Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13040 miejsce

Marek Piekarczyk: „W książce najważniejsza była prawda“

Przy okazji Festiwalu Dolański Gróm i koncertu TSA w Karviné, miałam przyjemność rozmawiać z Panem Markiem Piekarczykiem. Rozmawialiśmy o koncertach, ale również o tym, jak doszło do wydania jego biografii.

Z czym na pierwszą myśl kojarzą się Panu Czechy?

-Z uśmiechniętymi ludźmi i pięknymi dziewczynami.

Nie jest to Pana pierwsza wizyta w tych stronach, co po raz pierwszy najbardziej Pana w Czechach zachwyciło?

-Wspomniany uśmiech, a także to, że ludzie się bawią i nie są agresywni.

Po koncercie znajdzie Pan czas, by zwiedzić miasto?

-Chciałbym, ale nie wiem, czy zdążę.

Która piosenka z repertuaru TSA jest według Pana zdania najbardziej znana w tych stronach?

-Nie wiem, nie znam odpowiedzi na to pytanie.

Na jakich koncertach najlepiej Pan się czuje – na tych dla mniejszej, czy większej publiczności? A może ilość słuchaczy nie ma dla Pana większego znaczenia?

-Ilość ludzi nie ma znaczenia, ważne jest, bym nie musiał śpiewać czegoś, czego nie lubię.

W jakim repertuarze najlepiej Pan się czuje?

-Zdecydowanie w tym, który wykonuję.

Co jest według Pana wyznacznikiem udanego koncertu?

-Nie ma czegoś takiego. Przynajmniej dla mnie. Wszystkie koncerty są udane.

Oprócz koncertów co jakiś czas pojawia się Pan na spotkaniach autorskich, na których promuje Pan książkę „Zwierzenia kontestatora“, wydaną w listopadzie 2014 roku;(19 listopada) Czy te spotkania łączy Pan czasem z muzyką, czy jednak skupia się na książce?

-To jest moim warunkiem. Kiedy nie ma zaproszenia na koncert, nie jadę na spotkanie.

Potrafiłby Pan przytoczyć moment, w którym zdecydował się na wydanie książki? Ktoś Pana namawiał, czy była to przede wszystkim Pana decyzja?

-Nie chciałem wydawać książki. Do tego kroku namówił mnie Leszek Gnoiński. Nim to się wydarzyło, zgłaszało się do mnie kilka wydawnictw, ale nie odpowiadały mi ich pomysły i koncepcje. Dopiero Leszek, wyznaniem, że chce pokazać mój sposób myślenia, doprowadził do tego, że się zdecydowałem. Celem było, by z moich opowieści wynikał sposób na to, jak porażkę zamienić w sukces.
Marek Piekarczyk wystąpił z TSA w Karvinie na Festiwalu Dolański Gróm w czerwcu 2016. / Fot. Fot. Kasia Rogalska
Co było dla Pana najważniejsze, a co najtrudniejsze podczas pisania książki?

-Najtrudniejsza była cenzura. (Śmiech.) A najważniejsza była prawda. Ciężko ją czasem napisać…

Na czym najbardziej Pan się skupiał?

-Unikałem opisywania złych rzeczy, których było sporo w moim życiu.
„Wolność albo szybkość, wybór należy do Ciebie“ - to ulubiony cytat artysty. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Marka Piekarczyka
Gdzie najlepiej się Panu pisało? W jakich warunkach?

-W pociągu, a także w samochodzie.

Gdyby dostał Pan propozycję wydania kontynuacji, bądź drugiego tytułu, zdecydowałby się Pan na taki krok?

-Będę pisał opowiadania, ponieważ książka „Zwierzenia kontestatora“ jest jak sto lat samotności. Nie wydam tego w formie książki, ale tym razem postawię na moją stronę internetową.

Czy przez cały czas trwania spotkań autorskich pojawiła się taka recenzja, która najbardziej utkwiła Panu w głowie?

-Każde spotkanie jest świetne i w czymś wyjątkowe.

Co jest dla Pana najważniejsze w życiu, czy można uznać za to rzeczy, wyszczególnione w książce – rodzinę i szacunek do drugiego człowieka?

-Najważniejsza jest dla mnie rodzina i honor.

Czy czuje się Pan artystą spełnionym?
Zdjęcie koncertowe. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Marka Piekarczyka
-Nie.

Naszą rozmowę moglibyśmy zakończyć ważnym dla Pana cytatem…

-„Wolność albo szybkość, wybór należy do Ciebie“

(Rozmawiała Mariola Morcinková)



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.