Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4937 miejsce

Marcin Kindla: „Życie jest muzą“

Pan Marcin Kindla, wokalista, który był jednym z gości w Cieszynie z okazji "Święta trzech braci", na kilka godzin przed koncertem znalazł czas, aby odpowiedzieć na kilka pytań. Opowiedział m.in o kampanii "Nie jesteś wyspą".

Fot. Z album Marioli Morcinkové, zdjęcie wykonane podczas spotkania i wywiadu, które odbyło się 15 czerwca w Hotelu Liburnia w Cieszynie. / Fot. Fot. Zdjęcie z albumu autorki wywiadu M. Morcinkové

Który z momentów uważa Pan za start swojej poważnej kariery?

- Można przytoczyć kilka dat i trudno jedną wybrać, ale skupmy się na 1996 roku i konkursie Radia Katowice „Chcę być gwiazdą“, który wygrałem razem z bratem. Później bardzo ważny był moment, kiedy zdecydowałem się na karierę solową, czyli początek roku 2010. Warto też wymienić datę 2 czerwca 2012 roku czyli sukces na Festiwalu w Opolu oraz lipiec tego samego roku gdzie wspólnie z Piotrem Kupichą reprezentując Polskę wygraliśmy Festiwal Krajów Nadbałtyckich w Szwecji.

Czy początki były trudne?

-Każde początki są trudne. Jeżeli ktoś mówi, że miał łatwo, to coś jest nie tak. Myślę, że w każdym zawodzie, czy to jest zawód muzyka, aktora, czy praca murarza, piekarza, czy inne zajęcie, to zawsze jest ciężka i ważna dla wykonawcy praca. Bez wysiłku nie można zrobić po prostu czegoś dobrze.

Nagrał Pan piosenkę „Jeszcze się spotkamy“ w duecie z Piotrem Kupichą. Piosenka zdobyła ogromne uznanie. W czym tkwi jej sukces?

-Na pewno w prawdziwych emocjach, które są w tekście i w muzyce. Ta piosenka nie powstała na potrzeby prezentacji na festiwalu, ale z potrzeby serca. Jest zbitką prawdziwych emocji, czyli tego, co działo się w sercu Piotra i moim. Fajnie się złożyło, że był to duet taki nietypowy i myślę, że szczerość przekazu tutaj miała największe znaczenie.

Kto wpadł na pomysł powstania duetu?

-To wisiało w powietrzu bardzo długo. Z Piotrkiem pracowaliśmy już wcześniej, właśnie nad piosenką do serialu „Rodzinka.pl“, „Ja to mam szczęście“, potem pisałem piosenkę na płytę „FEEL 3“ oraz byłem odpowiedzialny za jej produkcję. Doszliśmy do wniosku, że fajnie będzie nagrać coś razem. I nagraliśmy, jest to piosenka „Nie trać wiary“, która jest na mojej płycie i specjalny duet, czyli „Jeszcze się spotkamy“.

Czy pańskie piosenki są pisane na podstawie doświadczeń życiowych?

-To prawda, są pisane na podstawie doświadczeń życiowych, niekoniecznie moich, ale też doświadczeń przyjaciół, ale wszystkie są prawdziwymi historiami.

Z którą z piosenek jest Pan najmocniej emocjonalnie związany?

-Na pewno z każdą. Każdy tekst wiąże się z jakimiś konkretnymi sytuacjami i emocjami, więc nie chcę wskazywać na jakąś konkretną piosenkę. Jakbym już musiał, to na pewno na „Nie bój się“, czyli pierwszy utwór z płyty.

Czy ma Pan w planach kolejny duet?

-Ostatnio mam kilka ciekawych propozycji jeśli chodzi o duet, ale za wcześnie, żeby coś zdradzać. Natomiast na pewno chciałbym się skupić teraz na swojej nowej płycie solowej. Singiel promujący pojawi się prawdopodobnie 3 września. Zobaczymy, czy na tej płycie będą duety. Pracuję z wieloma artystami i nie chcę wykorzystywać tych znajomości, ani tego, że komponuję dla kogoś w celu promocji swojej osoby jako wykonawcy.

Jest Pan ambasadorem kampanii „Nie jesteś wyspą“, na czym polega akcja? Jak duże jest zainteresowanie? Czy planowane są kolejne edycje kampanii?

-Kampania „Nie jesteś wyspą“ miała swój finał właśnie tydzień temu, finał polegał na warsztatach dla młodych ludzi z różnych dziedzin, aktorskich, dziennikarskich, muzycznych i tanecznych. Przede wszystkim chodzi o to, żeby mobilizować młodych ludzi z małych miejscowości, którzy są czasem omijani przez to, że pochodzą z jakiegoś mniejszego miasta, czy nawet ze wsi, albo w ich rodzinie nie układa się najlepiej, przez co ich samoocena jest bardzo niska. My wyciągamy do nich rękę i dajemy im taki sygnał, żeby się pokazali, bo ich sytuacja rodzinna nie ma kompletnie nic wspólnego z tym, żeby nie realizować swoich marzeń i namawiamy do odwagi. Odzew ze strony zainteresowanych był potężny, bo odebraliśmy kilkaset zgłoszeń, a na warsztaty zaprosiliśmy piętnaście osób. Na stronie www.niejesteswyspa.pl można więcej się dowiedzieć.

Słyszałam, że planuje Pan założyć fundację, ile w tym jest prawdy, czy inspiracją w podjęciu tego kroku była właśnie kampania „NJW“?

-Tak. Kampania społeczna przerodzi się w fundację, myślę, że już jesienią. Fundacja zostanie pod tą samą nazwą. Będziemy wspierać właśnie młodych ludzi i rozwijanie ich pasji i kariery. Kolejną akcją jest „Bank instrumentów“, chcielibyśmy nakłonić wszystkich, którzy zdecydowali się kiedyś na kupno np. gitary dla swojego dziecka i już na niej nie gra, a ona leży sobie w kącie, to chcielibyśmy namówić taką osobę do oddania jej, żeby dalej ktoś mógł się na niej szkolić.

Na jakich koncertach czuje się Pan pewniej, na plenerowych, czy w mniejszym gronie odbiorców?

-Koncerty plenerowe są podatne na „siłę tłumu“, czyli jest cały rynek, powie się dwa słowa i jakoś tych ludzi można ogarnąć, ale jak się gra koncert klubowy dla kilkudziesięciu osób, to ta publiczność jest bardziej wymagająca. Na koncertach darmowych, czyli plenerowych jest mnóstwo przypadkowych ludzi, na pewno na każdym takim plenerowym koncercie jest wiele osób, które słyszą mnie pierwszy raz, a na koncercie klubowym słuchacz wybiera się, aby posłuchać konkretnego artysty i jest to zupełnie inny klimat. Jedno i drugie ma swoje uroki, a kontakt z publicznością to wspaniała rzecz.

Co przygotował Pan na koncert w Cieszynie?

-Utwory, których nie było na poprzednich koncertach, na pewno piosenka „Jeszcze się spotkamy“, bo to jest stały element każdego koncertu i wszystkie moje single. Na premierowe utwory jeszcze się nie zdecydowałem z tego względu, że ludzie nagrywają wiele rzeczy i nie chcemy, żeby piosenka przed premierą funkcjonowała już w sieci, więc z premierowymi utworami jeszcze czekamy.

Czego podczas koncertów oczekuje Pan od publiczności?

-Dobrej zabawy. Fajnego kontaktu, dużej dawki energii. Tylko tyle. Ja dam z siebie wszystko i tego samego oczekuję od publiczności.

Czy czuje się Pan artystą spełnionym?

-Artysta to stworzenie, któremu ciągle mało. Gdybym powiedział, że jestem artystą spełnionym, oszukałbym sam siebie. Mówiłem sobie, że jak wystąpię w Opolu i dostanę nagrodę, to już mi więcej nie trzeba. Po Opolu apetyt rośnie. Artysta jest stowrzeniem łapczywym i ciągle poszukuje nowych emocji. Myślę, że jeszcze mam sporo czasu, żeby na takie pytanie odpowiedzieć.

Pytanie na koniec – czym lubi się Pan inspirować, co jest dla Pana rodzajem Muzy?

-Jest wielu artystów, którzy mają wpływ na moją twórczość, np. wszędzie wymieniany Bryan Adams, który towarzyszy mi od lat, ale jest też wiele innych artystów, którzy inspirują mnie do tworzenia. A Muza, to zdecydowanie moja żona, to ona jest moją Muzą i jest cieszynianką. Muzą jest też życie, bo w moich tekstach jest dużo emocji życiowych. Życie jest muzą.

Bardzo dziękuję.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)












Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.