Facebook Google+ Twitter

Manchester United leci z Aeroflotem

Największy rosyjski przewoźnik podpisał pięcioletnią umowę z mistrzem Anglii, który liczy na marketingową ekspansję nad Wołgą. Z drugiej strony to potwierdzenie, że świat futbolu stał się narzędziem promocji wiodących linii lotnicznych.

Należące do dubajskich szejków Emirates Airlines, które związały się z Arsenalem piętnastoletnią umową oraz Etihad Airways, flagowy przewoźnik Zjednoczonych Emiratów Arabskich dumnie dotujący Manchester City, zawłaszczają nazwy stadionów i miejsce na koszulkach. Na pasiastych biało-niebieskich strojach spadkowicza Queens Park Rangers reklamowały się Malaysia Airways i AirAsia. Ich wkład do budżetów jest nie do przecenienia, prezesi klubów, mimo niekoniecznie przychylnego spojrzenia własnej widowni bez drżenia ręki składają podpis na umowach wartych miliony funtów. To m.in. z tego źródła do Theo Walcotta, Sergio Aguero i Loica Remy'ego trafiają tygodniówki w wysokości plus minus 150-250 tys. funtów.

Transakcja z Aeroflotem daje sygnał, gdzie klub (nota bene przez wielu uważany za najlepiej zarządzany na świecie) widzi jeszcze swoje rezerwy. Chiny, Japonia, Korea, południowo-wschodnia Azja, w mniejszym stopniu Stany Zjednoczone - dotychczas tym stronom świata dział marketingu "Czerwonych Diabłów" poświęcał pierwszoplanową uwagę, wysyłając zespół na tournee przeciw zwykle mało poważnym rywalom oraz zakładając firmowe sklepy z akcesoriami. Zarząd klubu szacuje swoich rosyjskich sympatyków na 18 milionów. Nawet jeśli ich liczba na zdrowy rozum wydaje się przeszacowana (oficjalną stronę internetową można przeglądając w językach: angielskim francuskim, hiszpańskim, koreańskim, japońskim i chińskim, rosyjskiego brak), grono wydaje się na tyle atrakcyjne i liczne, że warto (czytaj: opłaca się) poświęcić im uwagę. W szerszej skali to kolejny dowód na dobre samopoczucie rosyjskiego kapitału na Wyspach.

Właściciele Manchesteru, amerykański klan Glazerów, który krok po kroku dochodził do posiadania większościowego pakietu akcji (98 proc. za około 800 mln funtów), pod ich zakup zaciągnął kredyt (mówiło się o ponad 650 mln). Tyle tylko, że w roli spłacającego wystawiła nie siebie, a klub. Jakie zdanie na ten temat miała publiczność można było sie przekonać, gdy znaczna jej część przychodziła na stadion w żóto-zielonych strojach, charakterystycznych dla poprzednika "Czerwonych Diabłów" Newton Heath. Czy komuś się podoba czy nie, odsetki trzeba spłacać, a pieniądze, wszelkimi możliwymi sposobami, zarabiać.

Dziś trudno uwierzyć, żeby magiczna nazwa "Old Trafford" mogłaby zostać zastąpiona inną, ale możliwości pozyskania środków pozostają ograniczone. Rozszerzenie oferty na nowe komercyjne terytoria, choćby uznawane za nietykalne klubowe świętości, wydaje się kwestią czasu i odpowiedniej sumy na kontrakcie (kilka lat temu Manchester sprzedał w osobnym pakiecie miejsca na koszulkach treningowych firmie DHL; na koszulkach meczowych widnieje logo korporacji ubezpieczeniowej AON).

Biznesowy związek przewoźników z piłkarskimi firmami nie jest domeną tylko Premier League. Od 10 dni głównym sponsorem Barcelony jest Qatar Airways, które co rok przeleje na katalońskie konta 30 mln euro. Logo Emirates (również oficjalnego partnera FIFA) pojawia się na koszulkach Milanu, Hamburga, PSG, Realu Madryd i Benfiki. Do tego "zdobi" US Open Series, poprzedzające wielkoszlemowy turniej w Nowym Jorku i kilka prestiżowych turniejów krykietowych. Sam Aeroflot jest jednym z głównych sponsorów zimowych igrzysk w Soczi.

Cóż, jeśli aspiracje Manchesteru sięgają nieba, nie mógł trafić lepiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.