Pozycja materiału w rankingach:
Kilka miesięcy temu w Karlsruhe zapadł wyrok, który uruchamia efekt domina z niebezpiecznym dla małżeństwa rezultatem końcowym. Wolne związki wypierają instytucję małżeństwa. – Nadążamy za rzeczywistością - tłumaczą sędziowie.
Zobacz także:
Artykuły
(95)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.02)
Miejscowość: opole | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Adrian Goleniowski 20.01.2010 12:28
Totalne bzdury pan M,S. pisze o tym, że my nie możemy mieć dzieci. Nie wiem jak spermatogeneza przebiega u autora. U mnie wytryski są znakomite a spermie nic nie brakuje - to jeśli chodzi o płodność.
Adrian Goleniowski 20.01.2010 12:10
Dlaczego piękni mężczyźni, którzy się kochają nie mogą stanąć na ślubnym kobiercu i cieszyć się tą chwilą, kiedy zagrają organy a tłum zaproszonych gości rzuca im pod nogi ryż i monety na szczęście? Czy miłość też jest nienormalna według autora?
Agata Kowalczyk 19.01.2010 08:46
Panie Marcinie - granicę ludzkiego określić bardzo prosto. Jest ona tam, gdzie jedna istota ludzka z pełną świadomośćią i dobrowolnie godzi się na to, co robi z nią druga istota ludzka, i wzajemnie. No i chwileczkę: co jest złego w związkach poligamicznych? To, że nie mieszczą się w Pańskim kanonie kulturowym, nie znaczy jeszcze, że są nieludzkie. A związek bigamiczny - nie bardzo rozumiem, jaki miałby być, i czym w świetle prawa miałby się różnić od poligamicznego. Chyba że nie chodzi o "światło prawa" tylko o to, co ludzie robią w łóżku -fe! :)
Za rzetelność artykułu dałabym 5, należą się Panu wielkie brawa za wielki kawał dobrej roboty - za wnioski, jakie wysnuwa pan z tej roboty, -5, więc licznik, wychodzi na 0. Bardziej sczegółowa dyskusja niestety nie w chodzi w grę, po piwersze z braku czasu, po drugie ze względu na obecność Pani Miłki - jeszcze mi nerwy miłe :)
Więc tylko wpisuję się niniejszym, żeby Panu przykro nie było, że Gej z kulawą nogą tu nie zajrzał. Chociaż właściwie nie powinnam się poczuwać.... O lesbijkach pan zapomniał, pojawiają się tylko w nazwie LGBT. Czy to tylko skrót myślowy, czy może nie ma pan nic przeciwko związkom lesbijek? Ech, ten męski świat! :)
Pozdrawiam
Marcin Stanowiec 18.01.2010 23:11
- Inna rzecz która mnie intryguje to czy związki jednopłciowe nie otwierają drogi ku dalszym zmianom, a konkretnie uznawania przez państwo związków bi- i poligamicznych.
- dobre pytanie, bo czym - bo gdzie jest ta granica "ludzkiego"?
Miłka Majer 17.01.2010 22:25
Dawidku, ludzie nie książki. Relacji partnerskich nie da się kupić albo skserować. One rodzą się... tylko w pewnych warunkach. Nie chcę nikomu uwłaczać, ale w w związkach, w których z góry się zakłada, że kiedyś się rozstaniemy, wierność jest przeżytkiem, a a rezygnacja z własnego ja przeżytkiem do spięcia zwanego miłością nie dojdzie. One trwają tyle ile trwa namiętność - 3 do 5 lat. Taka też jest ich średnia trwałość. Namiętność towarzyszy jednak miłości, ale miłością nie jest. Towarzyszy właśnie przez pierwszych kilka lat, inni mówią miesięcy.
Dawid Kuroczko 17.01.2010 21:18
Hmm, ciekawy artykuł. Argument, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny jest korzystny dla społeczeństwa i dlatego jest uprzywilejowany zawsze najbardziej mnie przekonywał. Podobnie jak prawa autorskie mają na celu dobro społeczeństwa a nie (tylko) autora i dlatego można kserować książki [1]). Inna rzecz która mnie intryguje to czy związki jednopłciowe nie otwierają drogi ku dalszym zmianom, a konkretnie uznawania przez państwo związków bi- i poligamicznych. Miałyby one bardzo ciekawe implikacje prawne i podatkowe. Myślę o czymś w rodzaju rodzin rzędowych z książkek Roberta A. Heinleina. ;)
[1]: Jeśli autor/wydawca żąda za np. podręcznik zbyt wygórowanej ceny, można książkę pożyczyć i skserować. Dla społeczeństwa lepiej żeby autor mniej zarobił, ale ludzie mieli łatwiejszy dostęp do wiedzy.
Powracając do artykułu, ciekawy, ale trochę jednostronny. Rozumiem, że osoby w związkach jednopłciowych chciałyby móc wesprzeć się autorytetem państwa. I wierzę w ich dobre intencje. :)
Anna Hausman 17.01.2010 15:02
I następny rodzynek. Zdanie z którym trudno się nie zgodzić.
Ustanowienie partnerstw jednopłciowych sprawia, że związek mężczyzny i kobiety nie byłby już jedyny w wymiarze publicznym, pierwszy - pierwszorzędny i najważniejszy.
Anna Hausman 17.01.2010 14:54
"Różnica pomiędzy związkami gejowskimi a małżeństwami polega na tym, że geje są niepłodni już na samym poziomie różnicy płciowej."
Brakowało mi tego uzasadnienia! Eureka.
Anna Hausman 17.01.2010 14:42
Jak małżeński to nie wolny. Zobowiązaliście się wobec siebie. W artykule nie ma mowy o dzieciach.
Nie doczytałam do końca, ale na pewno do niego powrócę. Nie da się już chyba dyskutować tutaj o homoseksualizmie z pominięciem tej refleksji.
"Między instytucją partnerstw a małżeństwami nie ma różnicy". A jednak.
Andrzej Szelbracikowski 17.01.2010 13:14
Ciekawe logika: co ma piernik do wiatraka??! Jeżeli wolne związki małżenskie - to muszi byó porównanie z "małżeńskimi związkami gejowskimi" a to niby dlaczego ??!! - Sam przez dwa lata żyłem w Wolnym Związku Małżeńskim - i był to najszczęśliwszy i najwspanialszy okres w moim calym życiu!!!
- Jeżeliby byłoby nawet tylko Jedno Dziecko z wolnego małżeństwa na całym bożym Swiecie - to musi mieć Ono TE SAME PRAWA!!! co dzieci ze związków ślubnych ( mów: kościelnych! ) Nie stosujcie do Dzieci matematycznych wyliczeń!!! Dziecko potrzebuje Waszych Serc, a nie waszego wyrachowania!!!!!
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +260)