Facebook Google+ Twitter

Maltafestival 2010. Cyganeria

W ramach programu Maltafestival 2010 w Starej Gazowni w Poznaniu wystawiona została opera Giacomo Pucciniego "Cyganeria".

Piękna fasada Starej Gazowni. / Fot. Andrzej HajdaszCyganeria Giacomo Pucciniego została zaprezentowana w ramach programu głównego Maltafestival. Jako przestrzeń sceniczną wykorzystano tereny wokół Starej Gazowni w Poznaniu. Dzielnica, w której została wystawiona sztuka, nie cieszy się w mieście najlepszą reputacją. Droga prowadząca do wejścia to nie wytworna aleja w centrum miasta, dlatego widzowie w szykownych kreacjach stanowili kontrast z tym miejscem. Ale najciekawsze było dopiero przed nami.

Właściwie przedstawienie rozpoczęło się z chwilą przedarcia biletu. Zrobiło się kilka kroków, a już stręczyciel ofiarował swój "najlepszy towar". Kiedy udało się jakoś od niego uwolnić, nie wiadomo skąd pojawiał się podejrzany jegomość chcący sprzedać obcą walutę. Gdy negocjacje się nie powiodły, wyciągał broń, a wtedy miny widzów rzedły. Przeszło się nieco dalej, a już jakaś pijaczka chciała wyciągnąć choćby złotówkę na nową "flaszkę". Dało się słyszeć od jakiejś osoby, że nawet chciano jej sprzedać ...dziecko. Kibic lokalnej drużyny w ostatniej chwil chciał nakłonić przybywających do udania się z nim na mecz, a nie na to g...

Zrobiło się kilka kroków a już stręczyciel ofiarował swój "najlepszy towar". / Fot. Andrzej Hajdasz Prawdziwe siedlisko dekadencji znajdowało się w pomieszczeniu o wdzięcznej nazwie: "katedra". Było to jedno ze zrujnowanych pomieszczeń starej gazowni. Oglądający to wszystko człowiek szedł na drżących nogach, nie wiedząc, co go jeszcze spotka. Co chwilę kobiety lekkich obyczajów, których dużo widziało się tego dnia w tym miejscu, usiłowały złapać nadzianego klienta.

Prawdziwe siedlisko dekadencji znajdowało się w pomieszczeniu o wdzięcznej nazwie: "katedra" / Fot. Andrzej Hajdasz Gdy dało już się umknąć przed wszystkimi zastawionymi sidłami okazało się, że wychodzi się na jakiś plac, który był - ni to spelunką-tawerną, ni to dzikim koczowiskiem. Nic bardziej mylnego, było się właśnie na scenie. W oddali widniały znajomo wyglądające czerwone krzesełka, to chyba była widownia, na którą wszyscy spiesznie podążali. Jeszcze ostatni włóczęga usiłował wyciągnąć papierosa, a obdarta kobieta z zawiniątkiem dopraszała się łaski ....i grosza. Ufff ...wreszcie udało się zająć miejsce na widowni. Tutaj publiczność była już bezpieczniejsza. Choć pierwsze rzędy nadal narażone były na nagabywania handlarza walutą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

...dziękuję, wystawienie tej opery było tak niecodzienne, że materiał do artykułu zbierałem przez kolejne dwa przedstawienia. A i opracowanie całości trochę czasu mi zajęło. Cieszę się, że Ci się to spodobało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej świetna relacja, czekałem na nią już myślałem że nic nie wrzucisz :) - dobre zdjęcia, świetny opis - moim zdaniem Nagroda tygodnia murowana :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.