Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19614 miejsce

Maria Wolf wyruszyła na 33 obóz w swoim życiu

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-07-03 13:55

Druhna Podwieczorek. Na co dzień łamią ją kości, wieczorami zakłada kołnierz ortopedyczny, bo ma problemy z kręgosłupem. Ale w lecie pakuje plecak i wyjeżdża na obóz harcerski

Czy nie powinnam w tym wieku siedzieć w domu? Może i tak, ale nie potrafię! – mówi osiemdziesięcioletnia Maria Wolf z Oławy. – Wakacje pod namiotem mają w sobie coś, co sprawia, że człowiek młodnieje, nabiera sił i chęci do życia – wyznaje.
W sobotę wyjechała na swój 33. obóz w życiu.

Do harcerstwa należała już na Ukrainie, skąd przesiedlono ją na Dolny Śląsk. Dopiero w Oławie zaczęła się prawdziwa przygoda ze skautingiem. Gdy miała 45 lat, zapisała się do Związku Harcerstwa Polskiego. Na pierwszy obóz do Lubiatowa koło Łeby wyjechała w 1971 roku.

Obozy, to dla niej przede wszystkim ciężka praca. Była tam już księgową, jeździła do sklepów po posiłki dla wszystkich obozowiczów, a teraz zajmuje się magazynem.

Ale młodzi harcerze kochają ją za co innego. Codziennie o szesnastej wydaje im podwieczorki. – Już od rana odwiedzają mnie w namiocie z pytaniem, co słodkiego dziś dostaną – opowiada. To dlatego zyskała przydomek Druhna Podwieczorek. Inni mówią o niej Chodząca Słodycz.

Na obozie pani Maria wstaje o siódmej. Po krótkiej toalecie biegnie do magazynu. Uzgadnia z zaopatrzeniowcami, co trzeba kupić. Gdy harcerze idą na plażę, ona przejmuje dyżur. Przychodzi czas na obiad. Nie zawsze zdąży zjeść do końca. Szybko musi przygotowywać podwieczorek. Po kolacji znów praca w magazynie. Gdy wszyscy już śpią, pani Maria do późnej nocy sporządza jeszcze przeróżne raporty.

Na obozie będzie w tym roku pięć tygodni. Wieczory zamierza spędzać na dyskotekach. Uwielbia tańczyć. Z parkietu schodzi zawsze ostatnia. Młodzi tracą siły dużo wcześniej. – Harcerze nie potrafią teraz śpiewać tak pięknie jak dawniej – uważa. Dlatego w tym roku do plecaka spakowała płytę z piosenkami skautów sprzed lat. – Niech posłuchają, jak bywało kiedyś. Może połkną bakcyla – mówi.
Biwakowanie opuściła dwa razy. Wyjechała wtedy do Australii. Ale i tu nie mogła wytrzymać bez kilku dni pod namiotem. Z rodziną wybrała się na prerię. Pewnej nocy obudziło ją potężne uderzenie. Na namiot wbiegło stado kangurów. Była przerażona, ale na szczęście zwierzęta okazały się bardzo przyjazne i nikomu nie zrobiły krzywdy.


Michał Gigołła

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.