Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36989 miejsce

Marcin Perchuć: „Najlepiej czuję się w domu“

Przed spektaklem „Klejnoty“ w Jastrzębiu – Zdroju rozmawiałam z Panem Marcinem Perchuciem. Zdradził, jakie są cechy dobrej komedii i opowiedział o tym, czego nauczył się podczas grania w mini-serialu „Dwoje we troje“.

W jednym z ostatnich wywiadów przyznał Pan, że „Himalajami jest dla aktora zagranie w komedii“. Czyli można powiedzieć, że tym stwierdzeniem podziela Pan zdanie wielu aktorów. Czy jednak, mimo trudności, którą daje komedia, lubi Pan bardziej ten gatunek od innych?

-Lubię Teatr. Gatunek nie jest dla mnie najważniejszy. Liczy się to, by sztuka była dobrze napisana, a ważne jest również móc grać na scenie w dobrym towarzystwie. Ja w dobrym towarzystwie gram już dwadzieścia lat, m.in w teatrze Montownia, od którego wszystko się zaczęło.

Wybieramy rzeczy, które przez śmiech mówią o rzeczach ważnych, więc myślę, że mogę stwierdzić, że komedię lubię bardziej, niż inne gatunki.

Jakie są cechy dobrej komedii? Co musi mieć, by przyciągnąć i zaciekawić widza?

-Ciekawą historię, zwarte i inteligentne dialogi. Bardzo dużo zależy od tworzenia postaci, więc reżyser też nie jest tu bez znaczenia. Kiedy to wszystko się sprawdza, jest to najlepszym przepisem na dobrą komedię.

Czy Pana zdaniem każdy aktor nadaje się do grania w komedii? Stwierdził Pan ostatnio, że nie każdy aktor ma predyspozycje do grania w tzw. „mini produkcjach“, o których porozmawiamy za chwilę. Czy ta teoria Pana zdaniem sprawdza się w kwestii komedii?

-Myślę, że każdy aktor znajduje coś dla siebie. Są tacy, którzy preferują poważny repertuar i tacy którzy w komedii czują się jak ryba w wodzie. Każdy student w Akademii Teatralnej doświadcza wszystkich gatunków sztuki i sam może wybrać, w czym najlepiej się czuje.

Ustaliliśmy już, który gatunek jest najtrudniejszy dla aktora, proszę teraz powiedzieć, gdzie czuje się Pan lepiej. Przed kamerą telewizyjną, czy jednak w Teatrze odczuwa Pan większą swobodę?

-Najlepiej czuję się w domu. (Śmiech.) Wszystko zależy od scenariusza i ludzi, którzy otaczają nas podczas pracy. Teatr daje możliwość skupienia się na roli, próby trwają nawet dwa miesiące. Przed kamerą jest inaczej. Wchodzi się przed nią bez poprzedzenia długimi próbami. Przed okiem kamery trzeba użyć innych narzędzi warsztatowych, niż w Teatrze.

Czy tak, jak dla wielu aktorów, także dla Pana Teatr jest miejscem szczególnym?

-Oczywiście, że tak. Przede wszystkim dlatego, że skończyłem szkołę teatralną. Polski rynek teatralny jest stosunkowo mały, więc każdy aktor musi być przystosowany do tego, by sprostać zadaniom przed kamerą i na scenie.

Podobno w Teatrze najfajniejsze jest to, że wszystko dzieje się „TU I TERAZ“, nie ma dubli. Zgadza się Pan z tym stwierdzeniem? Podziela Pan zdanie, że kiedy aktor dobrze zagra w Teatrze, poradzi sobie także przed kamerą?

-To dwa różne światy i trzeba umieć je rozróżniać. Trzeba znaleźć sposób by wiedzieć, jak grać w Teatrze, a jak radzić sobie blisko widza, przed kamerą.

Porozmawiajmy jednak o wspominanym temacie mini-produkcji. Serial „Dwoje we troje“, bardzo krótkie, bo tylko 4-minutowe odcinki, a Pan w roli szefa banku. Każda rola jest podobno lekcją dla aktora. Czego zatem nauczył się Pan, występując w tej mini-produkcji?

-Nauczyłem się tego, że każdy ruch i gest postaci jest bardzo istotny. Każde wypowiadane zdanie może być puentą. Widz ma mało czasu, by zrozumieć historię, więc trzeba być bardzo precyzyjnym. Wiele zależy od aktora, ale też od reżysera i tego, jak poprowadzi tę postać.

Projekt został już zakończony, czy jest jeszcze szansa na kontynuację?

-Nie mogę niczego zdradzić, choć prawdopodobnie pojawię się w jeszcze jednym mini-serialu. Jesteśmy w fazie próbnej.

Niezmiennie od kilku lat pojawia się Pan w serialu „Barwy szczęścia“, który jest obecnie najczęściej oglądanym serialem codziennym w Polsce. Jak Pan myśli, co najbardziej przekonuje widzów do tak wiernego śledzenia losów bohaterów serialu? Uważa Pan, że na sukcesie podpisuje się wielowątkowość oraz to, że pomysły na serialowe losy są czerpane z życia?

-Myślę, że tak. Mam wrażenie, że widzowie, kiedy oglądają nasz serial, bardzo często widzą w telewizorze swoje odbicie. Bohaterowie „Barw szczęścia“ radzą sobie w życiu, mimo licznych perturbacji. To też daje nadzieję.

Marek Złoty, to bardzo ciekawa postać. Co najbardziej Pan w nim lubi? Jest też coś takiego, co gdyby miał Pan możliwość, chciałby Pan w nim zmienić?

-Mam wrażenie, że czasami jest za bardzo Złoty. (Śmiech.) Dałem mu cechy, których ja na pewno nie mam, ale również takie, które każdy mieć powinien. Poczucie humoru i dystans do siebie. Staram się ubarwiać tę postać by nie była taka złota. (Śmiech.)

Lubi Pan czasem, czy to na scenie, czy przed kamerą, ingerować w zachowania swoich postaci?

-Przed każdym ujęciem dyskutujemy z reżyserem, co dla wątku jest najistotniejsze. Nie chcemy, by postaci swoje zachowania zmieniały ze dnia na dzień, ale by widz poznał powody tych przemian. Staram się, by uwierzył w postać na scenie, czy ekranie.

W grudniu TVN wyemitował pierwszy odcinek serialu z Panem w jednej z głównych ról, „Kaprys losu“. Kiedy serial pojawi się w stałej ramówce telewizyjnej?

-Czekamy na decyzję stacji.
"Wybieramy rzeczy, które przez śmiech mówią o rzeczach ważnych, więc myślę, że mogę stwierdzić, że komedię lubię bardziej, niż inne gatunki" - dodaje. Zdjęcie zrobione tuż po przeprowadzonym wywiadzie w Jastrzębiu - Zdroju. / Fot. Fot. Z archiwum autorki Marioli Morcinkové
Proszę na koniec sprecyzować swoje najbliższe plany zawodowe. W jakich produkcjach i spektaklach zobaczymy Pana?

-Jest projekt, który podobnie jak „Dwoje we troje“ ma być mini-serialem i mam w nim zagrać rolę dość znaczącą. Myślę, że widzowie nie będą zawiedzeni. Na jesieni kolejna premiera teatru Montownia w Teatrze Polonia u Pani Krystyny Jandy.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.