Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2091 miejsce

Marcin Grzymowicz: „Emocje są istotą aktorstwa“

Widzom znany z roli Dr. Potockiego w serialu „Na sygnale“, ale to nie jest jedyną aktywnością zawodową Marcina Grzymowicza. Śpiewa, najczęściej można usłyszeć go w repertuarze jazzowym, a nawet uczy muzyki, jako pedagog wokalu.

Oprócz aktorstwa zajmuje się Pan także muzyką. Zamiłowanie do której z tych dziedzin sztuki pojawiło się u Pana jako pierwsze?

-Jako pierwsze pojawiło się u mnie zamiłowanie do aktorstwa, a jeśli chodzi o zamiłowanie do muzyki, pojawiło się ono w trakcie studiów w szkole teatralnej. To właśnie tam okazało się, że umiem śpiewać, a nawet dochodziły mnie słuchy, że mój wokal się podoba.

Brał Pan kiedyś może pod uwagę możliwość zrezygnowania z jednej z tych aktywności na rzecz drugiej?

-Był taki czas w moim życiu, kiedy zrezygnowałem z aktywności zawodowych i zajmowałem się zupełnie czymś innym. Jedynym, z czego nie zrezygnowałem, była muzyka. Nie umiałbym wytłumaczyć dlaczego, ale nie przerywałem mojej edukacji wokalnej, po prostu bardzo to lubiłem i czułem w tym wewnętrzny sens. Poruszałem się w innych stylach muzycznych, ale muzyka była cały czas obecna. Jakiś czas temu prowadziłem też audycję z muzyką jazzową w radiu internetowym, co dawało mi dużo satysfakcji, bo radio zawsze mnie fascynowało, a przygotowywanie audycji porządkowało moje jazzowe fascynacje. Niestety radio przyjęło profil mocno heavy metalowy i na jazzowe niuanse nie było już miejsca... Na ten moment nie zrezygnowałbym z niczego. Przyznam się, że od czasu do czasu snuję fantazje, że gdybym musiał wybierać jeszcze raz, bez dwu zdań zostałbym muzykiem, choć zarobkowo to równie trudne zajęcie, co aktorstwo! (Śmiech.)
"Odegranie roli, która ma rysę, jest istotą aktorstwa". tak Marcin Grzymowicz mówi o kreowaniu postaci Dr. Potockiego w serialu "Na Sygnale" / Fot. Fot. Tomasz Zięciowski
Niegdyś był Pan wokalistą w zespole SENSE QUARTET. To trwa nadal, czy muzycznie pracuje Pan nad czymś innym?

-Z zespołem widuję się nadal, ale teraz częściej spotykam się w bardziej jazzowym składzie

Czy w najbliższym czasie będzie okazja do posłuchania Pana?

-Gramy amerykańskie standardy, to nie jest repertuar, który porywa tłumy i w najbliższym czasie nie gramy publicznego koncertu. Ta muzyka jest za to ceniona na specjalne okazje, więc grywamy na imprezach zamkniętych.

Nie jest czasem trudno z pogodzeniem pracy aktora z pracą wokalisty?

-Nie. Jednego i drugiego nie jest aż tak dużo, by nie dało się tego pogodzić. Lubię też zmienność, więc muzyka i aktorstwo raczej się uzupełniają. Od kilku lat poświęcam się też pracy pedagogicznej, którą bardzo lubię! Pracuję z osobami, które chcą się rozwijać wokalnie: uczę wokalu, rehabilituję głos, na warsztatach aktorskich zajmuję się interpretacją piosenki.

Jeśli chodzi o serial, jakiś czas temu dołączył Pan do obsady serialu „Na sygnale“. Jak został Pan przyjęty na planie?

-Zostałem przyjęty bardzo miło, pierwszy raz spotkałem się z tak fantastyczną atmosferą. Ekipa jest zżyta ze sobą, a w pionie produkcyjnym pracują bardzo mili ludzie. Obawiałem się przyjęcia do ekipy, bo aktorski team „Na Sygnale“ był już od dłuższego czasu domknięty, ale jest dobrze. Moja rola mam wrażenie, że od strony medycznej stoi z boku, ale kiedy spotykamy się na planie, jest fajnie.
Śpiewa, najczęściej można usłyszeć go w repertuarze jazzowym, a nawet uczy muzyki, jako pedagog wokalu. / Fot. Fot. Tomasz Zięciowski
Dr. Potocki to niewątpliwie czarny charakter. Czy prawdą jest, że odegranie roli, mającej na sobie jakieś złamanie, czy rysę, jest trudnym wyzwaniem?

-Odegranie roli, która ma rysę, jest istotą aktorstwa. Nie umiem powiedzieć, czy jest to trudne, ale na pewno ciekawe. Nie wiem, czy w postaci Potockiego jest jakieś złamanie, wraz z rozwojem scenariusza mam wrażenie, że jest w nim wyłącznie ciemna strona... (śmiech). Jestem osobą chyba dość pogodną i ciekawe jest dla mnie stawianie się w sytuacji takiego charakteru.

Czy najbliższy scenariusz przewiduje przemianę charakteru Pana postaci?

-Z tego, co ja wiem, niestety chyba nie. (Śmiech.) Wszystko zmierza w jedną stronę. Na razie Nic nie wskazuje na cudowną przemianę i zrozumienie, że może też być miejsce na jakieś dobre uczynki.

Co jest najtrudniejsze w roli lekarza?

-W pierwszym etapie trzeba nauczyć się tekstu, ale najtrudniejsze zdecydowanie są procedury medyczne. Emocje i zachowania idące w kierunku rozwoju relacji między postaciami można stopniowo opanować. Terminologia medyczna jest bardzo fachowa i mi nie znana, ale muszę być wiarygodny, dlatego sprawdzam na bieżąco terminy fachowe, mogę też liczyć na pomoc konsultantów. Wykonywanie czynności lekarskich i obcowanie z aparaturą w połączeniu z dialogiem jest bardzo trudne.

Czy przed przyjęciem roli przeszedł Pan szkolenie, bądź kurs pierwszej pomocy?

-Odpowiem krótko. Nie. (Śmiech.) Wiem jednak, że niektórzy z kolegów są po kursach.

Wykonywania jakich badań nauczył się Pan na planie?

-Na szczęście dotąd miałem mało scen medycznych, więc obawiam się, że nazw nie powtórzę. Na pewno uczyłem się wykonywania defibrylacji, ale wolę nie powtarzać nazw, by nie prowokować fachowców. (Śmiech.)

Jaka była najtrudniejsza scena do zagrania?

-Z powodów praktycznych najtrudniejsze są sceny medyczne. Ręce i ciało panują nad jednym, a myślą i słowem panujemy nad drugim. Trudne emocjonalnie są sceny, które dotyczą relacji. Ale zmierzanie się z emocjami jest istotą aktorstwa.

Mam wrażenie, że najtrudniejszą sceną były zmagania na moście w odcinku „Piekło“. Zgadza się Pan?

-Ta scena była raczej przygodowa. Manewrowaliśmy pomiędzy ruchem ulicznym, co było trudne produkcyjnie. Dla mnie było takim przypomnieniem scen „Bondowskich“, trzeba było przemieszczać się między samochodami, co było bardziej ekscytujące, niż trudne. Był koszmarny upał, co było jednak utrudnieniem.

Czy w nowym sezonie będzie można Pana zobaczyć w nowej produkcji?

-Nic mi o tym nie wiadomo, ale jeżeli wieść się rozniesie za pośrednictwem naszej rozmowy, to bardzo chętnie. (Śmiech.)

(Rozmawiała Mariola Morcinková)

Zdjęcia: Tomasz Zięciowski


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.