Facebook Google+ Twitter

Małgorzata Oleksy: Na pewno wrócę do Polski!

Małgorzata Oleksy już czwarty rok jest w Niemczech. Wyjechała zaraz po maturze i choć ma wielu przyjaciół, stałą pracę w pubie w Brunszwiku i studiuje dwa kierunki na Uniwersytecie Technicznym, nie myśli o stałym zamieszkaniu w Niemczech

Małgosia Oleksy ze swoimi nimieckimi przyjaciółmi. | Fot. Agnieszka Wasztyl.Co skłoniło Cię do wyjazdu z Polski?
– Po maturze jak każdy młody człowiek zastanawiałam się co dalej. Na studia się nie zdecydowałam, w moim mieście z pracą jest krucho, a nie chciałam siedzieć bezczynnie. Wiedziałam, że bez znajomości języka dobrej pracy nie dostanę. Postanowiłam, że wyjadę jako au-pair do USA, ale ostatecznie wybrałam Niemcy ze względu na niższe koszty transportu i odległość.

Jaka była Twoja znajomość języka niemieckiego przed wyjazdem?
– Szczerze mówiąc nie najlepsza. Początki były trudne. Dogadywałam się głównie po angielsku, nie umiałam przełamać bariery językowej i wstydziłam sie mówić z błędami. Ale wszystko przychodzi z czasem. Gdy juz sie osłuchałam, próbowałam wtrącać niemieckie zdania, aż w końcu pokonałam własna blokadę. Teraz mowie juz płynnie.

Trudno jest Polakom znaleźć pracę w Niemczech?
– To zależy od regionu. Odkąd weszło euro sytuacja się bardzo pogorszyła i bezrobocie wzrosło. Wielu Niemców przyjeżdża do Polski robić zakupy świąteczne, bo jest taniej. Oczywiście nie jest źle, ale parę lat temu było w tym kraju znacznie lepiej. Najlepsza sytuacja jest w Bawarii - to najbogatszy Bundesland. Nie najlepiej jest w północnych landach i Sachsen-Anhalt. Zdarza się, że Niemcy niechętnie patrzą na cudzoziemców, bo zabierają im pracę. Jeśli Polak znajdzie pracę, to czasem dostaje najniższa stawkę, ale wszystko zależy na kogo trafisz. Ja jestem zadowolona, ale szukałam długo.

Miałaś nieprzyjemne sytuacje w pracy?
– Zdarzały się. Na początku pracowałam jako opiekunka do dzieci i byłam bardzo wykorzystywana. Mieszkałam u niemieckiej rodziny, która nie była zbyt miła i pozytywnie nastawiona. Potem pracowałam u kilku innych rodzin i też było różnie. Za to u ostatniej - fantastycznie. Dzięki nim mogłam rozpocząć studia i chodzić na dodatkowe lekcje z niemieckiego. Teraz mam inną pracę. Pracuję w restauracji, robię sałatki, przygotowuję różne potrawy. Pracuję też w drukarni. Dorywczo zajmuję się dzieckiem. Nie narzekam.

Jak wyglądają studia w Niemczech? Trudno się dostać?
Małgosia Oleksy ze swoimi nimieckimi przyjaciółmi. | Fot. Agnieszka Wasztyl.– Egzamin dla cudzoziemców jest bardzo trudny. Myślałam, że go nie zdam. Na szczęście się udało. Studia wyglądają trochę inaczej niż w Polsce. Przede wszystkim samemu wybiera się przedmioty. Wykłady nie są obowiązkowe, egzaminy są łatwe. Czasem wystarczy samo napisanie referatu by zaliczyć, ale to też zależy na jakiej uczelni się studiuje. Za naukę się płaci, nie ma kolokwiów i rzadko sprawdzana jest obecność. Wakacje są dłuższe niż w Polsce, więcej też wolnego czasu w ciągu roku. Poza tym bardzo popularni w Niemczech są tzw. wieczni studenci. Na moim kierunku jest mnóstwo osób, które mają koło czterdziestki i jeszcze nie ukończyły studiów, a studiują dziennie. Niemieccy studenci trochę z dystansem traktują studentów z innych krajów, ale jest duża grupa bardzo fajnych i życzliwych osób. Nie ma też studiów zaocznych, a wiele zajęć praktycznych odbywa się w weekendy. Co ciekawe, każda uczelnia indywidualnie ustala sobie rok akademicki. Ja zaczynam pod koniec października, inne wyższe uczelnie zaczęły już 4 października.

Ile wynoszą miesięczne koszty Twojego utrzymania w Niemczech?
– Ponieważ pracuję, teoretycznie mogę sobie pozwolić na więcej. Ale studenci zagraniczni wydają średnio około 500-600 euro miesięcznie, czasem mniej, czasem więcej. Ja wydaję około 400 euro. Zależy od standardu akademika, miasta i od tego w jakich sklepach robisz zakupy. Ale z tego co mi wiadomo, wszystkie akademiki mają wysoki standard. Każdy student ma swój pokój, a łazienka i kuchnia przypada średnio na 4 osoby.

Studiujesz, imprezujesz, pracujesz w wielu miejscach. A kiedy się uczysz? Jak znajdujesz czas na to wszystko?
– Na naukę zawsze znajduję czas. Nie jest to łatwe, bo zajęć mam dużo i grafik napięty, ale wychodzę z założenia, że dla chcącego nic trudnego. Nie pracuję codziennie. Najczęściej dwa, trzy razy w tygodniu i w weekendy. Co do imprez, to czasem nie mam nawet siły na nie iść. Ale gdy mam wolny wieczór, wychodzę ze znajomymi na miasto do jakiegoś klubu. Siadamy przy piwie, rozmawiamy, szalejemy na parkiecie.

Myślisz o zapuszczeniu korzeni w Niemczech?
– Nigdy w życiu. Jak tylko skończę studia wracam do Polski.

Małgosia Oleksy ze swoimi nimieckimi przyjaciółmi. | Fot. Agnieszka Wasztyl.Dlaczego? Przecież masz tu wszystko czego potrzebujesz? Zarabiasz teraz jako studentka więcej niż przeciętny Polak w kraju!
– Nie wszystko. Gdy wyjechałam za granicę dopiero doceniłam Polskę i Polaków. U nas jest wszystko inne, lepsze. Nie chodzi mi o standard życia, ale o stosunki między ludźmi. My jesteśmy bardzo serdeczni, więzy rodzinne są silne. Tutaj żyje każdy sobie, nikt nikim się nie przejmuje. Niemcy są raczej chłodni. Owszem nie brakuje im życzliwości, ale są bardzo zdystansowani. W Polsce mam też rodzinę, przyjaciół. To nieprawda, że młodzi ludzie, którzy wyjechali z Polski nie wracają i na Zachodzie są zadowoleni. Wielu moich znajomych nie wytrzymało i wróciło. Ja trafiłam dobrze, ale i tak wrócę. Korzenie ciągną. Poza tym nigdzie nie ma tak dobrego jedzenia jak w Polsce (śmiech).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

moim celem bylo przedstawienie zycia w Niemczech polskich studentow, trudnosci i problemow z jakimi sie borykaja, systemu ksztalcenia, roznic pomiedzy studiami w kraju i za granica, pracy mlodych ludzi w obcym panstwie itd. Wszystkie te informacje znalazly sie w tekscie i bardzo dobrze przedstawila to Malgorzata Oleksy. A nazwisko to jest popularne ( wbrew pozorom). Moze nie tak jak Kowalski czy Malinowski, ale zapewniam Cie ze nie wystepuje rzadko:)Zgadzam sie, ze wielu ludzi momentalnie je kojarzy z osoba Jozefa Oleksego, ale to nie powod by juz na wstepie zaznaczac, iz bohaterka nie jest z nim spokrewniona !To zreszta wynika z tekstu, gdy sie go przeczyta. Dziekuje za Twa opinie, bo dzieki niej mamy mozliwosc dyskusji, ale zostaje przy swoim:)Pozdrawiam z Niemiec!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdybyś pisała o Kowalskim, to powinnaś napisać, że to jest zwykły Polak, a prawdziwe nazwisko jest utajnione... Nie, żartuję!
Ale w przypadku nazwisk znanych i niezbyt typowych (Oleksy - nie jest typowe, Wałęsa, Małysz) to jednak zastosowanie w tytule nazwiska powoduje, że czytelnicy szybciej klikną na ten artykuł, niż gdybyś tam umieściła moje nazwisko. Znam to z Onetu, gdzie tytuł jest specjalnie konstruowany pod wejście czytelnika, a dopiero z tekstu wynika, że to nie ta osoba, nie ten kraj, nie to zjawisko (co myśleliśmy). Powiedzmy, że nie zdawałaś sobie sprawy z tego faktu, ale nie pisz, że masz rację.
No dobrze, czyli wg Ciebie to jest przeciętna dziewczyna, znajoma z dyskoteki czy spotkana na ulicy? No bo jeśli ktoś pisze o X. to jednak czymś się kieruje - ktoś z rodziny? Znana ze sportu lub teatru? Przypadkowa znajomość?
Tytuł - "na pewno wrócę do Polski!" jest sympatyczny, ale za stary jestem, aby w tytule poważnie traktować słowa *na pewno, zawsze, nigdy, wszyscy, nikt*. Wystarczy, aby MO poznała pod koniec nauki jakiegoś gościa albo pracodawcę i pozostanie poza Polską. Znasz min. Józefa Becka, co to pompatycznie i wzruszająco w maju 1939 w Sejmie mówił o honorze? 6 mln Polaków zginęło, ale on nie walczył, wyjechał na Bałkany, gdzie umarł śmiercia naturalną...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie zgadzam sie z Toba Mirnal, ale kazdy moze miec swoje zdanie. Napisalam tekst o Malgorzacie Oleksy i nie sadze bym musiala na wstepie zaznaczac ze nie jest krewna Jozefa Oleksego. To nie ma nic do rzeczy. W Polsce wiele jest ludzi o takim nazwisku, tak jak Kowalskich, Nowakow czy Malinowskich. Gdybym pisala tekst o jakims Malinowskim to tez musialabym zaznaczac ze nie jest spokrewniony z inna np. znana osoba o tym nazwisku?Absurd. Ale kazdy ma prawo do wlasnego zdania:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale to powinno być wyraźnie w artykule na wstępie. Bo można zrobić wywiad z Lechem Wałęsą nie informując, że to inny LW - jest kilku w Polsce o tych danych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapewniam, ze Malgosia Oleksy nie ma nic wspolnego z Jozefem Oleksym:)Sorki za brak polskich znakow, ale jestem w Niemczech i nie mam polskiej klawiatury:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odnośnie wykorzystywania. Właśnie przecyztalem na Onecie -
*Nieleczone zapalenie płuc i brak jakiejkolwiek opieki lekarskiej były przyczyną śmierci trzech lub czterech Polaków pracujących w gospodarstwach rolnych w Apulii we Włoszech. To wstępne ustalenia prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie niewyjaśnionych okoliczności śmierci 14 polskich obywateli w rejonie miasta Foggia w ostatnich latach.*

O, i to jest o wykorzystywaniu Polaków za granicą. Może nie wszystko, zresztą reszta jest dalej w tekście i pewnie śledztwo to pokaże, ale jak się pisze o wykorzystywaniu (a to poważny zarzut) to trzeba jednak wyjaśnić.
Nie mogę napisać, że będąc w RPA spotkalem się z rasistowskimi gestami, bo trzeba wyraźnie opisać co najmniej jeden przykład, aby czytelnicy nie domyślali się, co to za gest.
Nie może sprawozdawca napisac o potwornym kiksie piłkarza, nie objaśniając o co chodzi (chyba że zaraz po meczu i zakłada, że wszyscy wiedzą o czym mowa; a tu nikt nic nie wie).

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Na początku pracowałam jako opiekunka do dzieci i byłam bardzo wykorzystywana. Mieszkałam u niemieckiej rodziny, która nie była zbyt miła i pozytywnie nastawiona.* - szkoda, że nie pociągnięto tematu o wykorzystywaniu, bo w drugim zdaniu opisano jedynie, że rodzina była niezbyt miła i kiepsko nastawiona. Same negatywy, ale żadnego konkretu. Nie widzę związku pomiędzy byciem niemilym a wykorzystywaniem. Niemcy bywają zasadniczy - wymagają i są służbowi, sztywni (pewnie nie wszyscy), ale to jeszcze nie tlumaczy określenia "wykorzystywana". Zbyt mało płacili, a wymagali zbyt wiele? Czy kazali wykonywać czynności poza zwyczjowo uznanymi? Jeśli powie się A, to i B by się przydało...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli ktoś daje atrkul, w ktorym pada nazwisko typu *Oleksy, Cimoszewicz, Kwaśniewski, Malysz, Wałęsa*, to naturalnym objawem jest, że potencjalny czytelnik zajrzy tu nie dla "przeciętnego bohatera", ale wietrzy koligacje. Zresztą podobna jest do p. Józefa, a nie zapytano o "znajomość" z b. premierem, co chyba byłoby naturalnym pytaniem, a nie wścibstwem... Być może i ma koligacje. Piszecie, że to nieważne? Dla Was może nie, ale jeśli wywiad bylby z osobą o znanym nazwisku, to jednak jakieś wyjaśnienie się należy. Tylko gwoli formalności. Ale jak zwykle sie mylę...
A wydatki p. MO (400 E) są nieco wyższe niż dla studentow w Warszawie (pamiętacie artykuł o kosztach w stolicy? bodaj 1200 zł).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • B R
  • 18.10.2006 22:10

Rewelacja. Interesujący, ciekawie opisany temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super. I o to właśnie chodzi!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.