Popularność portali społecznościowych sprawiła, że także znane osoby umieszczają swoje profile na naszej-klasie czy Facebooku. Jednak jakie konsekwencje ponoszą w związku z udostępnieniem szerokiemu gronu odbiorców swojego prywatnego ,,ja"?
Autopromocja na pełen etat
Posiadanie takiego profilu może być dla wielu osób sposobem na autopromocję. Niedawno na polskiej scenie muzycznej pojawiła się Gosia Andrzejewicz. Dziewczyna zaczynała swoją karierę właśnie w internecie. Dzięki rozbudowanej sieci internetowej jej utwory trafiły do wielu osób i w krótkim czasie. Gosia została okrzyknięta fenomenem muzycznym. Pojawiły się propozycje z poważnych firm fonograficznych, uwieńczone nagraniem płyty w wydawnictwie należącym do Andrzeja ,,St0ne'a" Kamińskiego. Kluczową rolę odegrały tu oczywiście serwisy grono, nasza-klasa i youtube, na których pojawiały się utwory Andrzejewicz. Bo warto zauważyć, że mianem portalu społecznościowego określa się każdy portal, dzięki któremu interakcje międzyludzkie odbywają się za pośrednictwem internetu.
Ciekawym wynalazkiem ostatnich dni są portale społecznościowe oparte na określonym typie kontaktów. Portal goldenline powstał w celu ułatwienia nawiązywania kontaktów biznesowych. Na stronie znajdziemy znane osoby reprezentujące różne branże, np. Ewelinę Popiel, doradcę finansowego Expandera czy Pawła Smółkę, znanego psychologa, konsultanta, wykładowcę akademickiego, specjalizującego się w zagadnieniach zasobów ludzkich.
Kompletowanie znajomych
Warto jednak zapytać o zdanie samych zainteresowanych, czyli znane osoby. Przemysław Stańczyk, pływak, uczestnik dwóch kolejnych Igrzysk Olimpijskich, medalista mistrzostw Europy i świata, tak wyjaśnia powody stworzenia swojego profilu na naszej-klasie: - Do założenia profilu namówił mnie kolega. Uznałem, że
odnalezienie znajomych z podstawówki to dobry pomysł. Takie kompletowanie znajomych, z którymi dawno nie miałem kontaktu.
Stańczyk przyznał jednak, że otrzymuje zaproszenia do grona znajomych od osób, których nie zna. Nie zdarzyło mu się jednak, żeby ktoś próbował się pod niego podszywać. A gdyby nawet taka sytuacja zaistniała, wówczas...: - Wówczas po prostu bym to zignorował - tłumaczy.
Stańczyk nie traktuje również prywatnego profilu jako sposobu na autopromocję. Jeśli chodzi o siłę oddziaływania internetu, to zdecydowanie bardziej wierzy w sensowność tworzenia profesjonalnych stron internetowych.
Dzięki internetowi sfera kontaktów pomiędzy fanami i idolami przeniosła się na zupełnie nową płaszczyznę. Gwiazdy ukazały swoją ,,ludzką twarz", zamieszczając prywatne zdjęcia czy pisząc blogi. Portale społecznościowe dają każdemu możliwość ,,zaprzyjaźnienia się" z kimś znanym, i tym samym tworzą wizję biernego uczestnictwa w życiu elit. Obu stronom taka sytuacja przynosi korzyści. Jednak jeśli ktoś ze znanych osób chce zachować prywatny profil dla prywatnych znajomych z czasów szkolnych, niech tak będzie. Jak bowiem powiedział Leszek Kołakowski: ,,Na ogół jednak lepsi są ludzie, co o sławie nie myślą, ale zadowoleni są z tego, że są lubiani i szanowani choćby w niewielkim gronie przyjaciół i bliskich."