Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180948 miejsce

Mamy do czynienia z prywatyzacją wojny – mówi Krzysztof Mroziewicz

W ramach 15. Wrocławskich Promocji Dobrych Książek odbyło się spotkanie z Krzysztofem Mroziewiczem, dziennikarzem, korespondentem wojennym, obecnie komentatorem spraw zagranicznych “Polityki”.

Krzysztof Mroziewicz na spotkaniu z czytelnikami; fot. Justyna RatajczakKrzysztof Mroziewicz opowiadał o swojej pracy korespondenta wojennego w Afganistanie i Iraku. 3 grudnia 2003 roku cudem wyszedł z zamachu w Bagdadzie. – To było tak absurdalnie dramatyczne, że aż niemożliwe – mówił. – Naszego Nissana eskortowały dwa Hammery. Ten z przodu wjechał na minę. Pomyślałem, że droga musiała być niedokładnie sprawdzona. Wtedy pocisk wystrzelony z granatnika, gdzieś z krzaków minął maskę mojego samochodu o 20 centymetrów.

Na pytania prowadzącej dr Urszuli Glensk z Uniwersytetu Wrocławskiego Mroziewicz odpowiadał długimi, niezwykle ciekawymi opowieściami o Indiach, Afganistanie i wojnach, na których był. Także o dziennikarstwie, bo jego ostatnia książka jest swego rodzaju podręcznikiem dla młodych adeptów tej sztuki. – Średnia wieku dziennikarza wynosi 49 lat. Gongadze (ukraiński dziennikarz zamordowany w 2000 roku - przyp. JR) nie miał nawet tylu. – mówił Mroziewicz – W Afganistanie zginęło piętnastu kolegów, w Iraku - pięćdziesięciu.

– Mamy do czynienia z prywatyzacją wojny – opowiadał – Wynajmuje się prywatne firmy ochroniarskie. Dostają półtora tysiąca dolarów dziennie, są więc tacy wariaci, którzy się na to decydują. Mnóstwo z nich ginie, ale ponieważ są cywilami - nie ma ich w statystykach.


Krzysztof Mroziewicz na spotkaniu z czytelnikami; fot. Justyna RatajczakZapytany przez jednego z uczestników spotkania o przyszłość Iraku, Mroziewicz stwierdził, że prawdopodobnie podzieli się on na trzy części: sunnicką, szyicką i kurdyjską. Kurdystan powstanie, bo dlaczego trzydziestosześciomilionowy naród nie miałby mieć własnego państwa? – Polska jako jeden z 12 krajów podpisała w Sèvres traktat, przyznający Kurdom prawo posiadania własnego państwa – mówił Mroziewicz. Nie wiadomo tylko, jak w takiej sytuacji postąpiłaby Turcja. – W języku tureckim nie ma słowa “Kurd”, jest “Turek wysokogórski” – mówił dziennikarz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ooo, jak Ci zazdroszczę, że bylaś na spotkaniu z Mroziewiczem! Moje plany się pokrzyżowaly... Dobrze, że opisałaś to spotkanie. Facet jest świetny, nie? A tak go chcieli zmieszać z błotem. Ale po nim to spływa...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.