Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > Marek Kościkiewicz: - Wiara dodaje mi sił!

Pozycja materiału w rankingach:

23057 miejsce

Dział: Muzyka

Ocena: 38pkt

Oceń:

Marek Kościkiewicz: - Wiara dodaje mi sił!


Rozmowa z założycielem popularnego zespołu De Mono, cenionym kompozytorem piosenek m.in. Justyny Steczkowskiej i Krzysztofa Krawczyka oraz założycielem pisma Machina - Markiem Kościkiewiczem.

Niedawno Marek Kościkiewicz wziął udział w kampanii na rzecz profilaktyki chorób u dzieci "Kochasz, Chronisz, Zapobiegasz - Badaj swoje dziecko", której organizatorem jest Fundacja Orimari. Na zdjęciu z synami: starszym Jasiem i młodszym Mikołajem. / Fot. Fot. B. CzartoryskaNie każdy wie, że jest pan absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i że skończył pan na tej uczelni Wydział Wzornictwa Przemysłowego. Po studiach projektował pan okładki książek, plakaty i znaki graficzne, jak również meble i wnętrza.
- Marzyłem o szkole aktorskiej lub innym kierunku artystycznym. Jako dziecko brałem udział w wielu konkursach plastycznych, w których zdobywałem nagrody. Wyboru kierunku studiów dokonałem w liceum. Podczas pobytu w Akademii muzyka była dla mnie jedynie sposobem czy elementem spędzania wolnego czasu. Pierwsze pieniądze, jakie udało mi się zarobić, pochodziły ze sprzedaży moich obrazów. Na ASP studiowałem na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego. Kierunek ten dał mi niezwykle wszechstronne wykształcenie, ponieważ oprócz klasycznych przedmiotów takich jak rzeźba i malarstwo, studiowałem również technologie przemysłowe i grafikę reklamową. Wzornictwo obdarzyło mnie artystyczną odwagą i nauczyło samodyscypliny. Po studiach powróciło zamiłowanie do muzyki, która do dziś zawodowo jest dla mnie najważniejsza. Niemniej jednak sfera sztuk pięknych również pozostała mi bliska.

W 1987 roku założył pan zespół De Mono, dla którego napisał pan większość piosenek, w tym największe przeboje: "Statki na niebie", "Znów jesteś ze mną" czy "Kamień i aksamit", które śpiewała cała Polska. Skąd zrodził się w pana głowie pomysł na śpiewanie i karierę muzyczną w polskim show-biznesie?
- Początkowo była to czysta zabawa. Szczerze przyznam, że sukces pierwszej piosenki, która trafiła na listy przebojów i przez długi czas utrzymywała się na szczycie listy Marka Niedźwieckiego w radiowej Trójce, był dla nas ogromnym zaskoczeniem. I to był właśnie moment, kiedy postanowiliśmy pójść ścieżką muzyczną. Myślę, że nasze zdrowe podejście w połączeniu z entuzjazmem były motorem napędowym do dalszej twórczości.

Jest pan także kompozytorem piosenek dla wielu znanych i cenionych polskich artystów, takich jak Krzysztof Krawczyk, Krzysztof Cugowski, Justyna Steczkowska czy Małgorzata Ostrowska. Skąd czerpie pan muzyczne inspiracje?
- Przede wszystkim wszyscy wymienieni artyści należą do podobnego nurtu muzycznego. Jest to muzyka na bazie bliskiego mi rockowego brzmienia. Nierzadko bywa, że wykonawcy na podstawie wcześniej zasłyszanego utworu mojego autorstwa, zgłaszają się do mnie z prośbą o skomponowanie linii melodycznej lub napisanie tekstu piosenki. Przyznam, że zaufanie jakim obdarzają mnie niektóre gwiazdy, jest wyjątkowym doznaniem. Jeśli chodzi natomiast o inspiracje, poza kontynuacją własnego stylu, jestem bardzo otwarty na to, co aktualnie dzieje się na rynku muzycznym. Pisanie utworów także uwzględnia pojawianie się nowych trendów, a zatem ulega modzie.

A czy twórczość innych kompozytorów miała wpływ na pana?
- Oczywiście. Miałem to szczęście, że dorastałem w czasach świetności największych gwiazd sceny muzycznej, takich jak Rolling Stones, Pink Floyd, Police, U-2, ale słuchałem też dużo czarnej muzyki i do dziś moimi ulubionymi wykonawcami są Prince i Earth Wind and Fire. Nigdy nie zamykałem się na jakikolwiek rodzaj muzyki, ponieważ jestem zdania, że liczy się dobra linia melodyczna, nie zaś ramy w jakich zostaje potem osadzona. Dowodem na to są kolejne aranżacje znanych przebojów, które niezależnie od pokolenia cieszą się popularnością.

Ostatnio brał pan udział w popularnym show „Gwiazdy tańczą na lodzie”, w którym partnerowała panu Aleksandra Kauc. Jak wspomina pan udział w tym programie?
- Udział w programie był dla mnie przede wszystkim ciekawą przygodą. Wcześniej nie pasjonowała mnie jazda figurowa na lodzie, natomiast po pierwszych próbach do programu zmieniłem zdanie. To były dwa miesiące ostrych treningów, dyscypliny, a przede wszystkim ciągłej nauki i nowych doświadczeń. Nie planuję zostać łyżwiarzem, ale cieszę się z nabytych umiejętności.

Żałuje pan, że tak szybko skończyła się pana przygoda z tańcem na lodzie?
- Nie rozpatruję tego w kategorii żalu bądź rozczarowania. Oczywiście, jak każdy z uczestników, chciałem zostać w programie jak najdłużej. Każda gra rządzi się jednak swoimi regułami. Była dobra zabawa i satysfakcja – to najważniejsze.

Łyżwy, piłka nożna - jest pan piłkarzem Reprezentacji Artystów Polskich, częste podróże do Włoch, Hiszpanii, Meksyku. Prowadzi pan chyba aktywny tryb życia?
- Tak, lubię aktywny tryb życia. Czasem brakuje mi wyciszenia, głębszego oddechu i dystansu do wszelkich spraw naokoło, jednak świat jest na tyle intrygujący, piękny, pełen niespodzianek, że zdobywanie go dostarcza mi nieporównywalnie więcej energii i relaksu, niż leniuchowanie.

A co z przyjęciami? Lubi pan bankiety, towarzyskie spotkania, bywanie na salonach?
- Show-biznes zdecydowanie idzie w parze z towarzyskimi spotkaniami, bankietami. Bywam na nich od czasu do czasu, ale to nigdy nie było dla mnie priorytetem czy nieodłączną częścią mojej kariery, w przeciwieństwie do spotkań w gronie najbliższych mi osób.


Wierzy pan w ludzi?
- Oczywiście! Gdyby nie wiara w ludzi, nie byłbym tym kim jestem, nie osiągnął bym wielu życiowych celów. Wiara pomaga cierpliwie przeżywać ciężkie chwile i daje siłę. Poza tym myślę, że nie ilość przyjaciół, ale moc więzi międzyludzkich jest istotna. Rodzina, przyjaciele – również z zespołu, stanowią ważną część mojego świata, który bez nich niewiele byłby wart.

Co najbardziej pana przeraża? Upływający czas, poczucie osamotnienia, nagły brak środków finansowych potrzebnych do życia. Czego najbardziej boi się Marek Kościkiewicz?
- Każdy z tych obszarów jest dla mnie ważny, wpływa przecież na wygląd i jakość życia. Zarówno upływający czas jak i samotność zaprzątają myśli wielu z nas. Nie poddaje się jednak temu zbytnio. Jest czas dla marzeń i czas dla spraw przyziemnych jak np. pieniądze – mówi się, że szczęścia nie dają, ale to dzięki nim możemy spełnić marzenia.

Plany zawodowe na najbliższą przyszłość to...?

- Nowy materiał, który przygotowujemy razem z przyjaciółmi z De Mono . Po dość długim okresie przerwy postanowiliśmy reaktywować zespół. Zdradzę jedynie, że w składzie pojawił się nowy, niezwykle utalentowany wokalista Rafał Brzozowski. Głęboko wierzę, że odmieniony image i nowoczesne wcielenie zespołu połączone z wieloletnim doświadczeniem na rynku muzycznym, zaowocuje wieloma koncertami i dobrą zabawą z fanami.

Komentarze: 13

Sortuj komentarze:

Marzena Paniusia 03.06.2008 18:01

Ocena: Ocena pozytywna 15 Ocena negatywna 13

Widzę Ilono,że nie marnujesz czasu i wrzucasz kolejne wywiady. Plus za pracowitość. I za fajny wywiad z fajnym facetem. Podoba mi się ten Kościkiewicz. Szkoda tylko, że zajęty, bo z tego co czytałam na jakiejś stronce pogodził sie z żoną. Żart! :P

Strasznie mnie ciekawi ten nowy wokalista w De Mono.
Liczę, że nowa płyta będzie super. Bo muzyka dawnego De Mono była pełna dobrych emocji, sprawiała,że na mojej twarzy pojawiał się uśmiech, rozbudzała nadzieję o wielkiej miłości i księciu z bajki, była lekiem na złamane serce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Kwiatkowska 03.06.2008 17:13

Ocena: Ocena pozytywna 15 Ocena negatywna 11

Ups...To już standard. Zapomniałam +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Kwiatkowska 03.06.2008 17:08

Ocena: Ocena pozytywna 12 Ocena negatywna 8

+ za przygotowanie do wywiadu. Nie wiedziałam, że Pan Marek studiował wzornictwo przemysłowe i jest założycielem Machiny, którą parę razy kupiłam.
Uuuu....pamiętam ten wielki hit - "Statki na niebie" :] Niezapomniana piosenka.
Widać, że facet ma poukładane w głowie a pieniądze i kasa nie zepsuły go. Czekamy w takim razie z mężem na nowy album .Brawo :]

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.