Facebook Google+ Twitter

Margarethe von Trotta o Hannah Arendt – kobiecie niezależnej

"Hannah Arendt" to kolejna propozycja w kalejdoskopie kobiet niezależnych i niebanalnych Margarethe von Trotty. Poprzedziły ją m. in. „Utracona cześć Katarzyny Blum”, „Vision” (o Hildegardzie z Bingen), „Róża Luksemburg”. Wszystko właściwie dzieli te bohaterki, ale niezależnie od epoki łączy gotowość do obrony swoich poglądów za wszelką cenę.

 / Fot. mat. pras.Dlaczego Hannah Arendt? Bo idealnie wpisuje się w cykl filmowych opowieści Margarethe von Trotty o kobietach wyjątkowych, niezależnych, silnych, gotowych stawić czoła w obronie swoich poglądów. Punktem wyjścia do tej opowieści reżyserka uczyniła obecność Arendt na procesie Eichmanna w latach 60. Jej relacja i teza o „banalności” zła wzburzyły środowisko żydowskie do tego stopnia, że słynna książka Arendt "Eichmann w Jerozolimie. Raport o banalności zła” w Izraelu nigdy nie doczekała się publikacji.

W wywiadzie dla Newsweeka Von Trotta przypomina powody, dla których opinie Hanny Arendt natrafiły na mur nie do przebicia: "Ludzie chcieli widzieć Eichmanna jako potwora. Nie mogli zaakceptować tego, co mówiła im Arendt: takim potworem może być zwyczajny człowiek, który w odpowiednich okolicznościach jest w stanie czynić takie okropieństwa. Ona nie powiedziała, że on nie popełnił przestępstwa, ale twierdziła, że nie był kryminalistą. Raczej przeciętniakiem, który uczynił te wszystkie straszne rzeczy, bo nie myślał samodzielnie”. W filmie "Hannah Arendt" reżyserka mocno akcentuje, że proces Eichmanna w Jerozolimie, był pokazówką, podczas której osądzono historię, nie człowieka.

Akcję filmu osadziła reżyserka w klimacie Nowego Jorku lat 60., w którym uchodźcy z Niemiec, nawet po wielu latach spędzonych w Ameryce, czuli się obcy. Niemieccy humaniści, cytujący klasyków w oryginale, nie znali dobrze języka angielskiego, a ze swoją europejskością i niemieckością wręcz się obnosili.

Istotne dla filmu są też dokumentalne fragmenty z procesu Adolfa Eichmanna, uprowadzonego w 1960 roku z Argentyny przez Mossad i sądzonego w Jerozolimie. Arendt, korespondentka "The New York Times" zobaczyła w oskarżonym nie tyle demona, co ograniczonego urzędnika, który bezrefleksyjnie recytuje wyuczone formułki, zasłania się stylem wychowania i niemieckim drylem. To dlatego pisała "o banalności zła", ale dla wielu ludzi było kwestionowaniem Shoah. "Nie chcieli, aby postrzegano Eichmanna, jako przeciętnego biurokratę. Chcieli mieć potwora, zbrodniarza, szatana" - mówi reżyserka filmu Margarethe von Trotta we wspomnianym już wywiadzie dla "Newsweeka". Innym powodem, który spowodował wrogość środowisk żydowskich była opinia Arendt, że niektórzy urzędnicy Judenratów współpracowali z nazistami. Arendt odważyła się to powiedzieć i tego jej nie wybaczono.

By zrozumieć intencje i przekonania Arendt, von Trotta przeczytała prace naukowe Arendt i jej listy m. in. do Heideggera i Jaspersa. To pomogło wiele zrozumieć w działaniach filozofki. Przekonywająco opisać małżeństwo Arendt z Heinrichem Blücherem pomogła Lotte Kohler, przyjaciółka i asystentka Hannah.

Ogromną zasługą reżyserki jest mocny akcent postawiony na definiowanie zła. W odróżnieniu od manicheizmu, nie jest ono wg Arendt potrzebne tylko dla uwypuklenia dobra, ale by ludzie nie musieli konfrontować się z sobą. Jak mówi von Trotta dla "Newsweeka": "Potrzebny im religijny kontekst Zła – jak Szatan, coś bardzo odległego od nas samych, czemu możemy przypisać wszystko, co złe i nie musimy szukać zła w samych sobie".

Hannah Arendt gra w filmie von Trotty jej ulubiona aktorka, Barbara Sukova. Tylko ona mogła sprostać tej roli, podobnie zresztą jak kilku innym we wcześniejszych filmach reżyserki. "Była ona jedyną aktorką, której mogę wierzyć, że jest myślicielem. Patrząc na nią widziałam głębię umysłu, proces filozofowania” - uzasadniała von Trotta w rozmowie z Joanną Sławińską dla Polskiego Radia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.