Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

134190 miejsce

Małysz skacze (p)o złoto

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2010-02-20 17:19

W sobotę Adam Małysz spróbuje dogonić największe marzenie swojego życia: zdobyć olimpijskie złoto. Następnej szansy już raczej nie będzie. Początek konkursu na dużej skoczni o godz. 20.30.

 / Fot. Hendrik Schmidt PAP/EPANadzieje są duże. Podczas treningów i kwalifikacji Polak fruwał daleko. Główne pytanie jednak brzmi: czy ktoś będzie w stanie przeskoczyć Simona Ammanna? Szwajcar, mistrz olimpijski ze średniej skoczni, wydaje się być poza zasięgiem. Wczoraj w kwalifikacjach z mocno skróconego rozbiegu potrafił dofrunąć do 140. metra (rekord obiektu w Whistler to 149 m). Siedem metrów dalej niż Małysz i Austriak Gregor Schlierenazauer.

Jego przewaga jest tak wielka, że Austriacy postanowili zacząć wojnę psychologiczną. Rozpętał ją w czwartek trener Austriaków Alexander Pointner, który zarzucił Ammannowi, że korzysta z wiązań nie posiadających homologacji FIS. Dalej poszło już z górki. W mediach zaczęto dyskwalifikować Szwajcara i przyznawać złoty medal Małyszowi za konkurs sprzed tygodnia. W całej aferze było jednak więcej sprostowań niż prawdziwych informacji. Walter Hofer, dyrektor zawodów z ramienia FIS, w końcu uciął wszelkie spekulacje: Ammannowi nic nie grozi.

Epilog sprawy był wczoraj. Nikt nie zgłosił oficjalnych zastrzeżeń do wiązań Szwajcara, choć faktycznie wyglądają inaczej niż inne. Mają z tyłu charakterystyczne bolce, które wczoraj były głównym celem fotoreporterów i operatorów kamer. Gdy ''Simi'' szykował się do skoku, obraz na telebimie pokazywał zbliżenie nietypowych zapięć. - Pewnie mu pomagają skoro z nich korzysta, ale to nie one za niego skaczą. Simon jest w wielkim gazie - komentował Małysz.

Polak cudownych wiązań konkurenta się nie boi i jest wśród głównych faworytów dzisiejszego konkursu. O tym, że będzie walczył o zwycięstwo wiadomo było zresztą już po pierwszym konkursie. Nie tylko dlatego, że Polak pokazał w nim świetną formę. Gwarantowała to również osoba trenera Hannu Lepistoe i jego spojrzenie na sport.

''Gut. Jetzt wir kaempfen weiter'' (''Dobrze. Teraz walczymy dalej'') - to były pierwsze słowa Fina skierowane do podopiecznego, gdy ten przydreptał doń w ostatnią sobotę z lśniącym srebrnym medalem.

Lepistoe jako trener zdobył już tyle olimpijskich trofeów, że ma problemy z ich szybkich zliczeniem. - Nie wiem, ale kilka ich było - poddaje się w końcu.

Policzyliśmy za niego. Jeśli Adam dzisiaj stanie na podium, to będzie to siódmy medal jego zawodnika. Jeśli wygra, to dopisze sobie do CV trzecie złoto (wcześniej uczynił to ze swoimi rodakami Matti Nykaenenem i Jani Soininenem).

Przemysław Franczak
Więcej czytaj na stronach polskatimes.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.