Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2551 miejsce

Marcin Korcz dla W24.pl: Wciąż czuję, że raczkuję w showbiznesie!

Pełny energii młody aktor, którego czas wolny w 100% wypełnia sport. Czy uważa, że rola Szymona w serialu „Pierwsza miłość”przyniosła Mu największą popularność? – Opowiada w rozmowie z Mariolą Morcinková.

Marcin Korcz. Utalentowany, młody aktor. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Marcina KorczaPrzygodę z serialem zaczynał Pan nie tak dawno w produkcji „Rodzina zastępcza plus“. Czy już wtedy czuł Pan, że odniesie sukces?

- Nie czuje, żebym odniósł sukces. Zarówno “Rodzina zastępcza”, jak wszystko, co pojawiało się potem to dla mnie praca, która sprawia mi frajdę. Przyjemność, która jednocześnie pozwala mi pielęgnować swoje pasje. Cieszę się, że tak to się układa.

Co sprawiało, że czuł się Pan dobrze na planie?

- Czuję się dobrze na planie jak wiem, po co tam jestem. Kiedy rozumiem zadanie, które trzeba wykonać.
I oczywiście, kiedy przynoszą mi herbatę, jak o to poproszę. O! (śmiech)

Od 2012 roku przybyło Panu propozycji w branży. Czy to zasługa tego, że wciela się Pan w rolę Szymona w serialu "Pierwsza miłość“, gdzie zdobył Pan rzeszę fanów?

- Jeśli ją zdobyłem to “fajno jest”. Ale nie wydaje mi się, żeby Szymon był katalizatorem innych propozycji. To raczej loteria. Sinusoida ładnie by to graficznie przedstawiła. Czemu są takie wahania, wciąż nie rozumiem.

Właśnie, Pańska postać namieszała już bardzo w życiu Marysi i Huberta…co jeszcze zrobi? Czy będzie ciekawie? Czym Szymon zaskoczy widzów?

- Dalej miesza w ich życiu. Może nieświadomie, ale robi to. Żyje chwilą, to zobowiązuje do dużej ilości przygód.. i kłopotów.


„W skórze“ której z odgrywanych przez Pana postaci najpewniej się Pan czuje?

- We wszystkich (śmiech). Szymon, Dagmar („Przyjaciółki)”, czy każda z postaci odcinkowych w innych serialach ma, czy miała w sobie “coś”, co było mi bliskie. Choć, by być szczerym, najbardziej rozumiałem Kazika, co Deyną miał być.

No właśnie, Kazik...W jakich okolicznościach dostał Pan rolę w filmie „Być jak Kazimierz Deyna“?

- W okolicznościach naturalnych, czyli casting. Udał mi się!

Czy granie na planie w serialu różni się czymś od grania na planie filmu, który wchodzi do kin? Czy towarzyszą większe emocje kiedy film jest po raz pierwszy odtwarzany?

- Tempo realizacji poszczególnych scen serialu jest.. szybkie. Praca przy filmie również nie należy do wolnych, ale na pewno dokładniejszych. W trakcie dnia zdjęciowego fabuły realizuje się znacznie mniej materiału, niż przy serialu.

A jak Twój film wchodzi do kin to nie śpisz, co najmniej trzy dni. Ja tak miałem. Kładłem się i z emocji nie mogłem zasnąć. Jak już się udało, musiałem zaraz wstawać, bo trzeba było promować film w programach śniadaniowych. Bezsenny, ale radosny czas.

Jakie rady dałby Pan osobom, wkraczającym w świat showbiznesu?

- Zdecydowanie czas wolny organizuje mi sport. W zależności od pory roku: rolki, albo łyżwy, biegam, albo biegam na nartach, albo na nich zjeżdżam.. i obowiązkowo 2 tygodnie żagli.

Czy jest coś, co chciałby przekazać Pan czytelnikom www.wiadomości24.pl?

- Dziękuję za “trzymanie kciuków” I zapraszam do kin "na Deynę".

Dziękuję za miłą rozmowę.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.