języka ojczystego; „ucieka” język fachowy, natomiast język potoczny zostaje.

Jeden człowiek - kilka języków: ryzyko czy szansa?
Studiując różne filologie i ucząc się różnych języków obcych (w sumie ponad 14) fascynowały mnie nie tylko obce kultury, mentalności, obyczaje, tradycje, literatura i różni ludzie. Moją pasją stało się m.in. nauczanie języków obcych, poznawanie tajemnicy przyswajania różnych idiomów, pracy mózgu i zagadnień z neurolingwistyki. Uczyłam od rana do nocy różne grupy różnych języków europejskich; obcokrajowców języka niemieckiego, a Niemców języka włoskiego, hiszpańskiego, portugalskiego, greckiego, polskiego, rosyjskiego, czeskiego. Porównywałam język niemiecki z językiem francuskim, angielskim oraz z dialektami nadreńskimi - czyli z tym, co było i jest np. Niemcowi najbardziej znane, ułatwiając mu w ten sposób naukę jezyka. Obcokrajowcom zaś pokazywałam podobieństwa i różnice ich języków z językiem niemieckim. Tak tworzyły się wzorce dydaktyki i metodyki nauczania kilku języków naraz, co zostalo przeze mnie nazwane "nauczaniem multilingualnym" i opracowane jako metoda nauczania i uczenia się kilku języków naraz w grupie.

Jak postępowały prace „od pomysłu do realizacji?”
W 2010 wprowadziłam pierwsze kursy wielojęzyczne na Uniwersytecie Ludowym w Eschweiler. Pierwszym kursem był kurs 10-jezyczny, zawierający następujące języki obce: włoski, hiszpański, portugalski, grecki, niderlandzki, czeski, polski, rosyjski, turecki i arabski. Różne grupy językowe, cztery różne alfabety, dziesięć różnych gramatyk, setki różnych słówek. Grupa kursantów: mieszana. Najmłodsza uczestniczka miała lat 16, najstarsza 84. Dzisiaj prowadzimy kursy o różnym formacie: dwujęzyczne, trzyjęzyczne, siedmiojęzyczne oraz dziesięciojęzyczne, kursy kompaktowe oraz semestralne.

Wiadomo, że przy realizacji tak śmiałego programu, występują rozmaite trudności, co szczególnie Pani doskwiera?
Problemem są materiały dydaktyczne; nie ma podręczników do nauczania kilku języków naraz, nie ma tablic, kart ze słownictwem, ćwiczeń, zadań fonetycznych, zestawów liczb, czasowników, rzeczowników itp. Wszystko przygotowujemy sami. Piszemy teksty, na których uczymy konwersacji, czytania, pisania, wymowy. Cwiczymy nie tylko rozróżnianie języków, ale przede wszystkim swobodne przejście z języka na język, niemylenie języków, szybką budowę zdań. Rozmawiamy o obyczajach i tradycjach kulturowych, o mentalności narodów, gramy i śpiewamy znane hity, mówimy o stereotypach, snujemy refleksje nad swoja kulturą. Lekcje te stają się nauczaniem globalnym, a 10 języków jednym językiem o różnych wariantach. Nie ma nudy. Ciagle jest coś nowego, to coś dla każdego jest inne, każdy znajdzie zawsze coś dla siebie, wypróbuje, pozna, otworzy się na nowe kultury, na innych ludzi, którzy żyją nawet obok nas. Turcy, turecki, Rosjanie, rosyjski. Wszystko, co obce, staje sie wtedy nasze. Dlatego lubię wielojęzyczność. Lubię spotykać się z innymi narodami. Lubię przebywać w innych kulturach, ponieważ je rozumiem. Rozmowa z "obcymi" nie jest mi obca; jest ona wręcz radością.

Ładnie Pani to powiedziała: „Rozmowa z "obcymi" nie jest mi obca”. Czy opowie nam Pani jakieś zapamiętane przeżycie?
Na ostatnim urlopie w Turcji, na hotelowym tarasie poznałam adwokata z irackiego Kurdystanu. Próbował rozmawiać ze mną w języku angielskim. Smiał się sam z siebie, ponieważ niewiele umiał. Small talk bez języka. (śmiech) Nagle zmieniłam język na jego. Zdziwienie, zaparty dech, radość. Rozmowę potoczyłam w strone Kurdystanu. Mam tam przyjaciół, znam ich kulturę i obyczaje. Radość w jego oczach. Z kieszeni wyciagnął telefon komórkowy, w którym miał plik zdjęć jego rodziny, domu, miejsca pracy, festynu. Dowiedziałam się i zobaczyłam wiele. Spędziłam ciekawe, uśmiechnięte popołudnie na hotelowym tarasie - zawdzięczając to mojej wielojęzyczności i otwartości na inne kultury. Tę otwartość, moje doświadczenia językowe, przekazuję moim studentom, kursantom, uczniom. Języki służą porozumiewaniu się. Kto się porozumie, ten nie prowadzi wojny. Języki to przecież dzieci demokracji. Ucząc się innych języków, chronimy swoją tożsamość. Dlatego warto jest być wielojęzycznym.

Dziękuję serdecznie za bardzo interesującą rozmowę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za konstruktywny komentarz. Jeśli wziąć pod uwagę kontekst historyczny, ma Pan niewiątpliwą rację. Myślę jednak, że w tej wypowiedzi dominuje aspekt kulturowy. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moje najwyższe uznanie, ale nie ze wszystkim się zgadzam. Umiejętność porozumienia się zapobiega wojnom? Pani Małgorzata nie zna ani trochę historii? Czy najkrwawsze wojny nie miały miejsca często między tymi, którzy językowo bardzo dobrze mogli się porozumieć? Np. w okresie wojen napoleońskich elity całej Europy powszechnie posługiwały się językiem francuskim, w Ameryce Północnej w XVIII i XIX wieku ludzie mówiący po angielsku stoczyli ze sobą trzy wyjątkowo krwawe wojny, rezuni z UPA władali językiem swoich ofiar, a rezuni zimbabweńscy znali angielski itd. itd.

Pokój i przyjaźń między narodami to niezmiernie słuszna i szlachetna idea, ale na przeszkodzie stoi jej coś więcej niż tylko zbyt małe rozpowszechnienie znajomości języków obcych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję, Basiu, to jest niezwykła osoba...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.