Facebook Google+ Twitter

Mało goli i emocji w Boguchwale: Izolator - Tomasovia 1:1

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-10-21 19:47

W meczu o "sześć punktów" w dole tabeli III ligi lubelsko-podkarpackiej, remisowo. - To tylko jeden punkt, ale wywalczony na wyjeździe. Jesteśmy usatysfakcjonowani tym rezultatem - mówił po meczu trener Tomasovii, Zbigniew Buczyński.

Piłkarze Izolatora przed meczem / Fot. Marcin JastrzębskiPoczątek meczu był bardzo nudny. Brakowało celnych podań, zdecydowanych wejść, groźnych strzałów czy dośrodkowań. Później było lepiej, ale niewiele lepiej.

Pierwsi w pole karne rywala zapędzili się miejscowi. Największe zagrożenie Izolator stwarzał po stałych fragmentach gry. Przyjezdni zaś po pierwszych nerwowych 10 minutach zaczęli coraz śmielej atakować. Piłkarze Tomasovii mieli więcej z gry, próbowali ataków, głównie lewą stroną, gdzie Wójcik z Głazem próbowali rozmontować obronę Boguchwały. Ten pierwszy w 20. minucie, po dograniu Głaza, był blisko pokonania Kwaśnego, lecz jego uderzenie zablokował Kopiec. Goście najwięcej kłopotów mieli z Tomaszem Płonką, który wygrywał większość pojedynków z obrońcami Tomasovii. – Przykryć tego długiego – krzyczał trener gości, Zbigniew Kuczyński.

Jedyny gol, jaki padł w pierwszej części to trafienie Brockiego. Kapitan gospodarzy – Mirosław Iwanowski wykonywał rzut wolny z ok. 40 metrów od bramki rywala, a niepilnowany Brocki z łatwością strzałem głową umieścił piłkę w sieci. – Tłumaczyłem wam przed meczem jak oni biją te wolne – irytował się na swoich piłkarzy trener Tomaszowa. W odpowiedzi Chwała oddał kilka groźnych strzałów. Po jednym z nich do piłki dopadł Głaz, ale jego dobitkę spokojnie wyłapał Kwaśny.

Po przerwie pierwsi zaatakowali podopieczni Grzegorza Opalińskiego. Aktywny na prawym skrzydle – Brocki dograł w pole karne do Karwata, który będąc zaskoczony tą sytuacją, chybił. Podwyższyć mógł Domin. Po kolejnym dobrym dośrodkowaniu Iwanowskiego, główkował, lecz piłka przeszła nad poprzeczką.

W kolejnych minutach przeważali przyjezdni. Szczególnie groźni byli Chwała, Ciećko i Baran. Ten ostatni wyprowadził kontrę, po której padł wyrównujący gol. Przejął piłkę po złym zagraniu Szponda, podciągnął 20 metrów i dośrodkował na głowę wchodzącego Ciećki. Młody napastnik gości z problemami, ale ulokował piłkę w siatce rywala. Kwaśny był bliski sparowania piłki na rzut rożny. Ciećko mógł zdobyć drugą bramkę, ale znalazłszy się w polu karnym, dał się wypchnąć stoperom Izolatora i jego strzał był za lekki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.