Facebook Google+ Twitter

Manchester United - Arsenal. Czy Wenger przełamie klątwę liczby 50?

W 2004 roku Manchester United zakończył znakomitą passę Arsenalu, niepokonanego wówczas od 49 spotkań w Premier League. Dzisiaj Czerwone Diabły stają przed podobną szansą, czy ją wykorzystają?

Arsene Wenger / Fot. EPA/FEDERICO GAMBARINILiczba 50 w Biblii ma wyjątkowe znaczenie; jej siłę widać również w przypadku Arsene'a Wengera oraz jego pojedynków z Manchesterem United. W sezonach 2002/2003 oraz 2003/2004 Arsenal w Premier League nie doznał porażki w Premier League w 49 spotkaniach; w 50. Manchester United zakończył tą serię. Do tej pory Arsene Wenger, jako menadżer Arsenalu rozegrał 49 spotkań przeciwko zespołowi z Old Trafford, dzisiejszy będzie 50. Czy tak jak w 2004 będzie dla niego przegrany?

Dość powiedzieć, że tamten mecz miał wymiar symboliczny, bowiem zakończył erę "The Arsenal Invincibles". Kanonierzy nie zdobyli trofeum od 7 lat. Jest na to olbrzymia szansa w tym sezonie, może nawet na kilka. Może to być najlepszy sezon Wengera jako menadżera Arsenalu w całej historii klubu. Nie ulega wątpliwości, że dzisiejszy zespół jaki ma Wenger jest najlepszy od czasów Piresa, Henry'ego oraz Vieiry. Tamta niezapomniana drużyna, niepokonana w lidze, nigdy nie zdobyła niczego w Europie. Teraz ma dużą szansę. Raymond Domenech, który nie przepada za Wengerem, powiedział, że Arsenal jest jego faworytem do wygrania Ligi Mistrzów w tym sezonie. Być może Domenech się nie myli, przecież w środku tego tygodnia Arsenal wygrał z Borussią w Dortmundzie!

Dlatego piszę, że sytuacja jest podobna do tej z 2004 roku. Rozmach z jakim wygrywa dzisiaj Arsenal przypomina właśnie tamten okres. Rozpędzony Arsenal znowu wybiera się Old Trafford, historia może zatoczyć koło.

Po słabym starcie Manchester United wraca do gry. Ekipa Moyesa wygrała dwa mecze z rzędu w Premier League i nie przegrała 8 we wszystkich rozgrywkach. Robin van Persie oraz Wayne Rooney zdobyli w tym sezonie razem dla Manchesteru United 16 bramek. Szczególną rolę odgrywa tutaj Anglik, który odrodził się pod skrzydłami Moyesa. Rooney to kat Arsenalu. Swoją pierwszą bramkę strzelił w Premier League jako piłkarz Evertonu właśnie w meczu z Kanonierami. Miał wtedy 16 lat i został najmłodszym strzelcem w historii tej ligi. Później już jako piłkarz "Czerwonych Diabłów" systematycznie strzelał przeciwko drużynie Arsene'a Wengera; łącznie zdobył 12 goli, nie licząc meczów pucharowych. A przecież jego partnerem w ataku jest były kanonier Robin van Persie, bezapelacyjnie najlepszy napastnik ostatnich lat w Premier League. Van Persie w dwóch poprzednich sezonach zdobył koronę króla strzelców; najpierw jako piłkarz Arsenalu, a później Manchesteru United.

Manchester United potrzebuje zwycięstwa nad Arsenalem, aby potwierdzić, iż ich dobra passa w ostatnich tygodniach nie jest przypadkiem. Gdyby Moyes zwyciężył dzisiaj nad Arsenalem, zapomniano by mu słaby początek sezonu i najgorszy start Manchesteru United od lat.

Moja miłość do Premier League zaczęła się właśnie od wspomnianego meczu Manchesteru United z Arsenalem w 2004 roku. Po obejrzeniu tego pojedynku zrozumiałem sens szyfru Andrzeja Twarowskiego oraz Rafała Nahornego, zrozumiałego dla kibiców ligi angielskiej: "Siadamy wygodnie w fotelu. Zapinamy pasy i startujmy". Doszedłem do wniosku, że to całe Grand Derbi w porównaniu z tą konfrontacją to mocno przereklamowana sprawa. No, ale wtedy był wielki sir Alex, którego pojedynki były solą Premier League. Bez nich liga ta w dużym stopniu traci swój smak.

Dodatkowe statystyki:

- Manchester United przegrał z Arsenalem tylko jedno spotkanie z ostatnich 12
- Z ostatnich 49 pojedynków z Manchesterem United Arsene Wenger wygrał 15. Dzisiejszy mecz będzie jego 50.
- Pierwszy raz za kadencji Davida Moyesa, Manchester United wygrał 2 mecze z rzędu w Premier League
- Manchester United strzelił w tym sezonie 19 goli. 15 padło dzięki Rooneyowi oraz van Persiemu (bramki i asysty)
- Arsenal jest jedyną drużyną, która strzela bramki w każdym meczu w Premier League. Ekipa Wengera ostatni raz zaliczyła bezbramkowy remis w meczu z Evertonem prowadzonym przez Moyesa.
- W tym sezonie tylko 5 piłkarzy zaliczyło co najmniej 4 asysty. 3 z nich to zawodnicy Arsenalu: Giroud, Ramsey oraz Oezil.
- Z żadnym innym menadżerem Wenger nie wygrywał w Premier League tak często jak z Moyesem - aż 14 razy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.