Facebook Google+ Twitter

Marek Plawgo: Na formę w Osace pracowałem cały rok

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-09-18 08:03

W Osace wykorzystałem formę, na którą pracowałem praktycznie przez cały rok. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, bo nie spodziewałem się, że zdobędę jakikolwiek medal na mistrzostwach - Marek Plawgo

Marek Plawgo / Fot. Dzienik ZachodniDziennik Zachodni: Piłkarz, czy koszykarz po meczu, w którym wszystko mu wychodziło, mówi, że miał "dzień konia". Ty chyba przeżywasz właśnie "miesiąc konia".

Marek Plawgo: - Tak, i oby trwał on jak najdłużej. Jesień przyniosła mi najpierw podwójny brąz na mistrzostwach świata, a teraz trochę się ozłociłem (śmiech).

Dość solidnie się ozłociłeś. Zwycięstwo w mityngu Złotej Ligi w Berlinie to wspaniały dodatek do twojej tegorocznej kolekcji trofeów.

- To mityng o wielką stawkę, choć adrenalina nie jest tak duża, jak na mistrzostwach świata. W Berlinie startowałem bez obciążeń, ale powód tego był inny. W tym sezonie ja swoje już zrobiłem i niezależnie od kolejnych wyników, i tak byłbym zadowolony z tegorocznego dorobku. Bieg bez obciążeń plus dwa medale mistrzostw świata dodały mi skrzydeł. Można powiedzieć, że przybyło mi hormonów radości i dzięki nim biegam szybciej.

Tych hormonów może ci jeszcze przybyć, bo jesteś w gronie nominowanych do nagrody dla najlepszego lekkoatlety Europy.

- Byłoby miło. Nie zapominajmy, że ta moja złota jesień może się jeszcze solidnie przedłużyć. Jutro (środa) startuje w mityngu Pedro's Cup w Warszawie. Potem czeka mnie niezły maraton: Stuttgart, Jokohama, Szanghaj i Taegu. Mam za sobą trzy kolejne mityngowe zwycięstwa. Chciałbym przedłużyć tę znakomitą serię.

A nie wolałbyś sprawić sobie w końcu trochę wolnego?

- Ostatnio rzeczywiście się nie oszczędzam: starty co kilka dni, podróże z jednego końca świata na drugi bywają męczące. Do tego jeszcze trzeba znaleźć czas na trening. Nie jest łatwo, ale tak, jak powiedziałem wcześniej - w tym sezonie mogę już biegać bez żadnej presji. Czuję się spełniony. Dla sportowca to wymarzona sytuacja.

Czy tegoroczna eksplozja twojej formy to efekt w pełni "zdrowych", nie zakłóconych kontuzjami przygotowań do sezonu?

- W dużej mierze tak. To pierwszy sezon, w którym miałem taki komfort. Kiedyś, dopóki sukcesy przychodziły mi łatwo, nie przykładałem wielkiej wagi do zdrowia. Kontuzje wiele mnie jednak nauczyły. W Osace wykorzystałem formę, na którą pracowałem praktycznie przez cały rok. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, bo nie spodziewałem się, że zdobędę jakikolwiek medal na mistrzostwach. W biegu na 400 metrów przez płotki liczyłem na finał, sztafeta też była niewiadomą, bo przecież żaden z naszych zawodników nie przeszedł nawet przez eliminacje w rywalizacji indywidualnej. Jak widać, sport bywa wielką niewiadomą.

Rozmawiał: Marcin Zasada
-
Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.