Facebook Google+ Twitter

Marek: Harcerstwo zepsuło mi syna

Harcerstwo i tak ma swoje za paznokciami, nie trzeba mu dopisywać czyichś grzechów. Ale w ostatnim czasie obserwuje się zamiłowanie mediów do kopania harcerstwa przy każdej nadarzającej się sposobności.

 / Fot. Twórczość własna autoraHarcerstwo i tak ma swoje za paznokciami, nie trzeba mu dopisywać czyichś grzechów. Ale w ostatnim czasie obserwuje się zamiłowanie mediów do kopania harcerstwa przy każdej nadarzającej się sposobności. Przoduje w tym pewna gazeta z nazwą kiełbasy w tytule.

Przed świętami media obiegła informacja o niedoszłym maturzyście z pedofilskimi skłonnościami. Redaktorzy zaczęli prześcigać się w doniesieniach kim ów młodzieniec jest. No i dopadli skandalizującą informację. Był harcerzem, nawet drużynowym. Jaki to był wzór dla młodzieży? Szybciutko graficy do informacji o zatrzymaniu pedofila dołączali harcerskie symbole. Ale żaden żurnalista nie sprawdził, co zatrzymany w harcerstwie robił.

Fakt, że podejrzany i zatrzymany chłopak (a właściwie już dorosły mężczyzna) w żadnej organizacji harcerskiej już nie jest, jak i to, że funkcja drużynowego była tylko krótkim epizodem w jego życiorysie, nikt z dziennikarzy nie zaznaczył. Bo i po co? Prawda nikomu nie jest potrzebna. Liczy się tylko skandal.

Wiele osób o harcerstwie może powiedzieć coś złego. Tak jak mój znajomy, Marek, któremu, jak twierdzi harcerstwo zepsuło syna. Ale zanim mi to powiedział prosto w oczy nasze kontakty stały się nagle bardzo oficjalne.

Marek ma syna. Dzisiaj już dorosłego. W dzieciństwie chował się zdrowo, wśród rówieśników, normalnie jak każdy chłopak. Żadne harcerstwo ani inna organizacja mu charakteru i umysłu nie wypaczała. Chodził dla taty po piwo, a gdy podrósł razem z biednym ojcem wypił. I piwko przy meczu i coś mocniejszego, gdy staruszek miał chandrę. Idealny syn można by rzec. Aż tu nagle...

Syn Marka był na studiach gdy kolega poprosił go o pomoc. Chodziło o pomoc w przygotowaniu i przeprowadzeniu obozu. Obozu harcerskiego. Nie żeby od razu jako instruktor lub opiekun. po prostu w sprawach technicznych. I pojechał. Wrócił całkowicie zmieniony.

Harcerstwo mi syna zepsuło - skarżył się Marek - Straciłem syna. Nie mam już nawet z kim piwa wypić. Marek do harcerstwa miał żal, wielki żal. Jego syn wkrótce został instruktorem, drużynowym, członkiem komendy. Skończył studia, ożenił się, ale w harcerstwie nadal działa. I żyje zgodnie z harcerskimi "przykazaniami".

Czas leczy rany. Marek już nie demonstruje swojej niechęci do harcerstwa. Czasami nawet jest dumny z syna, z tego do czego doszedł. Również w harcerstwie. I już przestał namawiać go do wypicia.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: harcerstwo


Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Marku, wszystko zależy od przyjętego celu, to co dla jednych jest winą [w sensie negatywnym] dla innych może być zasługą [w sensie pozytywnym]. Ale nie zapominajmy o jednym, jak mawiał mój ś.p. ojciec: dobrego i partia nie zepsuje a złego i kościół nie naprawi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzie nie lubią doszukiwać się winy u siebie. Zawsze szukają jej na zewnątrz...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.