Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2237 miejsce

Maminsynek: rozpieszczony produkt nadmiernej miłości

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-08-16 09:34

Ile trzeba się z nim namęczyć, tego nie wie nikt, oprócz jego żony. Niewielkie zmartwienie wystarczy, by od razu pobiegł do mamy po radę, pieniądze, pociechę.

Fot. Borys Czonkow/MWMEDIADzwoni do niej po dziesięć razy dziennie, zdając relację niemalże z każdego kroku. Najstraszniejsze jest jednak to, że bez przerwy porównuje żonę z matką, przy czym porównanie to wypada zdecydowanie na korzyść tej ostatniej.

Maminsynek, to produkt nadmiernej opieki ze strony matki - jak uważają psychologowie. Mamusie zwykle bardzo obawiają się, by synalek nie upadł, nie uderzył się, nie zachorował. Chuchają i dmuchają aż do przesady.

Później ich kontrola rozciąga się na wszystkie strefy, w których syn przejawia próby samodzielności. Celowo ogranicza jego krąg kontaktów, chroni przed zgubnym wpływem rzekomo złego towarzystwa. W rzeczywistosci czuje się bez syna po prostu zagubiona i samotna. Nie przypadkowo zdecydowana większość mamusinych synków wychowuje się w niepełnych rodzinach. Będąc już dorosłymi, zaczynają odczuwać przed matką winę, która swym zachowaniem i słowami ciągle przypomina, że poświęciła całe swoje życie, i oto jaka nagroda ją za to spotkała.

Taka matka czuje się urażona, kiedy syn woli pobyć trochę dłużej z przyjaciółmi, obraża się, kiedy spotyka się nie z tą dziewczyną, wybiera niewłaściwy jej zdaniem uniwersytet i w ogóle nie jest takim, jakiego sobie wymarzyła.

Chcąc wychować ideał, skąpi pochwał, nie szczędząc za to przykrych uwag i komentarzy. Doprowadza to w rezultacie do wykształcenia u syna bardzo niskiej samooceny. Jest on święcie przekonany, że bez matki nigdy nie osiągnie sukcesu i że do niczego się nie nadaje.

Jak dowodzą psychologowie, rodzinne życie maminsynków, niestety, bardzo rzadko należy do udanych. Po pierwsze matka zabiera synowi cały jego wolny czas, nie pozwalając tracić go na żadną inną kobietę prócz siebie. Po drugie, zawsze bywa niezadowolona z sympatii syna. A to nieładna, to niegospodarna, to znów nazbyt energiczna, albo rodzice nie tacy. A jeśli mimo dobrych rad mamusi, żeni się właśnie z tą, którą wybrał samodzielnie, to przez całe dalsze życie będzie się gubił w domysłach, której i kiedy pusłuchać. No i najczęściej woli przekonać do czegoś żonę, aniżeli sprzeciwić się matce.

Praktyka pokazuje, że maminsynek to niekoniecznie ten, który do emerytury wiedzie pod jednym dachem żywot ze swą ukochaną rodzicielką. Może bowiem jej nie widzieć całymi latami, a być pod jej magicznie wszechstronnymi wpływami.

Z obserwacji specjalistów jasno wynika, że z takim skarbem, jakim jest mamusin synalek, niezwykle trudno się rozwieść czy w ogóle rozstać. On i tak będzie w poczuciu ewidentnej krzywdy krążył wokół swego dawnego gniazdka, jeśli go oczywiście przypadkiem nie upoluje jakaś inna kobieta. Swoją drogą, to raczej mało prawdopodobne. W zasadzie maminsynek nie jest bardzo kochliwy. Praktycznie przez pół życia przywykł kochać tylko jedną kobietę - własną matkę. Uczyniwszy jednak wyjątek dla żony, nie będzie już miał ochoty wprowadzać do swego emocjonalnego życia trzeciej kobiety.

Jeśli jednak taka sytuacja ci odpowiada, to zapewne ucieszy cię opinia psychologów, iż przy umiejętnym pokierowaniu, maminsynek bez trudu przejdzie spod pantofla matki, pod pantofel żony. No i czy znajdziesz posłuszniejszego męża? On z pokorą zadomowi się nawet w kuchennym królestwie i nie będzie przeszkadzać ci w robieniu kariery zawodowej.

Jeśli właśnie wychowujesz małego syna i nie chcesz, by z czasem wyrósł na trzydziestolatka z uporem trzymającego się maminej spódnicy, posłuchaj rad psychologów:

- We wszystkim miej umiar. Chłopcu może zaszkodzić zarówno nadmiar miłości, jak i ciągła krytyka.

- Ucz go samodzielności. Nie narzucaj mu własnych poglądów ani gotowych rozwiązań, nawet jeśli jesteś pewna, że wiesz co jest dla niego lepsze.

- Nie staraj się wychować idealnego dziecka i chronić go przed wszystkimi przykrościami w życiu. Ani bowiem to pierwsze, ani drugie nie jest możliwe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

koles
  • koles
  • 17.11.2011 15:34

Ja ciagle do pracy w delegacje a synus byl pod kloszem ciagle teraz siedzi w domu nie wychodzi tylko ksiazki czyta zyje we wlasnym swiecie boje sie ze gdy mnie zabraknie nie poradzi sobie

Komentarz został ukrytyrozwiń
koles
  • koles
  • 17.11.2011 15:31

Mam syna ma 34 lata matka nad nim sie ciagle trzesla niestety zmarla 2 lata temu syn nigdy nie pracowal i nie chce pracowac bo mowi ze jest delikatny nie wiem co robic

Komentarz został ukrytyrozwiń
aga
  • aga
  • 12.10.2011 13:24

Jeśli twój mąż lub partner jest zapatrzony w swoją matkę, uwielbia się spowiadać się z waszego życia? Z każdym problem zgłasza się do mamusi po pomoc a jej zdanie jest najważniejsze? Zgłoś się do programu Miasto Kobiet. Pisz na a.lubawska@tvn.pl lub dzwoń 516444962

Komentarz został ukrytyrozwiń
ewelina o.
  • ewelina o.
  • 23.09.2011 15:11

jestem ,żoną mamisynka 2 lata, mamy półroczną córkę.przed ślubem znalismy się 2 lata, nie mieszkalismy razem, nie miałam pojęcia,ze nim jest.koszmar zaczął sie zaraz po ślubie:bo nie tak odezwałam sie do jego mamusi lub sie krzywo popatrzyłam.teścowa na kazdym kroku naskakuje na mnie, wyzywa mnie i ubliża mi.on twierdzi zawsze: bo zasłużyłaś.nie mieszkamy z teściową a ciągle stoi miedzy nami.mąż woli jeździć do niej sam, raz wygonił mnie z samochodu, a jak juz pojedzie to nie ma go do nocy,po porocie mam mi sie cieszyć, że wrócił na noc.jest bardzo niezaradny życiowo, boi sie podejmować decyzje,nie mam w nim wsprcia, czeka nas rozwód bo tak nie da sie żyć!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta wiącek
  • Marta wiącek
  • 08.05.2011 16:22

hej , szukam dorosłych osób ,których rodzice traktują jak małe dzieci..może to być frustrujące, a niektórym może to się nawet podobać.Widzę ,że jest tu wiele osób które znaja takich ?maminsynków". Jak masz ciekawą historie skontaktuj się ze mną, zostaw kontak do siebie a na pewno się odezwę. dzięki
m.zieba@tvn.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń
ksenia
  • ksenia
  • 24.04.2011 19:49

Mam męża który również jest bardzo mocno związany z swoja mamą pomógł mi artykuł Leszka Jarszewskiego
http://ljaroszewski.pl/synek-mamusi/

Komentarz został ukrytyrozwiń
Wiola Amondin
  • Wiola Amondin
  • 11.04.2011 12:13

Dzisiaj już wiem ,że nie wygra się z maminsynkiem. I nie pomogą żadne sposoby, bo próbowałam wszystkiego.To jest tylko moje doświadczenie, ale z miłą chęcią posłucham innych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Wiola Amondin
  • Wiola Amondin
  • 11.04.2011 11:35

Przeczytałam dokładnie wszystkie wypowiedzi zgadzam się w 100% z każdą opinią. Od 14 lat jestem z mami synkiem, człowiekiem o bardzo dużej wrażliwości i agresywności, człowiekiem poukładanym i niezrównoważonym. Wiem że to się wyklucza ale tak jest. Mami synek jest tak silnie związany z matką psychicznie że nie widzi swoich potrzeb ,a co za tym idzie potrzeb małżonki i dzieci. Moje małżeństwo to wieczna walka o niego aby żył ze mną i z dziecmi, tak bardzo bolało. Czułam się taka niekochana , nic nie warta , nie liczył się z moim zdaniem tak jakby mnie nie było. Z biegiem lat właśnie się tak czułam jakbym nie żyła. Sama wychowałam 2 dzieci, on przychodził się tylko wyspac. Wiele razy słyszałam że jego matka jest na pierwszym miejscu , bo go bardziej potrzebuje o de mnie. Spytacie dlaczego z nim byłam ? Bo to jest jakieś cholerne współuzależnie , tłumaczyłam ,prosiłam i płakałam. Nic to nie dało . Wiele razy mówiłam do niego a on patrzył na telewizor i miałam wrażenie się się wyłączył .Tak strasznie cierpiałam, ale nie potrafiłam nic zrobic. Nadmieniam iż jego matka dzwoniła parę razy dziennie. Doszło do tego że za moimi plecami wziął jej kredyt na 20.000 i on spłaca. Nie wytrzymałam tego już psychicznie i złożyłam papiery o rozwód. Ale los tak chciał że teściowa zmarła i przyszedł do mnie żebym mu dała ostatnią szansę tym bardziej że mamy 2 dzieci ,jedno 11 lat ,a drugie 5. No i jestem z nim dalej i nie możę uwierzyc własnym oczom, mam przed sobą inną osobę. Spokojną i uczynną , ale ja dalej walczę ze sobą z tą wielką nienawiścią do niego , ze mnie tak traktował. Wiem że jestem podłamana psychicznie , po tylu latach nagle mnie załuważył. A mogło byc tak pięknie od początku , gdyby dał mi coś powiedziec i traktował mnie na równi. Leczę się z tego .Zobaczymy czy dobrze zrobiłam dając mu szansę, czas pokaże.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Monia
  • Monia
  • 09.04.2011 00:03

Niestety i ja natknęłam się na mamisynka. Zawsze on postępował tak jak mamusia chciała. Jego mamusia umarła, ale niestety jeszcze jest traktowany przez jego rodzinę ( dwóch braci i dwie siostry) jak dziecko. Ja starm się jakoś miec wpływ na niego - trochę to pomogo ale nie tak jak bym chciała. Nadmienię równiez że jego rodzeństwo założyło już swoje rodziny i mieszka za granicą. Ja postanowiłam budowac dom, ale jego kochany brat powiedział mu, ze nie może budowac bo musi mieszkac z i ich ojcem a moim teściem. Więc ja zaproponowałam, żeby oni się tez zajełi swoim ojcem - to usłyszałam że oni mają swoje rodziny i mieszkają w niemcach i nie będa się zajmowac ojcem. A ja na to, że ja też chcę miec swoj dom i ich ojcem zajmowac się nie będę i razem z nim mieszkac równiez nie będę. Niech sobie go zabiora do siebie, ale niestety nikt go u siebie nie chce. Wiec mój mąż sprząta, pierze, gotuje obiady mu - jest jego ŻONĄ !!! A gdy rodzeństwo meża przyjeżdża do kraju to przyjeżdża na urlop - w niczym nie pomogą!!!! A mój mąż zaniedbuje swoją rodzinę i często dochodzi do spięc. U nas w domu to ja muszę palic w centralnym, ja musze wylewac szambo, ja koszę trawniki, ja myję samochód. Niedawno tez umarł mi ojciec na parkinsona i alzhajmera i tez miałam ogromne problemy bo musiałam się nim sama zając i nikt mi nie pomógł i po raz drugi zajmowac się tym razem teściem nie będę. Powoli mąz zastanawia się nad oddaniem go do domu starców bo sam już nie może ale rodzinka jego na to nie pozwala - niestety ma dwa wyjścia albo pomoże mu rodzinka albo go odda do domu starców, bo kolejnych moich młodych lat nie poświęcę na opiekę i rezygnację z dobrze płatnej pracy. i nie mam zamiaru go przebierac tak jak to było z moim ojcem. Drugi raz tego przechodzi nie będę. Chcą miec go w domu - ok, ale muszą się nim zając ale nie moim kosztem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Aga
  • Aga
  • 04.04.2011 10:06

Pawełku, nie przeżyłeś czegoś podobnego to nie masz pojęcia jak to jest!!! Owszem jestem kobietą i po tym co przeszłam z moją teściową będę się trzymać z daleka od swoich żonatych dzieci. Udzielić rady, a wpierdzielać się w życie to dwie różne rzeczy! Najwidoczniej odczułeś, że tyczy się to Ciebie i tak Cię to dotknęło! Matka jest ważna w życiu, ale ze swoją dziewczyną/ żoną stworzysz kiedyś rodzinę i to ona powinna być dla Ciebie najważniejsza!

Moja teściowa zrujnowała mi życie, nie wiesz jak to jest, więc nie wypowiadaj się lepiej! Całe życie wmawiała swojemu synowi, że ma się nią opiekować i dlatego nawet porzadnej szkoły nie zrobił, bo musiał tyrać w polu a tymczasem jego dwie siostrzyczki mają mgr i dobrze płatną pracę!!!! Powiedz mi jaka jest różnica między dziećmi? Dlaczego jedne z nich są traktowane lepiej a drugie gorzej? Przecież wszystkie sa dziećmi i powinny się matką zajmować tak samo?

Oczywiście wy nie widzicie problemu, bo taK was matka wychowała i Wy się tego święcie trzymacie!

A dziewczyna jest z Tobą bo zapewne Cię kocha... A w miłości jak na wojnie, wlaczysz dopóki Cię ktoś nie zabije! Ale po co walczyć, skoro osoba o którą się walczy ma takie podejście... Pomyśl nad tym dobrze i jeśli ciągle uważasz, że matka jest najważniejsza dla Ciebie i nikt poza tym to zerwij z tą dziewczyną, bo lepiej niech pocierpi miesiąc, dwa, aniżeli całe życie!!!!!!!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.