Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8569 miejsce

Marcin Krajewski: „Nic nie dzieje się bez powodu“

Utalentowany, aktor, ale również wybitny tancerz, Marcin Krajewski w rozmowie z Mariolą Morcinkovą opowiada o najważniejszych trofeach w karierze. Wspomina także o tym, że chce żyć tak, aby nigdy niczego nie żałował...

Czy aktorstwo i taniec idą w parze?

-Tak się składa, że taniec to nie tylko mój wyuczony zawód , ale także ogromna pasja. Od kiedy sięgam pamięcią lubiłem ruch, improwizowałem do różnych melodii - rozpierała mnie energia. W ślad za pasją następowały sukcesy na międzynarodowych konkursach baletowych i możliwość korzystania ze stypendiów m.in. w Akademii Tańca Księżnej Grace w Monaco - Monte Carlo i w Młodym Balecie Francji, z którym to zjeździłem cały Świat tańcząc w Teatrach na różnych kontynentach.

Czuję się Pan bardziej aktorem, czy tancerzem?

-Obok tańca bardzo cenię sobie również aktorstwo. Jak wszyscy wiemy, możliwość uprawiania tego pięknego lecz niezwykle trudnego i kontuzjogennego zawodu jakim jest taniec klasyczny - jest bardzo ograniczona. Karierę w zasadzie kończy się między 35 - a 40 rokiem życia. Oczywiście jest to jeden z najpiękniejszych zawodów dający dużo radosnych chwil i satysfakcji, ale też każdy tancerz narażony jest na wiele nieprzewidzianych kontuzji w najmniej oczekiwanych chwilach. Mnie w takich momentach RATOWAŁA muzyka, którą zaliczam również do grona moich pasji. Tak się złożyło ze ukończyłem równocześnie Szkołę Muzyczną I stopnia. W zasadzie każdy zawodowy Tancerz powinien mieć opcję B.
Kocham wszystko co jest związane ze sztuką a aktorstwo także należało do jednej z nich. Jako mały chłopiec studiowałem swoje ulubione filmy po dziesiątki razy kopiując i odgrywając swoje ulubione sceny. Jako tancerz najbardziej lubiłem role w których miałem okazję stworzyć ciekawe postacie a nie tylko wykonywać układ choreograficzny. Niestety taniec jest zawodem dość krótkim tak więc nie widziałem innej opcji tylko rozwijać swoje umiejętności aktorskie. Poświęcam też sporo czasu na grę na gitarze, śpiew, pisanie tekstów i komponowanie. Pasje te obok tańca dają mi dużo radości i satysfakcji.

W jakim stylu tańca najlepiej Pan się czuje? Klasyczny, neoklasyczny, jazz, czy jakiś inny?

-Przyznam szczerze, że lubię wszystkie style tańca, począwszy od klasycznego, po neoklasyczny i inne.
W każdym stylu znajduję przyjemność i możliwość realizacji ciekawych twórczo pomysłów choreograficznych.

Czy nie dochodzi Pan czasem do wniosku, że ze swoim talentem tanecznym marnuje się Pan w Polsce?

-Jak już wspomniałem, taniec klasyczny to jedna z najpiękniejszych i najtrudniejszych sztuk która jest w innych krajach kochana i szanowana. W Polsce balet nie jest aż tak doceniany i bardzo mnie to smuci.
Kilkanaście lat spędziłem poza granicami kraju. Tańczyłem na Galach największych Gwiazd Baletu na Największych Scenach Baletowych Świata i wszędzie występy przyjmowane są entuzjastycznie. Życzyłbym sobie aby ta wspaniała dziedzina Sztuki rozkwitła i u nas. To co się dzieje dotychczas nie napawa optymizmem. Ja osobiście nie narzekam, aktualnie jeżdżę po Świecie jako Tancerz Międzynarodowy i nadal tańczę na Galach Gwiazd. Ostatnio tańczyłem w Japonii, Korei, Niemczech. Taka forma współpracy bardziej mi odpowiada - jestem wolnym człowiekiem i mam dzięki temu także czas na spełnianie innych moich pasji, oszczędzając jednocześnie zdrowie po kilkunastu intensywnie spędzonych latach na scenach baletowych. Za chwilę skończę 34 lata, a więc jest to czas kiedy w tym zawodzie trzeba już się oszczędzać.

Utalentowany aktor, ale również wybitny tancerz, Marcin Krajewski w rozmowie z Mariolą Morcinkovą opowiada o najważniejszych trofeach w karierze. Wspomina także o tym, że chce żyć tak, aby nigdy niczego nie żałował... / Fot. Fot. Alejandro Lozano Gutierrez

Czy Pan tylko tańczy, czy także udziela lekcji, jest instruktorem?

-W swoim zawodzie Tancerza Baletu osiągnąłem bardzo dużo. Jestem laureatem wielu konkursów Międzynarodowych, miałem przyjemność tańczyć na Galach największych Gwiazd baletowych na prestiżowych Scenach Baletowych Świata - jak Metropolitan Opera w Nowym Jorku, Teatr Bolszoi w Moskwie, Opera Paryska Garnier, Sceny w Tokyo, Mexico City, Toronto i wiele innych na różnych kontynentach. Mimo wspaniałej kariery tęskniłem za krajem, za polskim językiem. Wszak z kraju wyjechałem jako 19 latek! Wróciłem więc z całym bogatym dorobkiem i aktualnie realizuję się w tańcu już jako wolny strzelec. To wspaniały czas w moim życiu i czas na inne pasje. Dzięki temu mogę udzielać się jako choreograf, oraz prowadzę kursy mistrzowskie w placówkach gdzie króluje taniec, zasiadam w jury na konkursach, a jednocześnie nadal wyjeżdżam na Festiwale i Gale Baletowe. To wspaniały czas na który ciężko zapracowałem tańcząc intensywnie na pełnych teatralnych kontraktach.

Które z trofeów tanecznych jest dla Pana najważniejsze?

-Przyznam, że jest to trudne pytanie. Wszystkie są dla mnie ważne i na wszystkie bardzo ciężko pracowałem przez wiele lat. Ale zdobycie np. złotego medalu na Międzynarodowym Konkursie Baletowym to ogromna satysfakcja i wielka radość . Nie jest łatwo zmierzyć się i pokonać utalentowanych tancerzy z całego świata. Ale też Nagroda Specjalna ufundowana przez Operę Paryską Garnier - na Międzynarodowym Konkursie Baletowym w Paryżu z pewnością zaszeregowała mnie do grona Osób występujących na Światowych Galach Gwiazd Baletu.

Czy aktorem został Pan z przypadku, czy jest Pan po studiach aktorskich?

-Jak mówi powiedzenie, że - marzenia się spełniają - tak było i w moim przypadku. 14 lat na scenie zrobiło swoje. Fantastycznie czuję się kreując jakąś postać - uwielbiam to. Doświadczenia te wykorzystuję teraz realizując się jako aktor. Wprawdzie to inna gra - inne wymagania, ale czuję się szczęśliwy i spełniony. Każdy człowiek rodząc się przynosi ze sobą jakieś talenty. Sztuka polega na tym, aby je wychwycić i wybrać właściwą drogę. Sympatycznie było przeczytać w artykule amerykańskiego krytyka po Gali Baletowej w Houston…."Fantastyczny występ Marcina Krajewskiego, tancerza, który jest skrzyżowaniem JOHHNY DEPPA Z RUDOLFEM NUREJEWEM. Mam wiele różnych wspaniałych światowych recenzji, które niestety z racji - marazmu baletowego w naszym kraju nie docierają do miłośników tej pięknej sztuki. A szkoda!
Jeśli chodzi o mój udział w serialu TANCERZE to trafiłem tam na zaproszenie TVP. W tamtym czasie pracowałem w Operze Narodowej w Meksyku jako Pierwszy Solista Baletu. Akurat kończył mi się kolejny rok kontraktu i postanowiłem skorzystać z zaproszenia i sprawdzić się jako aktor. Kolejne wspaniałe doświadczenie i kolejna pasja...

W serialu „Tancerze“ wcielał się Pan w Mirona, który był postacią taneczno – dramatyczną. Jak wspomina Pan współpracę z serialem? Było to dla Pana wyzwanie bardziej aktorskie, czy artystyczne?

-Pracę na planie TANCERZY wspominam wspaniale. Poznałem wielu wspaniałych aktorów i kolegów. Zrodziły się również trwałe przyjaźnie. Miałem okazje nauczyć się wiele, podpatrywać prace doświadczonych aktorów i starać się jak najlepiej realizować swoją rolę Mirona, który okazał się postacią bardzo skomplikowaną.

Czy taniec jest dla Pana rodzajem odskoczni, sposobem na czas wolny oraz na zapomnienie o szarej codzienności?

-Taniec to mój zawód i wielka pasja. Cudownie jest realizować swoje marzenia, pasje i jeszcze otrzymywać za to wynagrodzenie. To wspaniały układ!

Rola Adama w serialu „Pierwsza miłość“, to kolejna postać, w której odnajduje Pan swoje pasje. Czy jest coś, czego nie lubi Pan w serialowym Adamie?

-Adam to taki nieporadny artysta trochę zawieszony w obłokach. Postać Adama w żadnym razie nie przypomina mojej osoby, no chyba że z wyglądu hehe Jestem jego przeciwieństwem. Bardzo często nie zgadzam się z jego postawą czy nie przemyślanymi decyzjami ale mimo co lubię go i staram się go zrozumieć - uważam że jest to bardzo ważne w procesie tworzenia postaci - jest to dla mnie kolejne wyzwanie. Aktualnie Adam i Kinga rozstali się, ale mój bohater jeszcze widzów zaskoczy. Jakie będą dalsze losy tej pary pozostawmy to wspaniałym scenarzystom.

Jak potoczą się najbliższe losy serialowego Adama z "Pierwszej miłości"?

-Szczerze mówiąc do końca nie wiem, co się dokładnie będzie działo z serialowym Adamem. Nigdy nie wiemy, czym zaskoczą nas scenarzyści. W większości wypadków okazuję się coś innego niż byśmy się spodziewali. W tym momencie Adam ma nową dziewczynę z którą planuje się ożenić i przeprowadzić do Wrocławia po powrocie z tourne tanecznego, aby móc być bliżej dzieciaków i pomagać Kindze w ich wychowywaniu. Aby się przekonać, czy tak się stanie i czy po drodzę nie pojawi się wiele różnych komplikacji, niestety, będziemy musieli jeszcze chwilkę poczekać.

Co jest Pana największym marzeniem?

-Moim największym marzeniem jest móc rozwijać się we wszystkich swoich pasjach, pracować i spełniać się, mieć szczęśliwą rodzinę i wielu przyjaciół. Po prostu móc się realizować i być szczęśliwym. Raz się żyje. Kiedy będę już starszym człowiekiem nie chcę żałować, że czegoś w życiu nie zrobiłem.
Utalentowany, aktor, ale również wybitny tancerz, Marcin Krajewski w rozmowie z Mariolą Morcinkovą opowiada o najważniejszych trofeach w karierze. Wspomina także o tym, że chce żyć tak, aby nigdy niczego nie żałował... / Fot. Fot.Grzegorz Gołębiowski
Czy wśród tancerzy ma Pan swój wzór, a jakie jest Pana motto życiowe?

-Od zawsze moim idolem był Mikhail Baryshnikov, jego niepowtarzalna dynamika, nieograniczona siła a zarazem perfekcyjna kontrola, dokładność, elegancja oraz emocję które był w stanie przekazać sprawiały u mnie gęsią skórkę. Jest dla mnie ideałem mimo tego że nie miał idealnych warunków fizycznych dla tancerza baletowego, które dziś w świecie baletowym są tak strasznie istotne.
Zawsze lubiłem działać pod hasłem "bez ryzyka nie ma zabawy" i w większości wypadków dobrze na tym wychodziłem. Uważam, że w życiu nie należy się niczego bać i pozwalać sobie na spełnianie marzeń. Jak się zasieje ziarenko i dobrze o nie zadba to zawsze coś z tego wyrośnie. Nic nie dzieję się bez powodu.

Nad czym obecnie Pan pracuje? Czy szykuje się jakiś nowy projekt?

-W życiu artysty zawsze dzieję się coś nowego. Od kiedy nie pracuję już na stałym kontrakcie w Teatrze mam czas by robić wiele innych rzeczy na które nigdy wcześniej nie miałem czasu. Obecnie oprócz Pierwszej Miłości biorę udział w paru innych produkcjach telewizyjnych, filmach fabularnych oraz ciekawych etiudach filmowych młodych reżyserów. Co chwilę mam różne zaproszenia na Międzynarodowe Gale oraz Festiwale Baletowe - ostatnio miałem szansę zatańczyć wRosji, Japonii oraz w Niemczech. W kwietniu tego roku miałem zaszczyt być członkiem Jury w Międzynarodowym Konkursie Baletowym "Złote Pointy" w Szczecinie gdzie miałem okazję zobaczyć zmagania młodych talentów.
Od zeszłego roku pracuję też nad materiałem muzycznym z grupką przyjaciół profesjonalnych muzyków, który mam nadzieję niedługo ujrzy światło dzienne. Będzie to spełnienie kolejnych marzeń i wyzwań, czego nie mogę już się doczekać.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.