Facebook Google+ Twitter

Manning winny popełnienia 19 przestępstw. Grozi mu 128 lat pozbawienia wolności

Szeregowy Bradley Manning został oczyszczony z zarzutu "wspierania wroga państwa", za który groziła mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Uznano go jednak winnym 19 z 21 zarzucanych mu czynów. Ten analityk wywiadu wojskowego oskarżony był o przekazanie tajnych dokumentów portalowi Wikileaks.

 / Fot. EPA/PETE MAROVICHOczyszczenie z najcięższego zarzutu nie oznacza, że Manning opuści więzienie. Sąd wojskowy w Maryland uznał, że popełnił 19 przestępstw, za które grozi mu w sumie 128 lat pozbawienia wolności. Wymiar kary poznamy w środę, a lista win jest pokaźna i zawiera między innymi szpiegostwo, kradzież i oszustwa komputerowe.

Bradley Manning został aresztowany w połowie 2010 r. To od niego portal Wikileaks otrzymał około 500 tys. raportów bojowych z Afganistanu i Iraku. Za jego sprawą do sieci trafiło kilkaset tysięcy depesz dyplomatycznych. Wojskowy przyznał się do części zarzucanych mu czynów, twierdzi jednak, że w momencie, gdy współpracował z Julianem Assangem nie uważał, że szkodzi swojemu krajowi. Jego intencją miało być wywołanie debaty o polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych.

Linia obrony jego adwokatów opierała się na założeniu, że Maning był gejem z problemem tożsamości płciowej tłamszonej w wojsku. Ich zdaniem wybuchy agresji powinny skłonić przełożonych, by zabrać mu dostęp do informacji niejawnych. Komputery wojskowe miały być niedostatecznie zabezpieczone, a dane, które ujawniło Wikileaks nie zagrażały bezpieczeństwu kraju - podaje PAP.

We wrześniu ubiegłego roku Julian Assange wystąpił na forum ONZ w obronie żołnierza. Telemost zorganizowała telewizja Russia Today. Szef Wikileaks zarzucił wówczas prezydentowi Obamie stosowanie podwójnych standardów. Oskarżył też władze USA o bezprawne działania wobec aresztowanego Manninga. Twierdził, że ten został pozbawiony obrony i przez kilkaset dni nie usłyszał zarzutów.

Opublikowane przez Wikileaks dokumenty dotyczyły również Polski. W niektórych z nich mowa o naszych żołnierzach w Iraku. W innych o katastrofie smoleńskiej. Do ciekawszych należy depesza amerykańskiego ambasadora, który raportował do Waszyngtonu, że polscy politycy nie wierzą, że NATO zareagowałoby w przypadku napaści na nasz kraj.

Rozstrzygnięcie sprawy Bradleya Manninga jest istotne ze względu na aferę z Edwardem Snowdenem w roli głównej. Wyrok będzie punktem odniesienia dla analityka NSA, który ukrywa się w Rosji. Kalibry obu spraw są jednak różne. Przecieki, które ujawniło Wikileaks za sprawą żołnierza, to mniej lub bardziej przeszłe kwestie, momentami budzące uśmiech na twarzy. Ich znaczenie było tak naprawdę znikome. Uszczerbek wizerunkowy poniosła głównie amerykańska dyplomacja. Z niektórych depesz wynika, że dane przesyłane do Waszyngtonu były niczym więcej, jak opiniami pracowników Departamentu Stanu. Zdarzało się, że opartymi na plotkach. Bardziej szkodliwy był wyciek materiału wideo z krwawego ataku amerykańskich śmigłowców. Portal Assange'a nadał mu tytuł "Uboczne zabójstwo".

Sprawa Snowdena po pierwsze dotyczy bieżących działań operacyjnych, po drugie jej akcenty rozkładają się inaczej. O ile bowiem zdanie polskich polityków na temat potencjalnej interwencji NATO może być interesujące, to już materia przecieków Snowdena jest bulwersująca, bo dotyczy milionów obywateli.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Kiedy Obama startował w wyborach twierdził, że takie osoby jak Manning zasługują na uznanie, nie na proces. Jak widać na obrazku zmienił już zdanie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Materiał dobry dla tych wszystkich, którzy mają problemy z mentalnością, zwaną dalej jako "mentalnością Kalego" albo "mentalnością babci Pawlakowej".

Pytanie: winien czy nie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.