Facebook Google+ Twitter

Manchester United, Ferguson a sprawa Lenczyka

Niedzielne zwycięstwo Śląska nad Koroną zmienia niewiele - dni Oresta Lenczyka wydają się policzone. On sam nie pozostaje bez winy, ale za personalny kryzys mistrza Polski odpowiada megalomania piłkarzy.

 / Fot. PAP/Aleksander KoźmińskiCristian Omar Diaz zaimponował nienaganną polszczyzną i 70-letniego trenera określił w taki sposób, że nawet po 22 nie wypada powtarzać. Śledząc wrocławską "developing story" można dojść do wniosku, że Lenczyk nie popadł w konflikt chyba tylko ze sprzątaczkami.

Po przejęciu obowiązków dyrektora sportowego tylko pozornie ma pełnię władzy. Od razu miał pod górę: trzech kluczowych zawodników nie wyraziło zainteresowania pozostaniem w klubie, skład bardziej uzupełniono niż wzmocniono ("Grodzicki to nie jest mój pomysł" - mówił), do tego na początku rozgrywek zawieszeni są śląscy wokaliści.

Zawodnicy narzekają na nadmiar zajęć fizycznych kosztem ćwiczeń typowo piłkarskich. Można byłoby ich zrozumieć, jeśli rzeczywiście piłka nie przeszkadzałaby im w grze. Ale skoro taki Mariusz Pawelec (w jego miejsce można wstawić w zasadzie dowolnego zawodnika poza Sebastianem Milą i Waldemarem Sobotą) w wieku 26 lat nie nauczył się przyjąć piłki, to trudno liczyć, że nagle olśni techniką. Lenczyk, uczeń specjalisty od przygotowania fizycznego dr Jerzego Wielkoszyńskiego, dawno zyskał potwierdzenie tezy, że wybieganiem, wydolnością można wiele osiągnąć w polskich realiach mimo braków w wyszkoleniu.

Piłkarze Śląska opowiadają w wywiadach o swojej nostalgii za Ryszardem Tarasiewiczem, z którym ani razu nie weszli do pierwszej piątki ligi. Bez Lenczyka Śląsk nie zanotowałby swojego najlepszego okresu w ubogiej w sukcesy historii - nie byłby kolejno wicemistrzem, mistrzem, a mecz o Superpuchar piłkarze i i działacze mogliby obejrzeć w telewizji jednego ze swoich współwłaścicieli, który zresztą nie jest specjalnie szczodry do łożenia pieniędzy na klub. Działacze do spółki z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem, który trzyma Śląsk przy życiu dzięki dotacjom z miejskiego budżetu, stoją przed dylematem: czy pozbyć się trenera z trudnym charakterem i skomplikowaną osobowością, czy zgrai piłkarzy, którzy pozostaną bezkarni wobec wypowiedzenia mu posłuszeństwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Prawie nic dodać, nic ująć ;). Nasi ligowcy są tacy rozkapryszeni, bo przyzwyczaili się, że za słabą grę dostają wielkie pieniądze. Nie chce im się chcieć. W krajach charakteryzujących się wysoką kulturą sportową jest jasne, że grasz wtedy, kiedy jesteś lepszy od swojego zmiennika. A nie wtedy, kiedy na Twoje konto przychodzi większy przelew.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.