Facebook Google+ Twitter

Małopolska: 65. rocznica boju pod Jamną

Dramatyczne wydarzenia w Jamnej rozegrały się w nocy z 25 na 26 września 1944 roku. Wieś została doszczętnie spalona, a 27 osób zginęło. Ci, którzy wyszli z domów zostali rozstrzelani, a ci, którzy w nich zostali spłonęli żywcem.

Mapka przedstawiająca szlak bojowy batalionu "Barbara" / Fot. Kamil WszołekKroniki tak relacjonują to wydarzenie: „W piwnicy u Potoka ze dwudziestu ludzi siedziało. Więc jak przyszli i zobaczyli, to zaraz zaczęli krzyczeć: "Wychodzić. Wychodzić". Pierwsza wyszła Potokowa z rocznym synkiem na ręku. Położyli ją zaraz na progu, serią z automatu. Tak samo Marię Stanuch, która też wyszła z małym dzieckiem. Dwaj chłopcy od Potoka myśleli, że uda im się przeskoczyć do lasu; nie przebiegli nawet dziesięciu metrów. Ale Niemcy bali się wejść na dół do piwnicy.

Jak zobaczyli, że nikt więcej nie wychodzi, to podpalili chlewiki, co stały dookoła. Na dole zrobił się żar nie do wytrzymania, dym gryzł w oczy, jednak stary Potok nie pozwolił nikomu więcej wyjść. Leżeli na podłodze odmawiając litanię. Kiedy i chałupa stanęła w ogniu, Niemcy w końcu odeszli. Wtedy stary kazał wychodzić po jednemu, skakać przez płomienie i biec na dół lasu.

Poparzeni, na wpół uduszeni, dotarli do zbawczych zarośli. Byli uratowani. Tymczasem Niemcy szaleli już w całej wsi. Mszcząc się za przegraną bitwę podpalali dom za domem. Gdy ktoś nie chciał wyjść, płonął żywcem, tak jak stara Brończykowa”.

Batalion „Barbara” dotarł do Jamnej po wygranej walce i ucieczce z zasadzki przygotowanej na Suchej Górze 12 września 1944 roku. Wtedy cała wieś zamieniła się w obozowisko pełne partyzantów (około 600 osób) i koni. 25 września 1944 roku, tuż przed świtem, oddziały 14. dywizji SS-Galicja otoczyły obozowisko partyzanckie w Jamnej i doszło do bitwy.

Siła wroga była niewspółmiernie większa (według różnych źródeł od 2000 - 4000 żołnierzy). Niemcy mieli także nieograniczony dostęp do amunicji i wsparcie lotnictwa, jednak z powodu złej pogody samoloty tego dnia nie wystartowały.

Dowódca batalionu „Barbara” - kpt. Eugeniusz Borowski - "Leliwa" wiedział, że w walce na otwartej przestrzeni nie mają szans z tak przeważającą siłą wroga, dlatego rozkazał wycofać się na najbardziej zalesione pobliskie wzgórze i bronić swoich pozycji za wszelką cenę. Przez cały dzień walki hitlerowskim oddziałom udało się otoczyć batalion.

Partyzanci bronili się aż do późnego wieczora, obserwując bacznie każdy ruch nieprzyjaciela. Pod osłoną nocy, gdy walki ustały, porzuciwszy tabor przemknęli między dwoma posterunkami esesmańskich karabinów maszynowych. Z zasadzki wydostało się ponad pół tysiąca ludzi i konie.

Rano hitlerowcy nic nie przypuszczając ruszyli do ataku. Zdezorientowani strzelali do siebie myśląc, że walczą z polską partyzantką. W walce zginęło ok. 60 żołnierzy niemieckich, a ok. 100 zostało rannych. Po stronie partyzantki - czterech zabitych i kilku rannych. Niestety cała złość hitlerowców po przegranej walce z batalionem „Barbara” spadła na ludność cywilną.

Dziś w Jamnej odbyły się uroczystości upamiętniające te wydarzenia. Uroczystości zorganizował starosta tarnowski, Światowy Związek Żołnierzy AK - koło w Tarnowie, Burmistrz Miasta i Gminy Zakliczyn oraz Dom św. Jacka na Jamnnej. Patronat honorowy objął minister obrony narodowej. Obchody rozpoczęły się o godz. 10.30 przy pomniku upamiętniającym poległych partyzantów i mieszkańców.

Źródło: tarnow.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.