2010-01-29 20:22, aktualizacja: 2010-01-29 20:22:44
Czy ktoś na sali nie czytał "Małego Księcia"? Nie widzę. A kto czytał już komiksową wersję dzieła Antoine'a de Saint-Exupery'ego?
No tak. Też nie widzę. A warto. Komiks to bowiem nie byle jaki. Co tu dużo mówić. Opowieść o chłopcu z planety, na której można nieustannie oglądać zachody słońca, chłopcu, który wysprzątał swój niewielki glob, przeczyścił wulkany - w tym ten wygasły - wyrwał pędy baobabów, podlał ukochaną różę i wyruszył w świat zna chyba każdy. Opowieść i wizytach na planetach króla, próżnego, pijaka, bankiera, latarnika, geografa i wreszcie na Ziemi. Opowieść filozoficzną osadzoną gdzieś na Saharze. Przy zepsutym samolocie, przy którym pewnej nocy pojawia się właśnie Mały Książę. Z jedną tylko prośbą - "Narysuj mi baranka..." Ale nie może być zbyt chorowity, ani za stary. Musi być w sam raz. Najlepiej więc, jeśli zostanie narysowany od razu w niewielkiej skrzyneczce. Też opowieść o dorosłym, który wraca do rysowania. Innego niż tylko wąż boa zjadający słonia... Który zaczyna inaczej patrzeć na świat. Po niezwykłym spotkaniu właśnie na Saharze.
Ania Omiecińska 29.01.2010 21:21
Szkoda, że nie ma zdjęcia jednej strony chociaż, jak to wygląda.
Wybrane oferty pracy: