Facebook Google+ Twitter

Mały kłopotek z Kłopotkiem w koalicji. Gdy pójdzie coś nie tak?

- Złożę dziś wniosek o dyscyplinę w PSL, podczas głosowania nad referendum, w sprawie sześciolatków. Ale coś może jutro pójść nie tak. Jeśli koalicja straci większość, będą wybory… - mówi poseł Bury.

 / Fot. Wikimedia CommonsW PSL, podobnie jak w PO, ścierają się siły oporu i poparcia w sprawie referendum edukacyjnego 6-latków. Aby sprawa przeszła zgodnie z planem i oczekiwaniem Platformy, musi być pełna zgodność w głosowaniu obu koalicyjnych partii. Aby zaś upadła – wystarczy przewaga zaledwie dwóch głosów przeciwnych. Koalicja ma bowiem tylko jeden głos przewagi. Na szali politycznej niepewności w tej kwestii, stoi trzech posłów PSL, którzy zapowiedzieli, że wyłamią się spod dyscypliny i oddadzą głos przeciw.

- Złożę dziś wniosek o dyscyplinę w PSL, podczas głosowania nad referendum, w sprawie sześciolatków. Ale coś może jutro pójść nie tak. Jeśli koalicja straci większość, będą wybory - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM, szef klubu PSL, Jan Bury.

- Jutro poseł Kłopotek musi podjąć decyzję, być może nawet decyzję życia. Był taki poseł SLD... jak on się nazywa?... Ryszard Kalisz - kiedyś był popularny, dziś o nim cicho - tak poseł Bury odpowiada na pytanie, czy Eugeniusz Kłopotek może zostać wyrzucony z partii.

Jednocześnie poseł Bury zapewnia, że w koalicji dzieje się dużo..., ale nic złego, na lepsze się zmienia? A tak w ogóle końcówka roku zawsze jest taka, że trzeba różne sprawy załatwiać i kończyć pewne tematy... I nie ma żadnego załatwiania spraw poprzez straszenie czy "szantażowanie wyborami". Zastrzega więc pan poseł: Nie, tu nie ma w ogóle takiego słowa jak szantaż. Tu jest pragmatyka.

Przyciskany do muru przez redaktora, czy chciałby skrócenia tej kadencji, Jan Bury w końcu rzecze: "Jeśli będą okoliczności niesprzyjające..." I dodaje, że gdyby koalicja utraciła większość zdolną do funkcjonowania i do popierania rządu, to oczywiście będą wcześniejsze wybory. - To jest oczywista oczywistość - podkreślił.

Nie wyklucza powstania takiej sytuacji w bardzo ważnej w piątek debacie, a następnie w głosowaniu rządowego projektu..., bo – jak zaznaczył - przecież program w sprawie sześciolatków to "rządowy projekt, przygotowywany od paru ładnych lat, projekt, który rząd chciałby zakończyć pozytywnie".

Podkreślił przy tym, że nie wyobraża sobie takiego scenariusza, iż Platforma Obywatelska rozsypuje się, odchodzi Schetyna, więc… To – jego zdaniem - mniej prawdopodobny scenariusz. Bo Platforma, choć wewnętrznie się kłóci i spiera, i ma swój zjazd krajowy trwający już pół roku – i jak powiedział poseł Sawicki - "dożynki u nich jeszcze trwają", ale mimo wszystko "Platforma jest wewnętrznie - może dzisiaj, po zjeździe bardziej obolałą, obitą - jest jednak scementowana".

Według posła Burego, trwa – owszem - wieczna dyskusja o rekonstrukcji rządu. Ale spójrzmy na tę koalicję przez pryzmat nie tego, że jest dwa lata, czy trzy lata. Ona istnieje już sześć lat. - Trochę może jest zmęczenie materiału. - Czas tutaj jest bardzo istotnym elementem, ale (…) ta koalicja ciągle jest, rozwiązuje problemy, podejmuje decyzje odważne i trudne. Czasem może nawet niepotrzebnie niektóre problemy mamy dzisiaj: problem działkowców, problem zakładów pracy chronionej – wymienia poseł.

A co do wzajemnego szacunku i traktowania się koalicjantów – poseł Jan Bury – jak podkreśla - nie widzi żadnych zastrzeżeń. - Ja zawsze uważałem, że PSL jest w koalicji traktowany podmiotowo i czy to był premier Pawlak czy dzisiaj jest premier Piechociński prezesem partii. Zawsze to od nas zależy jak jesteśmy traktowani – zaznacza poseł.

A to, że miało być spotkanie wczoraj wieczorem - to na naszą prośbę nie odbyło się ono. My nie mamy ochoty uczestniczyć w żadnym scenariuszu, jakiejś redakcji telewizyjnej czy radiowej, czy jakiegoś innego polityka – powiedział polityk PSL.

- W koalicji rozmawiać trzeba. I takie rozmowy są - raz w tygodniu, zawsze przed spotkaniem rządu jest dyskusja, przygotowanie rządu na dany dzień. Więc premierzy ze sobą rozmawiają: Piechociński z Pawlakiem, Rostowski też jest bardzo istotnym aktorem w tych rozmowach. My chcemy, żeby spotkanie odbyło się po 11 listopada, ale w sprawach istotnych: budżet, OFE, rekonstrukcja rządu, polityka wspólna europejska, związana z rolnictwem – podkreślił Jan Bury.

Ale to jest tak, że tylko premier ma głos, a wszyscy inni są jak dzieci i ryby? – dopytuje w sprawie rekonstrukcji rządu prowadzący rozmowę redaktor RMF FM. - Premier jest inicjatorem tej rekonstrukcji. Premier zgłosi swoje propozycje, ale premier zawsze zachowuje się fair. Pyta koalicjanta: "Czy macie propozycje. I jakie macie?" I wiemy jedno. W obszarze naszym to jest decyzja PSL-u, kto z ministrów zostaje – wyjaśnia poseł.

To kto się powinien bać najbardziej z trójki: Kalemba, Kosiniak, Piechociński? – pada pytanie prowadzącego rozmowę. - Dzisiaj się nikt nie musi bać. Wszystko jest przed tym przeglądem, przed tą oceną. Są wyzwania na najbliższe dwa lata. I jeśli ministrowie PSL te oczekiwania partii będą spełniać, to mogą spać spokojnie – pada odpowiedź.

A czy po to, aby nadchodząca rekonstrukcja rządu została zauważona, to Rostowski musi odejść? - Nie, nie musi. Ale ostatnio słyszę, że Rostowski zgłasza się na ochotnika. Widzę też, że zgłasza się na ochotnika w trzeciej kadencji. To z jednej strony pocieszające, że będziemy rządzić trzecią kadencję. On to już wie i widzi, bo to jest trochę taki jasnowidz - Jan Wincenty Rostowski – podsumował Jan Bury, szef klubu parlamentarnego PSL.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.