Facebook Google+ Twitter

"Mamy dość „projektów”..." - rozmowa z zespołem Electrolit

Electrolit to nowy, obiecujący zespół na polskiej scenie muzycznej. Tworzy go trójka przyjaciół. Z wywiadu dowiecie się m.in o planach zespołu.

 / Fot. Archiwum prywatne zespołuJesteście nowym zespołem na polskim rynku muzycznym. Czy pomysł założenia zespołu pojawił się spontanicznie, czy kiełkował w Was już od jakiegoś czasu?

Wolf: To, co powstaje w wyniku długiej i ciężkiej pracy jest profesjonalne, w wyniku impulsu – spontaniczne, szczere
i prawdziwe… U nas ten zespół zależności i wynikania połączył się w ten jeden, doskonały układ. Nikt do współpracy nie musiał nas przekonywać, nie jesteśmy tworem komercyjnym stworzonym za pieniądze dla pieniędzy. Electrolit jest dzieckiem wspólnej pasji. Mamy ogromne doświadczenie w muzykowaniu, a jednocześnie robimy to, bo chcemy to robić. Czyli nadal mali – duzi chłopcy się bawią. Ale bawią się tak, że czasem zapominają, całkiem jak w dzieciństwie, że trzeba iść spać, bo znów za długo siedzieli przy instrumentach i mikrofonie :). A czy pomysł kiełkował? To naturalne. Ale akurat wyrośliśmy
w niepopularnym teraz przekonaniu, a dla nas jakże ważnym, że żeby funkcjonować na scenie, trzeba mieć szczególny szacunek dla słuchacza. A polega on na scenicznym doświadczeniu, świadomości i profesjonalizmie, a nie na fałszywie skromnym kłanianiu się na koniec występu. Setki godzin spędzonych na scenie ugruntowały w nas poczucie tożsamości muzycznej. Wiemy po co tam jesteśmy. Co chcemy dać z jednej strony sobie, z drugiej – publiczności. W zasadzie to i tak jedno i to samo :). Ale w końcu dorośliśmy do tego by wyjść z cienia. Jesteśmy już gotowi, nie musimy się uczyć. Zainteresowanym pokażemy prawdziwy świat. Nasz świat.

Gałek: Od długiego czasu każdy z nas toczył wewnętrzną walkę z własnymi zamierzeniami i pomysłami, które niekoniecznie kiełkują na każdym gruncie współpracy muzycznej. Na nasze szczęście trafiliśmy na siebie i owoce tej współpracy pojawiły się niesamowicie szybko. Wszystko gra niczym harmonia we wszechświecie. Czarne i Białe. Yin i Yang. Nie spodziewaliśmy się, że wszystko będzie się tak układało i pasowało jak w mega trudnej łamigłówce. Te same tory, ten sam tok myślenia, taki sam power i kierunek działania. Wymarzona sytuacja do stworzenia takiej kapeli. :)

Jak to się stało, że Wasze drogi się spotkały?

W.: Jak to w życiu, nasze drogi często się mijały, spotykaliśmy się czasem pracując przy tych samych projektach, zagraliśmy nawet razem na jednej płycie naszego wspólnego kolegi :). Widywaliśmy się na nagraniach JTM, gdzie przyjeżdżało Papa Dance…. Czasem koncerty na jednej scenie, ale w innych zespołach…A potem zapuszczaliśmy sondę – kto by chciał i potrafił. Bo ludzi, którzy chcą grać, a potem zebrać plon swoich działań jest niewielu. Zdecydowana większość najpierw wyciąga rękę po kasę, z pytaniem o tzw. ”joby”. Nie szukaliśmy „dżobiarzy”, u których wrażliwość jest już przytępiona przez sitodruk z wizerunkiem Władysława Jagiełło :). U nas główną rolę odgrywa Kult Muzyki. Jesteśmy mocno zindoktrynowani, i raczej dożywotnio. Dobrze trafić na świrów, jeszcze lepiej na twórczych świrów :). Nam się udało. Marcin pisze muzykę, ja teksty, Arek kładzie cegły (gitarowe), jesteśmy elastyczni. Jest dobrze , lubię takie iskry, bo zawsze kolaudujemy wspólnie i konstruktywnie dopasowując utwory, dopasowujemy również siebie. :)

Czy Electrolit to z założenia projekt długoterminowy, czy może krótkotrwały?

W.: Korzystając z recepty wykreowanej przez obecny polski Szołbiz, tradycyjna koncepcja jest taka – „robimy hita” (koniecznie jednego, po co więcej?), „dajemy w łapę komu trzeba”, „mamy miliony odsłon na Youtube”, „ustalamy, że będziemy takim polskim Justine’m Bieberem, lub kimś innym, to nieważne, ale trzeba o tym krzyczeć dostatecznie głośno…”, „gramy 6 koncertów dziennie, za mega kasę (aby potem dobrze się na niej wyspać – nie ma to jak wygodny sen)”, a potem zostajemy celebrytami i przebieramy się w pożyczone ze sklepów ciuchy… :). Oczywiście, biorąc pod uwagę, że to polskie bagienko muzyczne ma bardzo krótkie i krzywe nóżki, raczej się nie identyfikujemy z taką cwaniacką tezą. My chcemy iść szybciej i pewniej. Na własnych nogach. W drodze zdążyliśmy się już zaprzyjaźnić, a przyjaciół się tak szybko nie opuszcza :).

Martinez: Odpowiedź jest prosta, jeśli miałby to być projekt krótkoterminowy na pewno byśmy w to nie wchodzili. Istniejemy od niedawna, dopiero stawiamy pierwsze kroki, jednak z uśmiechem na twarzy możemy stwierdzić, że mamy już swoje grono odbiorców, których na pewno nie zawiedziemy. To jest tak jak ze wszystkim. Jak już się zrobi pierwszy krok, po nim trzeba zrobić drugi, a potem trzeci. Samo nic się nie zrobi, więc działamy! Można śmiało nas określić jako "zapaleńców muzycznych".

G.: Mamy dość „projektów” i „projekcików” przelatujących niczym meteoryt i rozbłyskujących jasnym ale niestety krótkim światłem :(. Chcemy czegoś z charakterem i jajami. Stawiamy na rozwój, profesjonalizm i mozolną pracę. Nie będzie odcinania kuponów i tanich konwenansów. Żadnego rozmieniania się na drobne. Wierzę w Nich i w ten band, dlatego prędzej będziemy wydawać następne albumy niż siedzieć i czekać na muzyczną emeryturę :)

Kto był pomysłodawcą grupy, tą pierwszą osobą, która rzuciła pomysł jej stworzenia?

M.: Pomysłodawcą założenia zespołu byłem ja :) . Od dawna marzyłem o założeniu kapeli, grając wtedy w zespole Papa Dance. Jednak nie miałem czasu i możliwości na zrealizowanie projektu muzycznego. Często rozmawiałem z Arkiem na temat tego, że fajnie byłoby zrobić coś własnego, ale na pomysłach się kończyło. Miałem zaczęte piosenki ale lądowały w mojej szufladzie. Pewnego dnia postanowiłem skontaktować się z Grzegorzem, następnie z Arkiem, który jest notabene świetnym gitarzystą. Każdy z pasją muzyczną. Z pewnością wybór składu zespołu nie był przypadkowy. Każdy z muzyków, poza ogromną pasją muzyczną, talentem, potrafi dać z siebie wszystko.

W.: Pomysł kwitł w każdym z nas, każdy go tak wewnętrznie zakładał, tylko nie mieliśmy z kim tego zrobić :). Ale fakt, Marcin zadzwonił pierwszy :). Co prawda z Chełma, ale co tam, w dobie internetu odległości się zmniejszają :).

G.: O zawodowej grupie i przyjacielsko skrojonej ekipie marzył każdy z nas, aczkolwiek Marcin był zdecydowanie jej pomysłodawcą. Mógłbym wysunąć tezę, że Electrolit jest jego dzieckiem :).

Tworząc zespół na pewno myśleliście nad tym, do jakiej grupy odbiorców chcielibyście dotrzeć ze swoim materiałem.
Do kogo będą skierowane utwory?


W. : Do grupy, która wydaje się być chyba najbardziej osamotniona na polskim rynku, czyli osób stęsknionych za ekspresją, dobrą muzyką, niebanalnym tekstem, dla poszukiwaczy środków wyrazu, tych, którym nieobce jest myślenie, a nawet czasem zbyt mocne przeżycie czegoś. To co chcemy zagwarantować naszym sympatykom, to to, że udanie się na nasz koncert będzie czymś ważnym w ich życiu. Nie zgadzamy się na ignorancję i traktowanie artystów, wykonawców i ich prezentacji w kategoriach: ”no, nie było takie złe”, „rzeczywiście, da się posłuchać”. Szukamy publiczności wymagającej, cechującej się dużym poziomem wrażliwości i poczuciem estetyki. W każdym znaczeniu. „STOP szmirze, gniotom
i prostactwu”, ot co! / Fot. Archiwum prywatne zespołu

Od niedawna krąży w sieci Wasz pierwszy utwór. Czy następne będą utrzymane w tej samej stylistyce?

M.: Utwór ,,Bez Ciebie nic’’ jest energiczny, może nieco melancholijny, ale przecież większość prawdziwych dzieł muzycznych opowiada właśnie o miłości, w której czasem są jakieś przeszkody, ale ważna jest wiara w lepsze jutro. Właśnie pracujemy nad następnym kawałkiem. Nie chcemy zdradzać wszystkiego, ale z pewnością piosenka ta wprawi Was w dobry humor. Będzie to nieco inna odsłona Electrolitu. Bardziej pogodna, dodająca energiii chęci do życia.

W.: Tak. Będzie to stylistyka Electrolitu, czyli trzech osób tworzących zespół. Bo tak właśnie rozumiem to pojęcie. Natomiast piosenki są przeróżne, co uważamy za naszą mocną stronę. Nie klonujemy utworów. Może kiedyś, oby nie :).

G.: Na pewno w niektórych kawałkach pojawi się również rockowy pazur, który towarzyszy nam od młodzieńczych lat. Styl, wigor i entuzjazm płynący z naszych kompozycji znakomicie sprawdzi się na koncertach, na które już w perspektywie czasu serdecznie Was zapraszamy! Nie zawiedziecie się. Czysta energia i 100% ekspresji!!!

Jakbyście mieli określić rodzaj muzyki, jaką tworzycie, jakbyście go nazwali?

M.: Gramy muzykę pop-rock, czyli połączenie melodii z brzmieniem gitarowym. Mam nadzieję, że aranżacje też są specyficzne :) („Kurde, są przecież, te pochody akordów, są mega specyficzne i to mi się spodobało, to się wyróżnia na tle współczesnej, polskiej muzycznej papki... „:)” – komentarz Wolfa). Widoczne są elementy elektroniczne, które dodają trochę nowoczesności i zarazem energii. Można śmiało powiedzieć, że elektroniczne brzmienie uzupełnia naszą muzykę. Takie połączenie daje fajny efekt, który w znaczny sposób urozmaica, wprowadza trochę świeżości.

W.: Nie ukrywam, że w tekstach przemycam trochę filozofii, w końcu po to są słowa, żeby o czymś opowiadać. To różne doświadczenia, wnioski, które nie zamykają się jedynie do relacji damsko – męskich. Subiektywne podejścia do spraw, nad którymi się często nie zastanawiamy w codziennym galopie. Czasem bywa nostalgicznie, a czasem radośnie :). Ale zawsze rockowo (czyli energetycznie!!!!, bo już w tej chwili ciężko określić co jest rockiem, a co nie, czy jeśli jest przesterowana gitara- to już jest rock, czy nie? :). Na marginesie, może Pani wie, czy w rozgłośniach gitara elektryczna nadal jest instrumentem Szatana? :)

G.: No muza jest czadowa :). Jest melodia, jest dynamika i są punkty zwrotne. Lubimy jak coś się dzieje, nie ma stagnacji i „patologii” w aranżacji. Dobre teksty, wokal z charakterem i dobre rozwiązania harmoniczne tworzą swoisty kolaż ambitnego popu i domieszki zadziornego rock n’ rolla. Mieszanka wybuchowego Electrolitu :)

Odpowiadając na Pańskie pytanie, Panie Grzegorzu, wydaje mi się, że raczej nie (ale mogę się mylić :)).
Grzegorz Wilk – wokalista zespołu – jest zaangażowany również w inne projekty, a co z resztą zespołu? Czy skupiacie się tylko na Electrolicie, czy realizujecie również inne projekty?


M.: Wszyscy mamy swoje życie prywatne, zawodowe. Z Arkiem gramy jeszcze w innym zespole, właściwie zawsze się spotykaliśmy przy rożnych produkcjach muzycznych. Ważne jest to, że każdy z nas potrafi wszystko pogodzić, połączyć i jest tak samo zaangażowany w nasz wspólny projekt jakim jest zespół Electrolit.

W.: Oczywiste, że nie urodziliśmy się wczoraj :) i pewne rzeczy, szczególnie bytowe, gdzieś się za nami ciągną, natomiast nie pozwalamy, by zostały daleko w tyle. W końcu całe przedsięwzięcie, nagrania i promocję finansujemy z własnych kieszeni... Jesteśmy na tyle poważni, żeby sobie i Electrolitowi nie szkodzić. Ale biorąc pod uwagę, że ten zespół naprawdę wynika z pasji, to w wolnym czasie skupiamy się głównie na nim.

G.: Trzeba umieć wszystko pogodzić. Nierzadko zdystansować się do niektórych spraw. Bardzo ważna jest rodzina, która mnie napędza i wspiera w moich działaniach. Istotna jest również praca, która pozwala mi realizować się w Electrolicie oraz rozwijać swoje gitarowe pasje. Mamy wiele zainteresowań i szerokie spektrum działań ale nie przesłania nam to głównej idei dla której się spotkaliśmy i dla której wiele poświęcimy.

Czy w miarę upływu czasu i powstawania materiału chcielibyście rozpocząć koncertowanie?

M.: Zdecydowanie tak! :) Będziemy starać się aby jak najszybciej to zrealizować… Chyba nie ma nic bardziej przyjemnego od kontaktu z publicznością podczas grania na żywo. Zadowolenie publiczności, uścisk dłoni, wspólne śpiewanie czy robienie wspólnych fotek z fanami… to wszystko wpływa na zawiązanie się więzi pomiędzy zespołem, a odbiorcami. Jesteśmy pewni, że pozytywna energia, która będzie biła od widowni jeszcze pozytywniej nas nakręci, bardziej nas otworzy oraz da nam największą satysfakcję z tego co robimy.

W.: Niewątpliwie koncerty są ucztą dla nas właśnie :). Słuchacz może przeżyć je indywidualnie słuchając naszych utworów w domu, my przeżywamy je dopiero na scenie. Znamy je od podszewki, biorąc pod uwagę proces ich powstawania, słuchamy ich zatem przez pryzmat naszej pracy w studio. Ja koncertów już nie mogę się doczekać :)

G.: Oby jak najszybciej. Wzajemne oddziaływanie i podekscytowanie towarzyszące koncertom nie ma sobie równych. Już czuję te fluidy i temperaturę koncertu sięgającą zenitu. Nic tak nie daje „kopa” jak bezpośredni kontakt z publiką. Fenomenalna symbioza i wymiana energii w konfrontacji – zespół vs. Fani!!!

Jakie macie plany na 2013 rok?

M.: Na pewno przed nami jeszcze bardzo dużo pracy, ale musimy dać się ponieść fali. Jak do tej pory wszystko zmierza w dobrym kierunku. Zbieramy powoli materiał do wydania pierwszej płyty. Jak całość pójdzie po naszej myśli zaczniemy koncertować już w tym roku. Tak jak napisał jeden z naszych fanów na naszej oficjalnej stronie facebook "ten rok dobrze się zaczął". Skoro inni tak mówią i wierzą w Nas to dlaczego mamy myśleć inaczej? Cieszymy się, że możemy robić to, co kochamy najbardziej i co najważniejsze podoba to się ludziom.

W.: Ten rok to na pewno start w wielu festiwalach. Problemem jest tylko to, by ktoś raczył posłuchać nadsyłanych materiałów. O nasze piosenki się nie boimy. Bronią się same.

G.: Wszystko toczy się właściwymi torami. Wysiłek i mozolna praca na pewno się opłacą. Niedługo praca nad klipem. Non stop pracujemy nad materiałem na krążek. Pojawimy się również w mediach, żeby dotrzeć do szerszej publiczności no i koncerty, koncerty, koncerty. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z zamierzeniami, to machina pod nazwą Electrolit nabierze rozpędu i lepiej miejcie się na baczności. Nadchodzimy :)

Załóżmy, że usłyszałam Waszą piosenkę przez przypadek. Jakimi słowami, jakim hasłem zachęcicie mnie do ponownego odwiedzenia Waszego świata muzycznego?

W.: Nie jesteś sama, przyłącz się do nas, bo niczego lepszego nie możemy Ci życzyć. Poczuj z nami to co czujemy, zaufaj zmysłom, dajemy z całą szczerością to, co w nas najpiękniejsze. Może i Ty odkryjesz, jak wiele rzeczy warto jeszcze zrobić. Miejsce dla Ciebie zawsze się znajdzie. Będziesz z nami i wieloma innymi w radości i smutku, zdrowiu i chorobie. Ale zawsze będziesz mogła odejść bez poczucia winy. Tylko czy będziesz chciała? :)

G.: Myślę, że narobiliśmy Ci takiego smaka, że już sama nie możesz się doczekać kolejnych kawałków. Ciekawość jest silniejsza :)

Dziękuję serdecznie za rozmowę życząc owocnej współpracy i szerokiego grona odbiorców Waszej muzyki.
Dziękujemy :)



(Rozmawiała: Alicja Szoplik)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Na razie nic nie wiadomo o koncertach. Materiał jest w przygotowaniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajna nuta, kiedy jakiś koncert? pozdro.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za miłe słowa dotyczące wywiadu:) Pozdrawiam :*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny wywiad. :) Czekam na koncert Zespołu! :)
I pozdrowienia dla Pani Redaktor ;)) ;*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za miły komentarz, życzenia powodzenia i gratulacje :)
Jeżeli chodzi o zespół to kolejny utwór jest w tej chwili w przygotowaniu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapowiada się fajny zespół, piosenka ,,Bez Ciebie nic'' zrobiła na mnie duże wrażenie, bardzo pozytywnie!! życzę chłopakom samych sukcesów,a Pani redaktor powodzenia:) Fajnie jest poczytać o czymś nowym , świeżym... mam tu na myśli zespół Electrolit, a nie jakieś tam stare odgrzewane kotlety..:)

Bardzo bystre, zaskakujące odpowiedzi. Gratuluję ciekawego artykułu! Aż chce się czytać!!:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję bardzo za miły komentarz :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawy wywiad:) i świetne odpowiedzi;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję bardzo za gratulacje :) Tak, zgadzam się w 100% :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki, Pani Alicjo, za odpowiedź i gratuluję ciekawego wywiadu. Zgodzi się Pani ze mną, że rozmowa z Grzegorzem to ogromna przyjemność?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.