Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36903 miejsce

Mam w dupie małe miasteczka?

Pochodzę z Połańca, ośmiotysięcznego miasteczka leżącego w województwie świętokrzyskim. Pamiętam, pacholęciem licealnym jeszcze będąc, marzyłem żeby wyrwać się do „miasta”, gdzie na pewno żyje się lepiej.

Cóż, kolejne lata życia w Rzeszowie zweryfikowały trochę moje poglądy. Postanowiłem podzielić się tym z ludźmi, którzy jeszcze mieszkają, bądź mieszkali w Połańcu. Rozpocząłem temat na forum, o plusach i minusach mieszkania w małym miasteczku. Widok na osiedle. Połaniec / Fot. pancernik

Plusy....


25-letni Adam pisze „Dla mnie osobiście życie w mieście (Katowicach) było dość męczące i drogie, i dopiero na zdewastowanym Śląsku doceniłem spokój Połańca.” Ten rzeczony spokój jest najczęściej pojawiającym się argumentem za mieszkaniem w miasteczku. I zgadzam się z tym. Doskonale widać to, kiedy po pół roku jadę tam w odwiedziny. Już kiedy wysiadam na dworcu, uderza cisza, która przerywana jest tylko przez nieliczne samochody pędzące trasą Sandomierz – Kraków. Idąc dalej widzę przemykających znajomych mi ludzi. I słyszę śpiew ptaków. Takich prawdziwych, a nie zabawek.

Od Agnieszki Połaniec dostaje plus za „porządek - im mniejsze miasteczko, tym łatwiej sprawić, żeby wyglądało czysto i schludnie” i dużo zieleni. I z tym też się trudno nie zgodzić. Ja też wolę ten prawdziwy las, od tego betonowego, który otacza mnie w Rzeszowie. Wystarczy 10 minut, by móc obcować z przyrodą. Właśnie, wszędzie jest blisko.

Skarpa przy Wiśle. Jedno z miejsc chętnie odwiedzanych przez mieszkańców Połańca. / Fot. pancernikDo sklepu, pracy czy szkoły. Rzeszów może jakoś specjalnie duży nie jest, ale jeśli ktoś przeprowadził się do Krakowa, Łodzi, czy Warszawy, to różnicę widzi. Do tego, żeby tak na prawdę dostać się gdzieś trzeba mieć samochód, bądź dużo zdrowia do poruszania się komunikacją miejską. Do tego mieszkając w małym mieście, zawsze można liczyć na czyjąś pomoc. Bo tu się wszyscy znają i przecież sobie pomogą.

Ważne żeby te plusy nie przesłoniły nam minusów...


Nie jest jednak tak różowo, jakby się mogło wydawać. Zacznę od ostatniego plusa, który bardzo łatwo można zmienić w minus. Bo to, że nie jesteś anonimowy, powoduje, że jesteś rozliczany za wszystkie swoje czyny. Oceniany przez pryzmat małomiasteczkowości. To co w większym mieście przejdzie bez komentarza, np. ubiór, w takim Połańcu, może doprowadzić do wyrzucenia na margines społeczności. Do tego dochodzi, dość konserwatywne podejście ludzi mieszkających w tak małym mieście. Gwarantuję, że sąsiedzi, są w stanie zamienić nasze życie w piekło. Jak wiadomo, wystarczy do tego jedna plotka, która w małych miejscowościach ma większą siłę rażenia, niż broń biologiczna.

Kolejną sprawą podnoszoną przez większość wypowiadających się, jest kwestia pracy. To bez wątpienia zmorą małych miejscowości. Brak możliwości zatrudnienia. Właśnie przez to, takie miasta stają się „domami spokojnej starości”. Młodzież szukająca możliwości rozwoju, po prostu z nich ucieka. Połaniec i tak jest w dobrej sytuacji, jest przynajmniej elektrownia, która trzyma to miasto na jako takim poziomie gospodarczym. Jednak jej właściciele dążą do zmniejszenia zatrudnienia. A to grozi pogłębianiem się bezrobocia i marazmu który ogarnia mieszkańców Połańca. Czasem odnoszę wrażenie, że część młodych ludzi, którzy zostają w małych miejscowościach to ludzie bez ambicji, przegrani, którzy edukację zakończyli na szkole średniej. Teraz najczęściej pracują za 800 złotych, przepijając swoją wypłatę. Chociaż znam takich, którzy pozostanie w miasteczku, wybrali świadomie i całkiem dobrze sobie radzą.

Ciekawą sprawą jest to, że mimo np. tanich mieszkań, samo życie jest dość drogie. Działa tu prosta zasada: mniej sklepów, mniejsza konkurencja, wyższe ceny. Do tego dochodzi, że kiedy chce się kupić coś więcej niż jedzenie, trzeba się wybrać np. do Krakowa. I to - niestety - jest poważny minus. Z drugiej strony, w dobie internetu nie jest to aż taka wielka przeszkoda.

A kultura tu, podobno jest...



No właśnie jest, ale jakby nie było. Bo Gminny Ośrodek Kultury, który tak naprawdę mało robi, to niewiele. Kino, które gra filmy często z półrocznym opóźnieniem to też nie jest szczyt marzeń. Do tego dwa festyny w ciągu roku. Ludzie jako zwierzęta stadne, lubią bawić się w grupie, a - niestety
- w małych miasteczkach trudno o to. Pomijam już brak teatru, śladowe ilości np. wystaw. Z tym brakiem kultury wiąże się też zarzut podnoszony najczęściej: nuda. Choćby Jagoda: „często zdarza sie że jest nudno... nie ma gdzie wyjść...”. Trudno znaleźć sobie zajęcie w miejscowości pokroju Połańca. Bo ileż tak naprawdę można chodzić na basen, czy jeździć na rowerze. Z tego powodu, nad czym zresztą boleję, główną rozrywką mieszkańców takich miejscowościach jest picie.

A na koniec...


Powiem tak, z racji swojego młodego jeszcze wieku, na obecną chwilę małe miejscowości mam tam, gdzie Skwer przy pomniku Tadeusza Kościuszki. / Fot. pancernikBursa w swoim wierszu „Sobota”. Być może to dość radykalne zaznaczenie swojego zdania. Ale przez to chcę pokazać, że takie małe miejscowości potrzebują pomocy, żeby zatrzymać młodych. Bo taki dwudziestoparoletni człowiek wybierze duże miasto z racji swoich możliwości. A przecież małe miasteczka mają swój urok. Urok, przesłonięty przez zbyt dużą ilość wad.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

i Zeusa, którego zauważyłem w ostatniej chwili :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja w tej chwili ( i to od około 9 lat) mieszkam w Warszawie...i tesknię za Połańcem. Wychowałem się tam, nigdy nie nudziłem i zawsze coś było na rzeczy :-) To że wszędzie miałem blisko, i że tempo życia było inne sprawiało, że mogłem spokojnie poczytać, pomyśleć i porozmawiać z ludźmi...A w Warszawie wszystko przygasło i straciło kolory. Zgadzam się jedynie z brakiem perspektyw w kwestii pracy i rozwoju zawodowego, nie zgodzę się nigdy co do nudy i braku rozrywek kulturalnych. Akurat kino bym wyłączył bo zazwyczaj jest to straszliwy chłam.... Książeczki w Połancu są. Biblioteka jest OK.Luidzie są. Mi to wystarczało :-) Pozdrawiam ziomków, szczególnie efa ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Twoją opinią, ale akurat nie wyobrażam sobie życia w innym niż Połaniec miejscu. Postanowiłem jednak "zawalczyć". Zapisałem się kiedyś do Towarzystwa Kościuszkowskiego i teraz mam możliwość zrobienia czegoś dla mojego miasta. Nie jest to trudne. W Połańcu łatwiej być "kimś" niż np. w Rzeszowie. Ludzie, którzy coś sobą reprezentują są "ambasadorami" swojego miasta. Promujesz Połaniec swoją osobą i swoimi tekstami. Ludzie, którzy je czytali, może po raz pierwszy, ale usłyszeli o Połańcu. Ja tam jestem dumny z tego, że pochodzę z Połańca i pomimo lepszej kasy, którą mogłem zarabiać w większych miastach podjąłem decyzję o pozostaniu w nim.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za styl i tresc
jak najbardziej plus. przeprowadzilem sie z duzego miasta do malego miasteczka (30tys) i jestem szczesliwy z tego powodu

Komentarz został ukrytyrozwiń

PLUS

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Słuszne spostrzeżenia, Pawle :-) "... takie małe miejscowości potrzebują pomocy, żeby zatrzymać młodych".
Czy to jest wykonalne? Czy młodzi, którzy opuścili małe miasteczka, chcą do nich wracać?
Pomijam sytuacje, gdy czekają tu już na nich wygodne domy i posady.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawy tekst!
sprawa rzadka na tym serwisie:D

ja też pochodze z małego miasta, co prawda w czasach świetności miasto miało 90 tys mieszkańców, ale nadal jest małym miastem;]
i w życiu bym nie chiała tam pozostać. Każdy z każdym się zna, zero anonimowości, plotki, zawiść albo nuda. Nie, małe miasta dobre są dla dzieci i emerytów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ossad, tak to ten Połaniec;] W latach 80 kopała u nas Warszawa. Co do Kalisza się zgadzam z Tobą, chociaż ostatnio czytałem Buko "Archeologia Polski wczesnośredniowiecznej" i zamieścił tam informacja, że dalej trwa o to spór, czym zresztą mnie trochę zdziwił. Myślałem, że się to już zakończyło. Marcin, wiem, że planują nowy blok budować, tak samo jak przejście na tzw. źródła energii odnawialne. Co do zatrudnienia, wiesz, problem jest tego typu, że na prawdę prą do tego, żeby zmniejszać zatrudnienie. Komputeryzacja itd. Nie sądzę, żeby mogło się to zmienić, chociaż może. W tym momencie trwa wielka kłótnia w elektrowni, ale to już inna sprawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A Calisia, co już udowodniono, to nie Kalisz, a stanowisko na południe od Karpat, zapewne gdzieś w Słowacji. Co nie przeszkadza temu, żeby gdzieś w okolicach dzisiejszego Kalisza przebiegał szlak handlowy. Nad brzegiem Prosny odkryto skarb 2000 denarów z II w. po Chr. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.