Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28007 miejsce

Marcin Miller opowiada o sukcesie Boys

- Wielkie koncerny fonograficzne pompują wielkie pieniądze na reklamę swego produktu, a tu taki burak znikąd nagrywa płytę i sprzedaje ją w milionowych nakładach - mówi o sobie lider najpopularniejszego zespołu disco polo w Polsce.

Zespół Boys. / Fot. Ewa Piotrowska-Gosk- Panie Marcinie, czy kiedy zakładaliście zespół Boys wiedzieliście, że to będzie fabryka przebojów?
- Zakładaliśmy zespół dla zabawy. I tyle. Nikt z nas nie przypuszczał, a na pewno nie ja, że kiedyś moje piosenki będzie śpiewała cała Polska. A jak teraz się dowiaduję, to i Europa.

- Jedna z Waszych piosenek, "Bierzesz co się da", jest trochę kontrowersyjna, zwłaszcza pod względem tekstowym. Czy mieliście jakieś opory przed wypuszczeniem jej w świat?
- Nie mam żadnych oporów przed wypuszczaniem piosenek, ponieważ pisząc jakiś tekst, wiem, co robię. Piosenkę tę napisałem w 2000 roku, nosi tytuł "Figo-fago" i pochodzi z płyty "Biba" z 2001 roku. Więc dziwię się, że dopiero teraz ją zauważono. No, ale trudno.

- Muzyka disco polo dzisiaj to trochę takie dance polo. Jak pan myśli, czy muzyka disco polo będzie nadal ewoluować?
- Tego nie wiem. Na pewno nie można wydziwiać i za bardzo odchodzić od tego gatunku, ponieważ innych rodzajów muzyki mamy pod dostatkiem, a disco polo nie jest uważane za gatunek muzyczny, a jedynie za zjawisko. To bardzo mnie irytuje. Staram się dlatego poprawiać wizerunek muzyki disco polo, jak tylko się da.

- Jesteście jedynym z wielu polskich i nie tylko zespołów, które egzystując przez lata wciąż nagrywają świetne piosenki. Jak to się robi?
- Bądź sobą i tyle. Jest dobrze - ciesz się, jest lipa - trudno. Rób tak, żeby było dobrze, a nie ręce na krzyż i płacz, i lament. To nie w moim stylu. Trzeba pracować i tyle.

- Czy zdaje pan sobie sprawę, że gdyby nie rynek piracki, bylibyście zespołem, który sprzedał może najwięcej płyt w Polsce?
- Wiem o tym, ale to temat tabu, niechętnie poruszany przez media, a na pewno uciszany przez wielkie koncerny fonograficzne, pompujące wielkie pieniądze na reklamę swego produktu, który sprzedaje się wiadomo jak. A tu taki burak znikąd nagrywa płytę i sprzedaje ją w milionowych nakładach. Teraz są dziesiątki tysięcy, ale i tak lepiej, niż niejedna polska gwiazda.

- Wiele osób deklaruje, że nie cierpi disco polo. Jak by pan mógł ich przekonać do tej muzyki?
- Nawet nie będę próbował. To wolny kraj. Nie podoba się, to spoko, ale dlaczego od razu wrogie nastawienie? Tolerancji trochę i kultury, a wszystko byłoby cool.

- Słyszałem, że do Waszego zespołu ma dołączyć kobieta. To prawda? Jeśli tak, to w jakiej roli?
- Pierwsze słyszę... Ja słyszałem, że mam hotele na Hawajach i wiele różnych rzeczy. Jak widać, łatwo jest sterować opinią publiczną.

- Ostatnie pytanie. Jaka jest pana ulubiona pora roku?
- Od dłuższego czasu zima, ponieważ tylko wtedy mam więcej czasu dla rodziny i mogę dłużej posiedzieć przy kominku, gdy na dworze jest mróz i śnieg.

- Dziękuję za rozmowę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

tomasz juchimiuk
  • tomasz juchimiuk
  • 25.06.2011 18:04

popieram marcin to król disko polo i tylko szkoda ze nie było ih na euro wizji

Komentarz został ukrytyrozwiń
mich
  • mich
  • 28.04.2011 19:51

Kocham Boysów... i wcale sie tego nie wstydze. Zespoly disco polo same pracuja na swoj wizerunek mimo tego ze media muzyke disco polo kreuja jako kicz i totalna tandete. Dzisiejsze "gwiazdy" jak Kukulska Cerekwicka czy jakas tam Wyszkoni itp to jest tandeta, kto on ich slyszal za Odro... Tak samo jezeli chodzi o Dode niby taka z niej gwiazda gdyby nie cycki i dupcia to juz by nie istniala...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.