Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

90843 miejsce

Marcin Meller o książce "Między wariatami" i nie tylko. Relacja ze spotkania

- Nareszcie mogłem napisać to, co chciałem - mówi Marcin Meller. Pod koniec września ukazała się jego książka „Między wariatami”. 14 października promował ją w gdańskiej Bibliotece Manhattan.

 / Fot. Bartek Syta/PolskapressePublikacja jest zbiorem reportaży pisanych w latach dziewięćdziesiątych, komentarzy opowiadających o kulisach ich powstania oraz felietonów z ostatnich lat. - Wszystkie te historie dzieją się w domu wariatów- do takiego wniosku doszedł Meller po zebraniu całego materiału. Nieważne czy opisywane zdarzenia miały miejsce w Azji, Europie czy Afryce.

Nie jestem pisarzem


W codziennych sytuacjach lubi doszukiwać się absurdów. Być może wynika to z optymistycznego podejścia do życia? - Zawsze wychodzę z założenia, że szklanka jest do połowy pełna- mówi Meller. A Polska to jego zdaniem smutny kraj. - Dlatego udaje, że żyję w innym świecie co żyję- stwierdza. „Między wariatami” najlepiej tego dowodzi.

To jego pierwsza, samodzielnie napisana książka. Wcześniej wydał wraz z żoną „Gaumardżos”, wspomnienia z Gruzji. Dlatego nazywa siebie autorem półtorej książki. Autorem a nie pisarzem. Nie lubi tego określenia. Czy ma już pomysł na kolejną publikację? Na razie nie. Być może w przyszłym roku pojawi się znowu wspólna relacja z podróży do Istambułu. Póki co Meller cieszy się ze swojego ostatniego dzieła.

Jego pisanie przyniosło mu wiele przyjemności, ponieważ po raz pierwszy nie był od nikogo zależny. - Telewizja to praca zbiorowa. A ja jestem częścią tej maszyny – mówi. Podobnie jest gdy pisze felietony w tygodnikach lub kiedy pełnił funkcję redaktora naczelnego Playboya. Z tym ostatnim zresztą kojarzony jest najczęściej.

Teraz nie musiał trzymać się formy, zasad, odgórnych dyrektyw. -Pisałem to co chciałem - przyznaje. Nie musiałem przejmować się językiem – dodaje. Rzeczywiście książka naszpikowana jest kolokwializmami i wulgaryzmami.

Miłośnik Gruzji i reportaży


Dobrym przykładem jest reportaż z rejsu do Szwecji z kibolami Legii Warszawa. Meller wspomina, że miał problem z jego napisaniem. Jak to zrobić, żeby nie narazić się kibicom a jednocześnie nie wprawić w oburzenie wielu innych czytelników? Napisał po prostu jak było. Łącznie z dewastacją dużej części promu. Pamięta, że z tej podróży wrócił z delegacją na karton wódki, zakupiony w celu nawiązania kontaktu z kibicami.

Żałuje, że w prasie nie ma pojawiają się już reportaże. - Pewnie wynika to z wysypu reportaży książkowych – stwierdza. On jest ich miłośnikiem. Dużo czyta, ogląda filmy dokumentalne. Kiedyś pisał relacje z wypraw wojennych. Czy chciałby tam wrócić? - Swoją porcję fuksa już wyczerpałem – stwierdza. Nie chce ryzykować. Ma przecież rodzinę.

Co nie znaczy, że już nie podróżuje. Odbył ponad trzydzieści wypraw do Gruzji, ostatni raz w lipcu. Ich efektem jest wspomniane już wcześniej 'Gaumardżos” - Moja dusza anarchisty tam się śmieje – stwierdza. Ceni sobie gruzińską beztroskę i gościnność. Tam gdy spotyka się cała rodzina to pojawia się ponad pięćdziesiąt osób i ucztują kilka dni. - U nas było podobnie, gdy goście nie zdążyli wyjść przed godziną policyjną – śmieje się.

Wspomnienia z dzieciństwa


To nie jedyne jego wspomnienia z dzieciństwa. Pamięta to uczucie zawiedzenia, gdy świętym Mikołajem okazał się jego tata czy kiedy dowiedział się, że gołąbki to mięso z ryżem owinięte kapustą a nie upieczone ptaki. Kiedyś, w szkole podstawowej jego kolega potrzebował lekarza. Na pytanie czyj rodzic jest doktorem, zgłosił się ochoczo. Wszak kilka dni wcześniej ojciec świętował obronę doktoratu... Z historii.

Sam także studiował historię. Mimo że najpierw chciał być kioskarzem a potem oceanografem. Zawodowo jest dziennikarzem, prywatnie ojcem małego Gucia. Jemu poświęcił też kilka tekstów. Niewiele bo wciąż ma w pamięci słowa Ilony Łepkowskiej, że najbardziej irytujący są ojcowie w średnim wieku piszący o swoich dzieciach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.