Pozycja materiału w rankingach:
III Pętla Karkonosko-Izerska za nami. Bezapelacyjnym zwycięzcą imprezy został Marek Galiński przygotowujący się do startu w Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Dwudniowy wyścig zgromadził na starcie ponad stu miłośników rowerowego ścigania
Pomysł na Pętlę Karkonosko-Izerską zrodził się trzy lata temu w głowie Cezarego Zamany – w przeszłości znanego szosowca, obecnie propagatora aktywnego spędzania czasu na rowerze.
III Pętla Karkonosko-Izerska rozpoczęła się w sobotę punktualnie o 10 w Cieplicach. Barwny kolarski korowód ruszył w kierunku Piechowic, gdzie rozpocząć miał się pierwszy tegoroczny OS. Stamtąd trasa prowadziła do Świeradowa Zdroju. Zwyciężył murowany faworyt – Marek Galiński. Kolejne miejscowości, które gościły kolarzy to Gryfów Śląski, Czerniawa, Mirsk i Wojcieszyce. Szczególnie miło przyjęto zawodników w Gryfowie i Mirsku. Burmistrzowie tych miejscowości przygotowali dla kolarzy jagodzianki i ciasta – smakowały wybornie, szczególnie po takim wysiłku. Mirsk należy wyróżnić jeszcze z jednej przyczyny. W Czerniawie, gdzie kończył się etap z Gryfowa Śląskiego bardzo mocno padało, spadła temperatura. W Mirsku działano błyskawicznie. Kiedy po kilkunastu minutach przemoczony peleton dotarł do miasta czekały już nań termosy z gorącą herbatą i kawą. Pierwszy dzień imprezy zakończono w Cieplicach. Zawodnicy mieli kilka godzin na odpoczynek. Tego dnia przejechali ponad 140 km, ale dopiero w niedzielę czekało na nich najgorsze: morderczy podjazd na Przełęcz Kowarską, a potem walka z Przełęczą Karkonoską – jednym z najtrudniejszych podjazdów w kraju.
Początek drugiego dnia rywalizacji zaplanowano w malowniczo położonych Borowicach. Kolarze na rozgrzewkę przejechali do Łomnicy. Tam w pobliżu pięknie odrestaurowanego pałacu ruszał pierwszy tego dnia OS. Przed kolarzami pierwszy tego dnia podjazd – na wspomnianą Przełęcz Kowarską. Pogoda przypominała bardziej tą znaną z Vuelta a Espana. Z nieba żar, dlatego pot lał się strumieniami. Zawodnicy byli straszliwie zmęczeni, niektórzy poddawali w wątpliwość chęć dalszej jazdy, ale za kilka minut zrezygnowanie ustępowało miejsca woli walki i wszyscy po szybkim posiłku zjeżdżali z Przełęczy w stronę Karpacza. Tam odbył się najkrótszy, bo ledwie trzykilometrowy etap Pętli. Przejazd z Dolnego do Górnego Karpacza, był ostatnią rozgrzewką przed Przełęczą Karkonoską.
Peleton ruszył na walkę iście piekielnym podjazdem punktualnie o 15 z Podgórzyna. Na 10-kilometrowej trasie suma przewyższeń wynosiła ponad 800 metrów! Do pobicia rekordu trasy szykował się Marek Galiński. Do pobicia był czas, znanego chyba wszystkim miłośnikom kolarstwa, Dariusza Baronowskiego – 35’23”. Grupa bardzo szybko się rozerwała, a Galiński pognał do przodu. Jechał niesamowicie. Nikt nie był w stanie utrzymać tempa olimpijczyka. Jechał równo, mocno. Z kilometra na kilometr stawało się jasne, że dotychczasowy rekord jest zagrożony. Trzy kilometry przed metą zaczął najgorszy fragment podjazdu. Z samochodu prowadzącego Galińskigo na szczyt raz po raz krzyczano: „Dawaj Marek, dawaj!”. Galiński nie zwalniał, a kiedy po chwili nieco się wywłaszczyło jeszcze przyspieszył. Wydawało się, że nogach ma dynamit. Na szczyt wpadł na długo przed kolejnymi zawodnikami. Czas? Oczywiście rekordowy!
Niektórzy do mety dochodzili prowadząc rower, ale zdecydowana większość zobaczywszy linię zwiastującą koniec wyścigu wskakiwała na rower, by ostatnich metrów nie pokonywać pieszo. Wynagrodzeniem za trud były niesamowite, zapierające dech w piersiach widoki i brawa od licznych na górze turystów. Teraz trzeba było jedynie zjechać do Borowic, co jednak nie było wcale takie proste – należało zachować szczególną ostrożność. Brawura podczas zjazdu z Przełęczy Karkonoskiej mogła przynieść opłakane skutki. Oczywiście wszyscy bez problemów dotarli na dekorację najlepszych zawodników. Dwudniowe zawody ukończyły trzy zawodniczki i 121 zawodników. Startujących było więcej, cześć zawodników zdecydowała się na start jedynie podczas jednego dnia imprezy.
Pętla Karkonosko-Izerska to duże przedsięwzięcie organizacyjne i logistyczne. Bez pomocy władz lokalnych, zaangażowania policji, straży pożarnej i służb ratunkowych dwudniowe święto szosowego ścigania nie mogłoby się odbyć. IV Pętla za rok do pobicia wyśrubowany przez Marka Galijskiego rekord, ale z całą pewnością nie zabraknie i innych atrakcji, o które zadba Cezary Zamana. Teraz jednak głowę znakomitego kolarza zaprząta inna myśl. Już 15 - 17 sierpnia w Ełku odbędzie się Gwiazda Mazurska – trzydniowa impreza w rodzinnych stronach Zamany już teraz zapowiada się bardzo ciekawie. Wzniesienia na Mazurach „Garbatych”, stare mazurskie drogi, odcinki szutru, bruku, szlaki poprowadzone liniami brzegowymi jezior. To wszystko już za nieco ponad miesiąc. W Karkonoszach spotkamy się za rok.Zobacz także:
Artykuły
(40)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.72)
Wiek: 27 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Częstochowa. Extremizer Motor Show, czyli wyścigi i drift [Fotorelacja]
(odsłon: +1599)