Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180320 miejsce

Manchester United znów triumfuje. Pokonał Aston Villę 3:0

Po świetnym meczu na Villa Park Manchester United pokonał Aston Villę 3:0. Był to już dziewiąty mecz z rzędu, w którym "Czerwone Diabły" pokonały podobiecznych Martina O'Neilla.

Zdjęcie z meczu Manchester United - West Ham z 17 grudnia 2006 roku. Fot. PAPPo porażce w poprzedniej kolejce z West Ham United "Czerowne Diabły" za wszelką cenę chciały się zrewanżować w dzisiejszym spotkaniu. Sir Alex Ferguson powiedział przed meczem, że klasowy zespół powinien natychmiastowo podnieść się po porażce. Piłkarze gospodarzy mówili natomiast, że zrobią wszystko, aby zatrzymać "Czerwone Diabły". Bramkarz Aston Villi Gabor Kiraly powiedział, że spróbuje zatrzymać piłkarzy Manchesteru, tak jak zrobił to, gdy grał jeszcze w Crystal Palace.

Bezbramkowa pierwsza połowa

Już w pierwszych minutach spotkania można było zauważyć, że Manchester interesuje dzisiaj tylko zwycięstwo. W siódmej minucie po świetnej akcji całego zespołu strzał na bramkę oddał Park Ji-Sung, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Dwie minuty później po rajdzie Cristiano Ronaldo, obrońcy Aston Villi ponownie zablokowali strzał zawodnika "Czerwonych Diabłów". Przewagę podobiecznych Sira Alexa Fergusona potwierdzają także statystyki posiadania piłki w pierwszych dziesięciu minutach (70% Manchester - 30% Aston).

W dwunastej minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego na bramkę uderzał Hughes. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki, a przypadkową dobitkę jednego z zawodników Aston Villi instynktownie obronił Edwin Van der Sar. Trzy minuty później sędzia ukarał żółtą kartką zawodnika Manchesteru - Nemanję Vidica.

Spotkanie było rozgrywane w bardzo szybkim tempie. Goście przeważali przez niemal całą pierwszą połowę, ale nie potrafili pokonać dobrze spisującego się bramkarza gospodarzy, Gabora Kiralyego. Na lewej stronie świetnie spisywał się portugalski pomocnik Cristiano Ronaldo, ale wypracowywane przez niego sytuacje marnowali jego koledzy z drużyny. W 37. minucie po świetnym rajdzie portugalczyka, okazji nie wykorzystał Fletcher i do końca pierwszej połowy utrzymał się bezbramkowy remis.

Nokaut w drugiej części spotkania

Początek drugiej połowy spotkania wyglądał podobnie jak pierwsza część meczu. Goście "sunęli" na bramkę strzeżoną przez węgierskiego bramkarza, jednak nie potrafili go pokonać. W 55. minucie powracający po kontuzji Park Ji-Sung udowodnił, że wraca do najwyższej formy. Na dwudziestym metrze przed bramką gospodarzy robił z obroną co chciał, ale nie zdecydował się na uderzenie.

W 58. minucie kibiców Manchesteru do szału radości doprowadził świetnie spisujący się Cristiano Ronaldo. Po czterdziestometrowym rajdzie zdobył prowadzenie dla swojej drużyny i uciszył wszystkich kibiców gospodarzy, którzy do tej pory "buczeli" na Portugalczyka.

Kibice "Czerwonych Diabłów" nie zdążyli się jeszcze nacieszyć, gdy Paul Scholes strzelił kolejną bramkę dla gości. Uderzył fenomenalnie z woleja i piłka wpadła do siatki odbijając się wcześniej od poprzeczki. Niesamowita bramka rudowłosego pomocnika uspokoiła Sira Alexa Fergusona i wszystkich kibiców gości, którzy mogli teraz spokojnie obserwować dalszy przebieg spotkania.

W 66. minucie dobrze spisującego się Park Ji-Sunga zastąpił nieoczekiwany rezerwowy Wayne Rooney. To właśnie po jego zagraniu dziesięć minut później przed dogodną sytuacją stanął Ronaldo - jego strzał został jednak zablokowany. Chwilę później żółty kartonik obejrzał strzelec drugiej bramki, Paul Scholes.

W 80. minucie kibiców Manchesteru ponownie do euforii doprowadził Ronaldo. Niestety zdobyta przez niego bramka nie została uznana, ponieważ znajdował się na pozycji spalonej.

"Co się odwlecze - to nie uciecze"... trzy minuty później portugalski pomocnik strzelił swoją drugą bramkę w tym meczu. Po świetnej kontrze i podaniu G.Nevilla, Ronaldo "wpakował" piłkę do pustej bramki.

Manchester pokazał, że porażka w ubiegłym tygodniu była tylko wypadkiem przy pracy. Świetny mecz rozegrał ponownie Cristiano Ronaldo, który jest w wyśmienitej formie. Ważny jest również fakt, że "Czerowone Diabły" potrafią sobie radzić bez swojego najlepszego napastnika Wayna Rooneya, który wszedł dziś na boisko dopiero w 66. minucie. Podopieczni Sira Alexa Fergusona sprawili swoim kibicom świetny prezent na święta i mogą przygotowywać się spokojnie do kolejnego spotkania - w drugi dzień Świąt spotkają się na Old Trafford z ekipą Wigan.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Bardzo dziękuję za plusik:D Ja jeszcze do końca roku mam Canal+, więc jeszcze korzystam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

jak zwykle bardzo ciekawa relacja. Żałuję, że nie mam gdzie oglądać ligi angielskiej. Gratuluję i oczywiście +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.