Facebook Google+ Twitter

Mamienie monidłami w ostrowieckiej Galerii Fotografii

167. wystawa w Galerii Fotografii Miejskiego Centrum Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim przenosi widzów w świat sprzed kilkudziesięciu lat, gdy w niemal każdym domu wisiał portret ślubny, często podrasowany kolorowymi farbkami, czyli monidło.

"Monidło - kolejna próba rehabilitacji", bo taki tytuł nosi ekspozycja otwarta w piątek, 23 listopada 2012 roku, prezentuje ponad 30 oryginalnych prac pochodzących ze zbiorów prywatnych pasjonatów i kolekcjonerów monideł z Łodzi: Józefa Współtwórcy projektu "Monidło - kolejna próba rehabilitacji" (od lewej): Cezary Łutowicz, Jerzy Piątek, Ewa Martyniszyn i Andrzej Różycki. / Fot. Krzysztof KrzakRobakowskiego, Andrzeja Różyckiego, Piotra Szczegłowa, Karola Jóźwiaka, Marcina Sudzińskiego oraz Ryszarda Kaczmarskiego z Chełma i Cezarego Łutowicza z Sandomierza. Portret swojego ojca, utrzymany w technice monidła, wypożyczyła również pracownica ostrowieckiego MCK, Jolanta Zawisza. Sporą część wystawy w Galerii Fotografii stanowią też prace Ewy Martyniszyn, która we Wrocławiu prowadzi pracownię monideł. W Ostrowcu Świętokrzyskim prezentuje ona wykonane w niej monidła ślubne i komunijne oraz cykl "Opowieści spoza obrazu".Monidła Ewy Martyniszyn. / Fot. Krzysztof Krzak

Bardzo interesująco o historii monideł mówił podczas otwarcia wystawy w Galerii Fotografii jej kustosz, Andrzej Łada: - To jest hybryda między malarstwem i fotografią, która od początku swego powstania miała kompleks wobec sztuk plastycznych i ją naśladowała. Na początku były to portrety, o wiele tańsze od tych wykonywanych przez malarzy. Kiedy wynaleziono retusz, fotografię zaczęto upiększać, gdyż była za bardzo realistyczna, a ludzie chcą wyglądać piękniej i dostojniej. Tak powstało monidło.

"Monidła - kolejna próba rehabilitacji" w Galerii Fotografii Miejskiego Centrum Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim. / Fot. Krzysztof KrzakAndrzej Łada przypomniał, że sztuką domalowywania i kolorowania fotografii zajmowali się tak uznani malarze, jak Juliusz Kossak czy Józef Szermentowski, a krakowski fotograf, Walery Rzewuski zatrudniał w swojej pracowni monideł studentów miejscowej Akademii Sztuk Pięknych. Z kolei Andrzej Różycki, reżyser dokumentalista, kolekcjoner monideł i, wraz z Jerzym Piątkiem, autor projektu w ostrowieckiej Galerii Fotografii, podkreślił, że o randze tych portretów świadczy fakt, że zawsze wisiały one na głównej ścianie w mieszkaniu, obok oleodruków świętych postaci. - Monidła, które swoją pejoratywnie brzmiącą nazwę zawdzięczają opowiadaniu Jana Himilsbacha były też pierwszymi działaniami multimedialnymi - mówił Andrzej Różycki podczas wernisażu w Ostrowcu Świętokrzyskim. - To w nich dopełniały się malarstwo i fotografia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ciekawy temat. Myślę , że Twój artykuł przybliżył mi to, co wiąże się z monidłami.Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.