Facebook Google+ Twitter

Mamy demokrację, ale nie potrafimy w niej żyć

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-07-05 13:09

– Moje skandale? Nie ma o czym mówić. W Polsce jeszcze żadna kobieta nie zrobiła skandalu. Po co mi autocenzura? – mówi Kazimiera Szczuka.

Czy istnieje u nas wolność słowa?
- Teoretycznie – tak.

Na co dzisiaj można sobie pozwolić w Polsce?
- Wierzę, że można sobie pozwolić na wszystko. Oprócz języka nienawiści.

Czy nie obawia się Pani, że ten język nienawiści, który spływa z korytarzy sejmowych, zacznie nas w końcu kneblować?
- Takie zagrożenie istnieje. Jest realne. Problemem w Polsce jest nie tyle cenzura, co autocenzura. Mamy demokrację, ale nie potrafimy w niej żyć. Mamy wolność słowa, ale nie umiemy z niej korzystać. Ludzie zostali zastraszeni. Wszystko to zaczęło się od cenzurowania sztuki, a skończyło się na cenzurowaniu programów rozrywkowych i satyrycznych.

Pani sądzi, że to koniec?
- Nie wiem. Nie o to chodzi. Myślę, że to jest z gruntu fałszywa droga. Gdy zakazuje się ludziom śmiechu, to działanie może przynieść skutki odwrotne od zamierzonych. Na pewno tematem tabu są w Polsce kwestie religijne. Całkowicie zamknięta została możliwość krytyki religii. Katolickiej, bo inne – owszem. Rozsądna krytyka jest jak najbardziej potrzebna. Zresztą nie chodzi ściśle o religię, lecz o instytucje. Instytucje Kościoła katolickiego.

Dlaczego Pani nie ma swojego talk show w telewizji?
- Ponieważ jestem potwornie leniwa. Telewizja wiąże się ze straszną pracą. Ciężko byłoby stworzyć nowy program, który byłby rzeczywiście ciekawy i odkrywczy. Przypuszczam, że musiałby mieć ostrze światopoglądowe. Wymagałby naprawdę ogromnej pracy.

Nie mówię o klasycznej publicystyce.
- Pewnie nie odnalazłabym się w innej formule. Programów publicystycznych jest i tak sporo we wszystkich telewizjach. Moniki Olejnik może już wkrótce zniknąć z anteny, ale mamy choćby „Teraz my” Morozowskiego i Sekielskiego w TVN czy rozmaite debaty. Odnoszę wrażenie, że w stacjach jest wystarczająco dużo miejsca do rozmów na tematy polityczne.

Ogląda Pani programy satyryczne?
- Oczywiście, zwłaszcza, że są naprawdę świetne. Oglądam Majewskiego i Wojewódzkiego. Z wielką radochą. Ostatnio do tych dwóch dołączył Cejrowski, ale to już nie to.

Zobaczymy Panią u Cejrowskiego?
- Nie. Cejrowski jest słabszy od Majewskiego i Wojewódzkiego.

Tylko dlatego?
- Byłam na kolanach błagana, żebym wystąpiła u Cejrowskiego.

I co?
- Dla mnie program Cejrowskiego to żadne forum. To nie jest osoba do rozmowy. Stronę liberalną w tym programie reprezentuje Maciej Chmiel, który owszem jest inteligentnym chłopakiem... (śmiech) facetem..., ale nie stanowi opcji przeciwnej wobec Cejrowskiego. Ta otwartość ma charakter pozorny. Poza tym pada tam dużo obraźliwych epitetów. Nie mam ochoty, zdrowia i nerwów, żeby spotykać się z panem Cejrowskim, a na brak publicity nie narzekam. Moja obecność w telewizji jest dosyć duża.

Jak Pani odbiera parodie swojej osoby w programie Szymona Majewskiego? One są naprawdę zabawne.
- Też tak uważam! Świetne są. Bawią mnie szczerze. Od samego początku. Znajomi pytali mnie, czy z tego powodu nie jest mi przykro. A dlaczego ma być? Kaśka Kwiatkowska, która u Majewskiego odgrywa mnie i Krystynę Jandę stała się moją bliską znajomą. Wcześniej nie znałyśmy się, teraz bardzo ją lubię.

Zdarza się jej parodiować Panią przy Pani?
- Tak. Był taki przypadek. Kiedyś w jednym z klubów prowadziłyśmy razem aukcję na rzecz schroniska dla zwierząt. To znaczy najpierw tę licytację sama prowadziłam. Później zobaczyłam Kaśkę w pierwszym rzędzie. Poprosiłam ją na scenę. Stała obok mnie i mnie przedrzeźniała. Było bardzo fajnie.

Pani ma wizerunek kobiety nowoczesnej i wyzwolonej. Zdarza się, że inne kobiety Panią za to krytykują?
- Z atakami kobiet nie spotykam się zbyt często. Przynajmniej nie jest to regularne zjawisko. Nie martwi mnie. Poza tym, musi pan wiedzieć, to nie jest żaden nowy wizerunek.

Co Pani sądzi o Polkach?
- Prawdą jest, że Polki są pracowite, przedsiębiorcze, odpowiedzialne, zaradne i mimo, że nie cieszą się pełnią praw obywatelskich, ze sceny politycznej są skutecznie spychane, a obecnie spychane są także z rynków pracy, potrafią świetnie sobie radzić. Myślę, że ten moment, gdy będą chciały mieć swoją silną reprezentację polityczną nadejdzie już wkrótce.

Jak Pani przyjęła karę dla Polsatu za Pani wypowiedź?
- To był ogromny szok. Ale tylko ze względu na niewspółmierność kary do wymiaru czynu i przypisywanie mnie i Kubie Wojewódzkiemu złych intencji, których w tym programie w ogóle nie było. Ludzie, którzy ten program oglądali zupełnie nie rozumieli, o co chodzi. W czym problem. Nie było w naszej rozmowie nawet źdźbła agresji.

Czy po tej historii włączył się w Pani jakiś rodzaj autocenzury?
- Nie! Skądże! Po co mi autocenzura?

Jak to jest być najdroższą skandalistką RP?
- Jakie to skandale? Marne skandale (śmiech ). Nie ma o czym mówić. W Polsce jeszcze żadna kobieta nie zrobiła skandalu.

A mężczyźni skandalizują?
- Oczywiście. Ale tylko politycy. Skandaliczne są na przykład niektóre wypowiedzi o gejach albo o tym, że nie można zgwałcić prostytutki. W moim odczuciu absolutnie skandaliczne jest obrzucania się obelgami przez polityków i na przestrzeni tygodnia opowiadanie rzeczy całkowicie sprzecznych. Pan Giertych raz mówi: „Nie wejdziemy do koalicji i kropka”, a kilka dni później już jest w tej koalicji. Pan Kaczyński twierdzi, że Samoobrona to esbecka formacja, a za chwilę okazuje się, że już nie jest.

Dostaje Pani propozycje polityczne?
- Tak!

Z którego zaproszenia Pani skorzysta?
Nie! To nie tak. Nie mówię, że skorzystam. Ale dostaję.

Rozmawiał Piotr Pawłowski/MWMEDIA


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

No i kolejny fantastyczny wywiad z Kazią. Ta kobieta jest niesamowita... Podziwiam ją. Kaziu tak dalej:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.