Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

51263 miejsce

Maltretowanie zwierząt – temat tabu?

Okazuje się, że walka o prawa zwierząt to dla wielu ludzi sprawa błaha. Robienie czegokolwiek w tym kierunku to przesada. Tymczasem ignorowanie tego problemu przypomina skupianie się jedynie na czubku własnego nosa. Dlaczego?

Umieszczony materiał, w którym informowałam o zakatowanym psie, okraszony drastycznym zdjęciem, wzbudził pewne kontrowersje. Przyznajmy szczerze, przyczynił się do tego jeden z redaktorów, który po interwencji redakcji, postanowił zasięgnąć opinii użytkowników serwisu. Pod tekstem część z nich wyraźnie opowiedziała się przeciw tak drastycznym przekazom. Rozumiem, jeżeli jest to zbyt wiele na ich wrażliwość, szanuję takich ludzi. Niestety, pojawiło się też grono osób, które uważają, że nie ma sensu ani pisanie o takich sprawach, ani marsze zorganizowane w celu nagłośnienia problemu. Powinno się przejść obok tego obojętnie. Czy na pewno?

- Oczywiście, publikowanie takich zdjęć nie ma sensu. Pisanie o tym też nie ma sensu. Robienie marszów też nie ma sensu. A co ma? Siedzenie w domu na i udawanie, że wszystko jest w porządku. – komentuje podejście do tego problemu rzecznik Koalicji dla Zwierząt, Wojciech Lindenberg. Dla osób, które maltretując zwierzęta, dają upust swoim emocjom, umieszczenie takiego zdjęcia jest czymś... pozytywnym. Oto ich dzieło ujrzało światło dzienne, napisali o tym w internecie, jest dobrze. Może wystarczyło napisać: „Pod Skierniewicami znaleziono psa w opłakanym stanie. Zakatowane zwierzę przez dwa tygodnie leżało przy polnej ścieżce. Aby nagłośnić problem, w niedzielę odbędzie się marsz milczenia”. Wedle mojego uznania, byłoby to bagatelizowanie sprawy. Suchą relację okrasiłam zdjęciem, które mówi wyraźniej, co się stało, niż opis ran i krzywd, jakich doznało to zwierzę.

Z drugiej strony, czy jest sens o tym pisać? Czy jest sens robienia protestów? Czy walka o prawa naszych czworonożnych przyjaciół (które notabene są bardziej wrażliwe od wielu ludzi) jest sensowna? Co osiągnie się podaniem danych o tej tragedii do publicznej wiadomości? Czy dziennikarz to tylko reporter? A może dziennikarz obywatelski powinien właśnie odnaleźć w sobie żyłkę dziennikarza interwencyjnego? Czy to już prowokatorstwo? Są to pytania retoryczne. Jakiś czas temu pisałam artykuł o maltretowaniu psów, który nie spotkał się z tak dużym odzewem, jak umieszczenie zdjęcia, niszczącego idealny świat bez przemocy, widziany oczami ignorantów. Po pewnym czasie w mediach pojawiła się także informacja o planowanych zmianach w ustawie o ochronie zwierząt. Oba tematy są nadal aktualne. Starania o te zmiany wciąż trwają.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

BOGUMIŁA STAWOWY
  • BOGUMIŁA STAWOWY
  • 06.07.2011 18:29

UWAŻAM ZE TRZEBA TAKIE RZECZY NAGŁAŚNIAĆ I POWINNO SIĘ PODAWAĆ DANE TYCH ZWYRODNIALCÓW POTĘPIAM TYCH CO W JAKI KOWIEK SPOSÓB KRZYWDZI ZWIERZ

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ zdecydowanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gosiu, popieram Cię w zupełności... (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

* niewiele

Komentarz został ukrytyrozwiń

2 miesiące więzienia za zatłuczenie psa cegłą.... http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090207/DEBICA/337991264 nie wiele ale może coś się zmienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gosiu, temat jest naprawdę bardzo, bardzo ważny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

O prawa zwierząt, jak najbardziej powinniśmy walczyć. Zwierzęta niestety same bronić się nie będą.
Najgorsze w tym wszystkim jest chore prawo w Polsce. Osobie, która katuje własne zwierzę wcale nie jest tak łatwo je odebrać, to jest jakieś chore.

Ostatnio głośna była historia Bolka - konia, którego właściciel trzymał zamkniętego w komórce, uwiązanego ciężkim łańcuchem, który mu wrastał w szyję, oczywiście właściciel go nawet nie raczył karmić. Niestety, aby pomóc zwierzęciu Tara musiała go wykupić, innej możliwości nie było. Gdyby do sądu trafiła sprawa, o to, aby pozbawić go praw do zwierzęcia, ciągnęłaby się tak długo, że koń by nie dożył jej końca. Czy to jest prawo? Nigdy tego nie zrozumiem.

Łukaszu, jeśli taka akcja zmieni cokolwiek, uratuje życie chociaż jednego zwierzaka - to znaczy, że było warto.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"wrotniakkamil - krew cie zalewa? - w takiej chwili trzeba komus przyłozyć albo kopnąc...psa."
Jadwigo, sugerujesz, że jak się zdenerwujesz, to kopiesz psa? Czy źle to odebrałem? Ojoj:/

Całą akcję popieram, jest ona warta uwagi. Pytanie tylko, czy to coś pomoże? Ja wierzę, że tak;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.03.2009 19:32

Ps: nie walczę o prawa zwierząt sam bardzo lubię futerkowe i nie tylko choć sam nie mam właśnie dlatego że lubię a mam zbyt mało czasu by się prawidłowo opiekować. Zdarzyło mi się też parę razy wyjaśnić komuś (raz ręcznie a pies mnie poparł :) ) że okładanie psa kijem czy smyczą jest chore.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.03.2009 19:28

kolejny + i znowu nie za temat ale za wytrwałość w tym co się robi


Ponawiam propozycję dla redakcji o umożliwienie wstawiania międzystrony z potwierdzeniem chęci obejrzenia materiałów drastycznych wtedy każdy dostanie to co chce a i wolność dziennikarska nie ucierpi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.