Pozycja materiału w rankingach:
Pochodzę z Połańca, ośmiotysięcznego miasteczka leżącego w województwie świętokrzyskim. Pamiętam, pacholęciem licealnym jeszcze będąc, marzyłem żeby wyrwać się do „miasta”, gdzie na pewno żyje się lepiej.

Do sklepu, pracy czy szkoły. Rzeszów może jakoś specjalnie duży nie jest, ale jeśli ktoś przeprowadził się do Krakowa, Łodzi, czy Warszawy, to różnicę widzi. Do tego, żeby tak na prawdę dostać się gdzieś trzeba mieć samochód, bądź dużo zdrowia do poruszania się komunikacją miejską. Do tego mieszkając w małym mieście, zawsze można liczyć na czyjąś pomoc. Bo tu się wszyscy znają i przecież sobie pomogą.
Bursa w swoim wierszu „Sobota”. Być może to dość radykalne zaznaczenie swojego zdania. Ale przez to chcę pokazać, że takie małe miejscowości potrzebują pomocy, żeby zatrzymać młodych. Bo taki dwudziestoparoletni człowiek wybierze duże miasto z racji swoich możliwości. A przecież małe miasteczka mają swój urok. Urok, przesłonięty przez zbyt dużą ilość wad.Zobacz także:
Artykuły
(38)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.72)
Wiek: 32 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Sarkazm, ironia, złośliwość, szczerość. To ja.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Łukasz Komorzycki 18.12.2007 17:02
i Zeusa, którego zauważyłem w ostatniej chwili :-)
Łukasz Komorzycki 18.12.2007 17:00
Ja w tej chwili ( i to od około 9 lat) mieszkam w Warszawie...i tesknię za Połańcem. Wychowałem się tam, nigdy nie nudziłem i zawsze coś było na rzeczy :-) To że wszędzie miałem blisko, i że tempo życia było inne sprawiało, że mogłem spokojnie poczytać, pomyśleć i porozmawiać z ludźmi...A w Warszawie wszystko przygasło i straciło kolory. Zgadzam się jedynie z brakiem perspektyw w kwestii pracy i rozwoju zawodowego, nie zgodzę się nigdy co do nudy i braku rozrywek kulturalnych. Akurat kino bym wyłączył bo zazwyczaj jest to straszliwy chłam.... Książeczki w Połancu są. Biblioteka jest OK.Luidzie są. Mi to wystarczało :-) Pozdrawiam ziomków, szczególnie efa ;-)
Radek Połaniecki 20.11.2007 08:44
Zgadzam się z Twoją opinią, ale akurat nie wyobrażam sobie życia w innym niż Połaniec miejscu. Postanowiłem jednak "zawalczyć". Zapisałem się kiedyś do Towarzystwa Kościuszkowskiego i teraz mam możliwość zrobienia czegoś dla mojego miasta. Nie jest to trudne. W Połańcu łatwiej być "kimś" niż np. w Rzeszowie. Ludzie, którzy coś sobą reprezentują są "ambasadorami" swojego miasta. Promujesz Połaniec swoją osobą i swoimi tekstami. Ludzie, którzy je czytali, może po raz pierwszy, ale usłyszeli o Połańcu. Ja tam jestem dumny z tego, że pochodzę z Połańca i pomimo lepszej kasy, którą mogłem zarabiać w większych miastach podjąłem decyzję o pozostaniu w nim.
Jordan Cibura 05.07.2007 09:27
(+) za styl i tresc
jak najbardziej plus. przeprowadzilem sie z duzego miasta do malego miasteczka (30tys) i jestem szczesliwy z tego powodu
Jolanta Paczkowska 05.07.2007 09:15
(+) Słuszne spostrzeżenia, Pawle :-) "... takie małe miejscowości potrzebują pomocy, żeby zatrzymać młodych".
Czy to jest wykonalne? Czy młodzi, którzy opuścili małe miasteczka, chcą do nich wracać?
Pomijam sytuacje, gdy czekają tu już na nich wygodne domy i posady.
Klara Maj 17.06.2007 21:03
ciekawy tekst!
sprawa rzadka na tym serwisie:D
ja też pochodze z małego miasta, co prawda w czasach świetności miasto miało 90 tys mieszkańców, ale nadal jest małym miastem;]
i w życiu bym nie chiała tam pozostać. Każdy z każdym się zna, zero anonimowości, plotki, zawiść albo nuda. Nie, małe miasta dobre są dla dzieci i emerytów.
Paweł Mazur 12.06.2007 09:04
Ossad, tak to ten Połaniec;] W latach 80 kopała u nas Warszawa. Co do Kalisza się zgadzam z Tobą, chociaż ostatnio czytałem Buko "Archeologia Polski wczesnośredniowiecznej" i zamieścił tam informacja, że dalej trwa o to spór, czym zresztą mnie trochę zdziwił. Myślałem, że się to już zakończyło. Marcin, wiem, że planują nowy blok budować, tak samo jak przejście na tzw. źródła energii odnawialne. Co do zatrudnienia, wiesz, problem jest tego typu, że na prawdę prą do tego, żeby zmniejszać zatrudnienie. Komputeryzacja itd. Nie sądzę, żeby mogło się to zmienić, chociaż może. W tym momencie trwa wielka kłótnia w elektrowni, ale to już inna sprawa.
Adam Degler 12.06.2007 07:36
A Calisia, co już udowodniono, to nie Kalisz, a stanowisko na południe od Karpat, zapewne gdzieś w Słowacji. Co nie przeszkadza temu, żeby gdzieś w okolicach dzisiejszego Kalisza przebiegał szlak handlowy. Nad brzegiem Prosny odkryto skarb 2000 denarów z II w. po Chr. :)
Donald Pottier i jego jet car, czyli... 6 tys. KM. Zobaczcie sami!
(odsłon: +887)