Facebook Google+ Twitter

Manifestanci pod domem gen. Jaruzelskiego. "Stan wojenny pamiętamy"

Marsze Solidarnych, pikiety falangi oraz przeciwników wprowadzenia stanu wojennego, odbywały się oddzielnie, ale zakończyły się w tym samym miejscu - pod domem Wojciecha Jaruzelskiego. Zobacz zdjęcia z demonstracji 12 grudnia.

1 z 23 Następne zdjęcie
Zdjęcie: Pod domem Wojciecha Jaruzelskiego rozstawiono pikietę. Do godziny 23, uczestniczyło w niej ok. 20 osób. Fot. Maciek Kasprzyk.
Pod domem Wojciecha Jaruzelskiego rozstawiono pikietę. Do godziny 23, uczestniczyło w niej ok. 20 osób. Fot. Maciek Kasprzyk.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Szanowny Panie Czata49.

Widzę, że muszę przejść od (poprzedniego) szczegółu do ogółu.

1. Socjalizmów było kilka: bezpośrednio po wojnie, po 1949, po 56, lata 70-te, lata 80-te. Poza tym socjalizmy w różnych państwach. Można by długo dyskutować na temat wad i zalet. Mogę się wypowiadać na podstawie własnych doświadczeń o polskim socjaliźmie od końcówki lat 60-tych. Ogólnie rzecz biorąc traktuję socjalizm tego okresu jako utopię ekonomiczną. Były różne założenia systemu. Część ludzi w system wierzyła - część nie. Znam osoby z obu obozów.

2. Każda utopia kiedyś zderza się z realiami. Ta socjalistyczna też. Przegrała z kapitalizmem pod względem efektywności ekonomicznej. I nie ma sensu temu faktowi zaprzeczać. Stąd stwierdzenie, że socjalizm był idealnym systemem jest śmieszne.
- Był systemem zbyt opiekuńczym, demoralizującym społeczeństwo ("Czy się stoi, czy się leży 2 tysiące się należy").
- Narzucał bezsensowną kontrolę, przy czym czy była to cecha socjalizmu, czy nas Polaków, to jest ciekawe pytanie. Może kiedyś się spotkamy i porozmawiamy na ten temat. Historia podawana oficjalnie teraz też nie jest przekazywana uczciwie. Przed wojną też były różne kwiatki i zamordyzm także niezły (dekret o zatrzymywaniu osób na podstawie decyzji administracyjnej - chyba 1936; Bereza Kartuska, innych obozów - miały być w każdym województwie - nie uruchomiono). I na razie wystarczy.
- Izolował nas od realiów ekonomii. Bez socjalizmu nikt nie uwierzyłby w bełkot, którym nas karmiono na początku lat 90-tych, że zachód nam pomoże. Doprowadzało mnie to do szewskiej pasji. Na szczęście kapitalizm zdążył nam już głowy podleczyć.

I można tę listę wydłużać.

3. Niezależnie od powyższego nie lubię, gdy potępia się wszystko, co było za socjalizmu. Twierdzi się, że wszystko co robiła władza było złe. Bo nie wszystko było. Mnóstwo osób dostało swoją szansę wykształcenia się. Moi rodzice są tego przykładem. Polecam lekturę roczników statystycznych na temat edukacji i migracji do miast.
Reforma rolna - bardzo ciekawe zagadnienie i jaka cisza obecnie. A przecież zabrano ludziom majątki i jest cacy.
Nawet teraz są głosy, że to była zbrodnia, że kilkaset tysięcy ludzi w latach 80-tych wyjechało na zachód. A co powiedzieć o obecnej ponad dwumilionowej emigracji - to oczywiście emigracja z gruntu dobra. To nie jest zbrodnia, tylko normalne działanie gospodarki i jest klawo.
Pod hasłem, że co komunistyczne to złe wyrządzono dużo szkód.
- Rozwalono PGR-y (zmniejszono średnią wielkość gospodarstwa) po to, żeby teraz próbować zwiększyć średnią wielkość gospodarstwa, bo większe gospodarstwa mają niższe jednostkowe koszty produkcji. Z tego, co wiem Niemcy, po zjednoczeniu, część z nich zachowali.
- Rozwalono szkolnictwo zawodowe po to, żeby teraz je znowu odbudowywać, tylko w wersji prywatnej.
- Zlikwidowano większość przedszkoli i żłobków pod hasłem, że kobiety mają wychowywać dzieci w domu, tylko teraz okazuje się, że jest zbyt mało miejsc.
- Zredukowano chyba do 40 % liczbę jednostek badawczo-rozwojowych (polecam lekturę rocznika statystycznego), a liczba patentów jest znacznie niższa niż w 1990 roku (inna sprawa - ile się tego wdrażało).
- Ze służby zdrowia, mam nadzieję, że nie musi Pan korzystać i tego braku potrzeby korzystania życzę Panu jak najdłużej.

I znowu tę listę można wydłużać.

4. To, co mnie zdecydowanie złości, to rosnąca liczba kombatantów. Historia kołem się toczy. Przypomina się powiedzenie marszałka Piłsudskiego odbierającego paradę legionistów. "Gdybym ja tych sk....synów miał tylu w ... roku." (roku nie pamiętam).
Poza tym irytuje mnie rosnąca liczba bohaterów, którzy dzieckiem w kołysce łeb urywali (komunistycznej) hydrze. A jacy byli odważni jako te dzieci. I oczywiście są "wyżsi moralnie" i mają prawo do prawienia morałów innym.

Historia nie jest czarno-biała. Jest po prostu szara. Są tylko plamki jaśniejsze i ciemniejsze, czasami czarne i białe. Tak było i tak też jest teraz.

Z poważaniem
Andrzej Mazur

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dużo osób oglądało relację z pikiety w internecie. Przy okazji okrągłej rocznicy 13 grudnia 1981r. - warte przypomnienia teksty link
link

Komentarz został ukrytyrozwiń
Czata49
  • Czata49
  • 13.12.2011 21:51

Szanowny Panie Andrzeju, tu nie chodzi o marnotrawstwo, Przed stanem wojennym w Zakładach Mięsnych Służewiec produkcja szła pełną parą. Mięso i wędliny wyjeżdżały wagonami z tylnej rampy na wschód (pewnie płaciliśmy w ten sposób za ropę i gaz ) , na Żeraniu było podobnie. W sklepach tych wędlin nie było. Chodzi o to , że były w zakładach przestoje, pewnie w niektórych wypadkach było jak Pan pisze, ale braki zaczęły się przed strajkami. Przykładowo, problem braku takich produktów jak: cukier (ojciec nagrał 1976 na kasetę wypowiedź spikera o wprowadzeniu kartek) , mięso, papier toaletowy, nawet zapałki zaczął się grubo przed rokiem 1979. Ludzie mieli dość braków towarów w sklepie i była to jedna z wielu przyczyn tak szybko rozprzestrzeniającej się fali strajków. Marnotrawstwo towarów pierwszej potrzeby jak Pan napisał, zdarzało się dość często, ale moim zdaniem w wielu wypadkach, przetrzymywanie towaru w magazynach było zaplanowane. "Patrzcie przez Solidarność i jej strajki nie ma nic w sklepach"- czysto i ładnie podane.

Pozdrawiam
wieczorową porą

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie Czata49.

Nie napisałem, że nie było wtedy marnotrawstwa!

Napisałem tylko, że drastycznie spadła produkcja, w dużej mierze z powodu strajków i obniżenia się dyscypliny pracy. Potem zaczęła być spirala. Nie było materiałów i każdy dodatkowy pretekst czy powód (jak go zwał tak go zwał) do niepracowania i strajków był dobry.

Mój dobry kolega tak podsumował strajk w Bydgoszczy, gdzie widoczny był pan Rulewski: "Jeśli za 4 godziny strajku można wywalczyć podwyżkę o 50 %, to tylko szaleniec by nie strajkował".

Oczywiście teraz mówi się wyłącznie o ideowości.

Z poważaniem
Andrzej Mazurkiewicz

Komentarz został ukrytyrozwiń
gorol
  • gorol
  • 13.12.2011 20:05

przed domem prezydenta jaruzelskiego manifestuja ci ktorzy przez lata kiedy inni walczyli oni trzesli portkami

Komentarz został ukrytyrozwiń
czata49
  • czata49
  • 13.12.2011 19:16

Panie Andrzeju, w dniu wypowiedzenia wojny narodowi, miałem 13 lat, pamiętam braki w sklepach cało dniowe czekanie pod kioskiem za papierosami dla rodziców, proszkiem do prania, mydłem, durnowatym "Expressem Wieczornym" itp. Prawie niczego w sklepach nie było, to fakt. Ale jako harcerze w 1982 dorabialiśmy na tz. "Akcji Letniej" w magazynach DT Centrum. Magazyny zawalone były towarem po sufit. Miksery , żarówki , baterie, cholernie dużo wszelkiego dobra, którego nie było w sklepach. W Cytadeli Warszawskiej w czasie odbierania sprzętu na obóz harcerski, widziałem magazyny wypełnione kartonami z mydłem, proszkiem IXI, pastą do zębów Pollena i inny towarami, ale wszystko przygotowane do wywiezienia do sklepów o nazwie "Konsumy". Pewnie Pan pamięta te sklepy i kto w nich robił zakupy.
W magazynach "Centrum ", pracowaliśmy co roku, aż do 1987. W tym czasie komisyjnie były niszczone przeterminowane baterie , pasy do zębów itp, ale nie były wywożone wcześniej do sklepów, przed utratą gwarancji. Czy to może jakaś pomyłka, czy specjalne działanie władz , aby ludzi jeszcze bardziej zgnoić?.
Nadmienię, że podobne niszczenie odbywało się w magazynach w Błoniu i Zielonej Górze. To nie były pojedyncze kartony, ale całe piętra magazynów tak jak na ul. Marynarskiej w Wa-wie. Magazynowanie poszukiwanego towaru w jednostkach WP na terenie kraju to też nie fikcja. Jeszcze w 1988 roku, w Wałczu widziałem garaże na T54 wypełnione już wtedy przeterminowanym parę lat wcześniej mlekiem w proszku, starymi dżemami i innymi produktami spożywczymi. Wszystko to zostało później zakopane na poligonie w okolicach Ostrowca. Dużo produkowano, ale dużo znikało, i nie pojawiało się w sklepach. Samego cukru na kartki wykupowało się więcej, niż w roku 1978, a jednak pustki w sklepach były namacalne, dziwne prawda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli ktoś się chce po mnie przejechać, to proszę bardzo.

Tylko konkrety proszę - z powołaniem się na punkt mojej wypowiedzi, który nie pasuje Szanownemu Państwu.

Proszę mi oszczędzić ogólnego bełkotu antykomunistycznego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W 1981 roku miałem 28 lat, żonę i małe dziecko. Przeżyłem stan wojenny jako człowiek dorosły z rodziną.

1. W drugiej połowie 1981 bałagan już był taki zakłady już prawie niczego nie produkowały. Załogi głównie zajmowały się strajkami. Może przynajmniej część specjalistów od plucia się zastanowi, czy kraj bez produkcji może funkcjonować. Mając małe dziecko i mały przydział proszku do prania było różnie. Potem na szczęście wyjechałem na kilka dni do Austrii i wróciłem z kilkudziesięcioma kilogramami proszku, dzięki czemu nie tylko moja rodzina jakoś funkcjonowała z dziećmi. Spora część społeczeństwa funkcjonowała bez dodatkowego proszku. Stan wojenny spowodował, że towarzystwo wreszcie zabrało się za pracę. W pierwszym tygodniu stanu wojennego nawet PKS, mimo trudnych zimowych warunków, jeździł jak w zegarku. Potem im przeszło.

2. Wspomniany wątek list proskrypcyjnych przygotowanych przez Solidarność. Chodzi o listy osób, które miały być zatrzymane po przejęciu władzy. Takie listy istniały. Np. na takiej liście była moja teściowa jako jedyna albo jedna z trzech osób partyjnych w szkole, w której uczyła (już dokładnie nie pamiętam liczb). Były też hasła wieszania partyjnych. To, oczywiście, w ramach katolickiej miłości bliźniego.

3. W tamtym okresie pracowałem w serwisie wyjazdowym. Jeździłem prawie po całej Polsce. Pamiętam, jak kolega z serwisu przyjechał rechocząc, gdy jednym z żądań Solidarności w Hucie Katowice było wycięcie całego dozoru od mistrza w górę. Czy ktoś przy zdrowych zmysłach może sobie wyobrazić prowadzenie tak skomplikowanego procesu jak w Hucie Katowice bez fachowego dozoru? W serwisie wszyscy patrzyli na to jak na oszołomstwo.

4. Uwaga ogólna do socjalizmu i jego dokonań. Jeśli był taki zły, to dlaczego kochani plujący nie wysuwacie haseł, żeby oddać całą ziemię odebraną w czasie reformy rolnej poprzednim właścicielom. Powiedzcie swoim rodzinom na wsi, że to nie jest ich ziemia i trzeba ją oddać. Jak oddawać właścicielom - to na całego. Nie tylko nieruchomości i budynki.

5. Jeśli szkolnictwo za socjalizmu było takie złe, to dlaczego jako nauczyciel akademicki mam grupę, w której ponad 50 % ma problemy z czterema działaniami, a użycie nawiasów, to bariera nie do przejścia? To są osoby wykształcone w nowym wspaniałym ustroju. W socjaliźmie tę umiejętność nabywało się w drugiej klasie szkoły podstawowej.

6. Jeśli twierdzimy, że Rosjanie by nie wkroczyli, to dlaczego Wiktor Kulikow kursował ciągle do Polski. Żeby nachlać się z generałem Jaruzelskim, abstynentem? Pewnie tak.

7. Ciekawy jestem czy bohaterowie, którzy byli pod domem generała Jaruzelskiego byliby tacy odważni w czasie stanu wojennego. Ciekawe, czy byliby tacy odważni przy ewentualnej interwencji Rosjan? To przecież tak łatwo teraz pluć na staruszka, gdy człowiekowi nic nie grozi. A ten staruszek przeszedł całą wojnę w plutonie zwiadu, w formacji, może poza wywiadem, najbardziej niebezpiecznej. Wystarczy zajrzeć do życiorysu. Swoją drogą, ciekawe, dlaczego Radosław Sikorski, po tym jak został ministrem przestał atakować Generała. On (Sikorski) też nadstawiał tyłek, tylko że w Afganistanie. On nie musi pluć na ponad 80-letniego staruszka, żeby pokazać, jaki jest odważny.

8. Pozwolę sobie przypomnieć, że Okrągły Stół ustalił zasadę "grubej kreski" dla przywódców stanu wojennego. Solidarność się na to zgodziła. Jak jest z dotrzymywaniem zobowiązań przez postsolidarność. Sam Lech Wałęsa przyznał w jednym ze swoich wywiadów, że od początku nie zamierzał dotrzymywać tych ustaleń. Czy na pewno Solidarność grała uczciwie?

9. Niezależnie od powyższych uwag stan wojenny był dla mnie też niezbyt przyjemnym doświadczeniem. Nie mogę powiedzieć, że się bałem. Natomiast czułem się jak w klatce.

Komentarz został ukrytyrozwiń
41233425
  • 41233425
  • 13.12.2011 15:55

Kuba, Twój ojciec nie ukonczył żadnej szkoły. Matka całe zycie przy garach? A Kaczyński i jemu podobnie gdzie i jak kończyli8 szkoły?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kuba
  • Kuba
  • 13.12.2011 15:15

To był by inny system i pewnie lepszy od komunistycznego. Przed wojną byliśmy na poziomie kilku państw zachodnich .Natomiast po II wojnie światowej zostaliśmy pariasami w obozie socjalistycznym i Europie .

Kształcić się można w każdym systemie za komunę, kształcili się ci co byli przy korycie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.