Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

179098 miejsce

Mało kumam z mowy ojczystej

Polacy posługują się językiem polskim z największą trudnością.

Od dawna biadolę, biadam i narzekam na poziom wiedzy jaki reprezentują Polacy. Jest mizerny; szczególnie w dyscyplinach nazywanych potocznie humanistycznymi. Minęły czasy kiedy „Polak kiedy świśnie, to już filozofii liźnie” (Przybora). Dziś większości Polaków przydadzą się takiego oto stwierdzenia: „Giordano – nie rodzaj to cinzana, Spinoza – to nie z importu lek”.
Nie tylko nad poziomem wiedzy Polaków można biadać. Wiele do życzenia pozostawia również znajomość mowy ojczystej. Znajomość napisałem? A to przejęzyczenie. Chodzi oczywiście o nieznajomość mowy ojczystej.


Empiria podpowiada mi, że Polacy posługują się językiem polskim z największą trudnością. Znajomość zasad składni, interpunkcji, ortografii odeszła w zapomnienie. Posługujemy się slangiem. Bełkotliwym na dodatek. Nieznajomość słów i pojęć zastępowana jest ordynarnym przekleństwem lub słówkiem zapożyczonym z języka obcego.
Język ulicy przestał dziś być językiem gminu. Wszedł na salony. To, że zadomowił się salonach politycznych nikogo dziwić nie powinno, politycy są bowiem kwintesencją plebsu. Smuci fakt, że slang zapanował na salonach kulturalnych.

Kilka dni temu grałem w brydża z jedną z dam polskiego kina. Pani owa powiedziała: grajmy naturalnie, bowiem mało kumata jestem!!! Słówko kumać zrobiło ostatnio niezwykłą karierę. Powtarzane jest przez wszystkich i przy każdej okazji. Czy ktoś z Państwa wie co znaczy: kumać? Tak przypuszczałem. Nie wiecie Państwo! Spieszę z wyjaśnieniami. W staropolszczyźnie kumać oznaczało hmmm odbywać stosunek płciowy. Jeżeli zatem dama polskiego kina oświadcza, że jest mało kumata, to nabieram szacunku dla jej wstrzemięźliwości płciowej.
Kiep chodź do mnie natychmiast! – przywołuje inna dama swojego pieska. Kiep z kolei w staropolszczyźnie to nic innego jak hmmm kobiece genitalia. I to wcale nie w wersji eleganckiej. Takich oto słów używają powszechnie Polacy, przerywając dłuższe kwestie dosadną k...
Politycy otwierają puszkę z Pandorą, opowiadają stworzone rzeczy, cofają się w tył. Pan Kaczyński twierdzi: wziełem! Lepper: popełnia fa pa, a Tchórzewski zauważa, że „jest pierwszo poważno prośbo”.

Ileż wdzięku po takich oświadczeniach ma kabaretowo-ludowa przyśpiewka (o humorze nie wspomnę!): oj matuś, moja matuś! Już mnie cycki rosną, cipka mi piórkuje, będę dawać wiosną... Takie „cudowności” prezentują z dumą polscy artyści kabaretowi. Publiczność (a może publika?) zaśmiewa się do łez. A i mnie łzy cisną się do oczu...
Po cóż piszę te słowa. Ano po to, żeby wykrzyczeć po raz kolejny: dbajmy o nasz język ojczysty. Dochodzą do mnie co i raz słuchy jakoby treść była ważniejsza od formy. Być może jest w tym odrobina racji. Nie widzę jednak powodu, żeby dbając o treść nie zadbać i o formę, w jakiej ową treść przekazujemy.

Jesteśmy dziennikarzami. I to na dodatek obywatelskimi. Obywatelskość jest pojęciem ogólnie znanym, toteż nie będę go rozwijał. Choć może byłoby warto, bo często zapominamy o tym członie pojęcia dziennikarstwo obywatelskie. Język narodowy jest – szczególnie w okresie jednoczenia się Europy – jednym z nielicznych wyznaczników narodowości. Kultura narodowa, tradycja bez języka nie istnieje. Obowiązkiem dziennikarzy obywatelskich jest pisać po polsku. Obowiązkiem jest opakowanie obywatelskiej treści w piękną formę i przystrojenie jej pięknym polskim językiem.
Tak myślę i tego jestem pewien. Po raz pierwszy – być może! – w moim życiu uchylę się od dyskusji w tej mierze. Wiem i już! A każdy, kto myśli inaczej - po prostu się myli.
Na zakończenie cudowność filologiczna, którą wyszukałem w „Myśli Niepodległej” z 1906 roku. Fragment wiersza Antoniego Langego:
Ni feteciem ani kwieciem
Ani jaklą ochajona –
Po zamorach – stoi w gżorach –
Ostomiała i zaćmiona.
W duk chachuli się – w pociemno –
Marykuje, kniazi, blada –
Ostawiła chyz i dziada...
Chyba jestem mało kumaty, co w moim wieku nie powinno dziwić. Nic z tego wierszyka nie kumam. Kiep ze mnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

a mi się nie poboba...
czy innym jest prostackie nieodmawianie "końcówków", też jawne gwałty na ortografii... - wtedy człowiek po prostu sam się ośmiesza, ale zwykły slang to wyrazanie swojego (luzazackiego) charakteru, a szanowny aytor chciałby wszystkich słownie umundurować... a mi na przykład gdyby taką mowę walnął... zanim by sie wygęgał o co mu chodzi, mogłabym zdążyć przyciąć komara, tak szanowny autorze - żyjemy w szybkich czasach i skoro można sie streścić w kilku słowach nie ma co rozciagać

Komentarz został ukrytyrozwiń

A Polacy nie gęsi i swój język mają... tylko dlaczego ja go przestaję rozumieć?...eee...to znaczy kumać ;-D

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.02.2007 13:49

Świetny tekst. Bolesne jest słyszeć osoby publiczne, które dukają, mamroczą, seplenią i to jeszcze żadnego sensu w tym nie uświadczysz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wobec tego nie od rzeczy będzie, jeśli podzielę się przykładem tzw. rymów częstochowskich, które "zapiewajło" wplatał w nabożne pieśni: ..." uważajta, dziura w moście, żeby które nie wpadłoście".

Komentarz został ukrytyrozwiń

I jeszcze do kompletu kolejne przyśpiewki ludowe :
- "Maryś moja Maryś kupiłbum ci wózek, ale żeś nie moja nich ci kupi Józek"
- "A u nas w Poznaniu panują zwyczaje, że matka za córkę furę gnoju daje, furę gnoju daje, drugą obiecuje, niech się matka z córką w dupę pocałuje"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja ci to Kolego Nadredaktorze przetłumaczę:
( wiersz jest o tej onej co to: )
Ni feteciem ani kwieciem ( nie jest ani gruba - źródłosłow fat - ani powabna czyli ani brzydka ani ładna)
Ani jaklą ochajona – ( nie jest też mężatką bo się nie ochajała)
Po zamorach – stoi w gżorach – ( i właśnie ta ona stoi sobie po wieczornych amorach , bowiem ten on się do niej przystawiał)
Ostomiała i zaćmiona. ( a ona jest samotna i otumaniona )
W duk chachuli się – w pociemno – ( i w tej ciemności to ona się głeboko zastanawia czy dobrze zrobiła)
Marykuje, kniazi, blada – ( myśli i kobinuje , aż od tego myślenia zrobiło jej się słabo i jest całkiem blada)
Ostawiła chyz i dziada... ( bo jej się odechciało ni nie miała chuci i odstawiła dziada, czyli inaczej dała mu kosza.)

Proste nieprawdaż....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetne i dowcipne! Brawo dla Autora i plus. I za poszerzenie znaczeń słów na k. Godne zamieszczenia w piśmie typu Szpilki/Karuzela!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.