Facebook Google+ Twitter

Mały krok Realu w stronę finału LM. Skromne zwycięstwo z Bayernem

Pomimo przewagi w długich fragmentach spotkania Bayern przegrał z Realem Madryt 1:0 po bramce Karima Benzemy. To pierwsza porażka trenera Guardioli na Santiago Bernabeu.

 / Fot. EPA/JUANJO MARTINOd początku meczu Bayern próbował w zdecydowany sposób przedostać się w okolice pola karnego gospodarzy. W ciągu pierwszych dziesięciu minut Real bardziej musiał skupić się na kontrolowaniu poczynań przeciwnika niż na realizowaniu własnych akcji ofensywnych. Z upływem czasu Królewscy zaczęli jednak się przebudzać . Ich gra opierała się tradycyjnie na szybkim kontrataku, co zdawało się być naturalnym przeciwstawieniem się grze Bayernu, której gra przypominała słynną „tiki-takę” Johana Curyffa .

Pierwsza zakończona celnym strzałem akcja Realu okazała się być kluczowa dla losów wczorajszego meczu, a kto wie może i dla losów całej półfinałowej rywalizacji. W 19. minucie po podaniu Cristiano Ronaldo do Fabio Coentrao ten drugi popisał się fenomenalnym dośrodkowaniem, które na bramkę strzałem z bliskiej odległości zamienił Karim Benzema. Bramka Francuza sprawiła, że zespół Królewskich otrzymał prawdziwy zastrzyk dodatkowej energii. Zaledwie kilka minut później swoich dogodnych okazji nie wykorzystali ani Ronaldo ani Angel di Maria. Tak więc wynik spotkania do końca pierwszej połowy nie uległ już zmianie, ale jej przebieg kazał z niecierpliwością oczekiwać na zakończenie przerwy.

Kto jednak liczył na to, że w drugiej połowie doczeka się festiwalu bramek mógł poczuć się rozczarowany. Pomimo to dramatycznych sytuacji nie brakowało, mecz non-stop trzymał widzów w napięciu, a jego losy były niepewne do końcowego gwizdka Howarda Webb’a. Oglądając zmasowane ataki w wykonaniu Bayernu momentami trudno było uwierzyć, że Bawarczycy nie strzelili ani jednej bramki. Tym razem jednak, co nie było ostatnio regułą, gospodarze zagrali perfekcyjnie w obronie, a cichym bohaterem spotkania był na pewno Xabi Alonso, którego gra w tym meczu była fenomenalna. Kiedy już madrytczycy w osobie Raphaël Varane'a popełnili jedyny poważny błąd w obronie to na drodze gości stanął Iker Casillas instynktownie broniąc oddany z bliskiej odległości strzał Mario Götzego. Na zakończenie należy jeszcze odnotować próbę wymuszenia rzutu karnego przez Thomas Müllera po niezwykle precyzyjnej interwencji nie kogo innego jak Alonso i ten emocjonujący mecz dobiegł końca.

Przewaga jednej bramki zwłaszcza w starciu z taką drużyna jak Bayern nie daje jeszcze Królewskim pewności awansu do finału Ligi Mistrzów. Chociaż kolejny maleńki krok do upragnionego dziesiątego Pucharu Europy został wczoraj zrobiony, to to kto będzie mógł rezerwować bilety w samolocie do Lizbony pozostaje ciągle sprawą otwartą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.