Facebook Google+ Twitter

Mamy więcej pomysłów niż kiedykolwiek - rozmowa z STWOF

Przed występem w Lublinie Setting the Woods on Fire opowiedzieli mi o planach, marzeniach, złej muzyce i (nie)kulturze emo w Polsce.

Jak wam się podobało granie przed Cancer Bats?
Marcin: Super było zagrać przed zespołem, którego jednocześnie słucha się na co dzień, ma się płyty w domu. Zdarzały nam się koncerty z zagranicznymi zespołami, mniejszymi i większymi, ale pierwszy raz graliśmy z zespołem, którym się jaramy już od jakiegoś czasu.
Karol: Drugą rzeczą jest scena, to jest dla nas podstawa.
Marcin: Dokładnie. Granie na takich scenach to zupełnie inne doświadczenie niż granie w mniejszych, często źle nagłośnionych klubach. Sama przyjemność. Wszystko słychać i to jest super.

Jesteście teraz na granicy pomiędzy zespołem niezależnym a komercyjnym - w sensie dążenia do kasowego sukcesu, utrzymywania się z muzyki, szerokiej publiczności. Czy też to tak widzicie?
K: Przede wszystkim mamy ciśnienie na granie, a jeśli przy okazji znajdą się pieniądze, rzucimy pracę i będziemy grać jeszcze więcej.
Dominik: To byłby ideał.
M: Granie jest dla nas na pierwszym miejscu, ale jak już zdążyliśmy się zorientować, nie jest łatwo utrzymać się z samego grania, zwłaszcza z taką muzyką w tym kraju.

To dlatego szukacie producentów i wydawców zagranicznych?
K: Po części dlatego, ale też z jeszcze prostszego powodu: nikt nas tutaj nie chce wydać.
M: Próbowaliśmy, ale polscy wydawcy nie byli zainteresowani, mówiąc czasem wprost, że materiał fajny, ale to się po prostu nie sprzeda. Co więcej, nikt nie jest zainteresowany formatem EPki. Wcześniej wydaliśmy debiut na winylu - w Polsce nikt się tego nie podjął. Zaryzykowała hiszpańska wytwórnia "Promise! Promise!"
K: Wiadomo, że internet daje możliwość komunikacji poza granicami. Staramy się z tego korzystać, czego efektem jest wydanie kolejnej płyty w angielskim labelu "Engineer Records". To już większa wytwórnia, która ma większe możliwości promocji, a nam zależy na koncertowaniu nie tylko po Polsce. Do tego potrzebne jest, by promocja była także zagraniczna.
M: Chodzi o dotarcie do jak największej liczby osób. Przyjeżdżamy sobie na koncert z Cancer Bats i oni nas już kojarzą, bo ich basista grał na gitarze w zespołach związanych z naszą wytwórnią. I tak to się kręci. To jest fajne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.