Pozycja materiału w rankingach:
Druhna Podwieczorek. Na co dzień łamią ją kości, wieczorami zakłada kołnierz ortopedyczny, bo ma problemy z kręgosłupem. Ale w lecie pakuje plecak i wyjeżdża na obóz harcerski
Czy nie powinnam w tym wieku siedzieć w domu? Może i tak, ale nie
potrafię! – mówi osiemdziesięcioletnia Maria Wolf z Oławy. – Wakacje
pod namiotem mają w sobie coś, co sprawia, że człowiek młodnieje,
nabiera sił i chęci do życia – wyznaje.
W sobotę wyjechała na swój 33. obóz w życiu.
Do
harcerstwa należała już na Ukrainie, skąd przesiedlono ją na Dolny
Śląsk. Dopiero w Oławie zaczęła się prawdziwa przygoda ze skautingiem.
Gdy miała 45 lat, zapisała się do Związku Harcerstwa Polskiego. Na
pierwszy obóz do Lubiatowa koło Łeby wyjechała w 1971 roku.
Obozy, to
dla niej przede wszystkim ciężka praca. Była tam już księgową, jeździła
do sklepów po posiłki dla wszystkich obozowiczów, a teraz zajmuje się magazynem.
Ale młodzi harcerze kochają ją za co innego. Codziennie o
szesnastej wydaje im podwieczorki. – Już od rana odwiedzają mnie w
namiocie z pytaniem, co słodkiego dziś dostaną – opowiada. To dlatego
zyskała przydomek Druhna Podwieczorek. Inni mówią o niej Chodząca
Słodycz.
Na obozie pani Maria wstaje o siódmej. Po krótkiej toalecie
biegnie do magazynu. Uzgadnia z zaopatrzeniowcami, co trzeba kupić. Gdy
harcerze idą na plażę, ona przejmuje dyżur. Przychodzi czas na obiad.
Nie zawsze zdąży zjeść do końca. Szybko musi przygotowywać
podwieczorek. Po kolacji znów praca w magazynie. Gdy wszyscy już śpią,
pani Maria do późnej nocy sporządza jeszcze przeróżne raporty.
Na
obozie będzie w tym roku pięć tygodni. Wieczory zamierza spędzać na
dyskotekach. Uwielbia tańczyć. Z parkietu schodzi zawsze ostatnia.
Młodzi tracą siły dużo wcześniej. – Harcerze nie potrafią teraz
śpiewać tak pięknie jak dawniej – uważa. Dlatego w tym roku do plecaka
spakowała płytę z piosenkami skautów sprzed lat. – Niech posłuchają,
jak bywało kiedyś. Może połkną bakcyla – mówi.
Biwakowanie opuściła
dwa razy. Wyjechała wtedy do Australii. Ale i tu nie mogła wytrzymać
bez kilku dni pod namiotem. Z rodziną wybrała się na prerię. Pewnej
nocy obudziło ją potężne uderzenie. Na namiot wbiegło stado kangurów.
Była przerażona, ale na szczęście zwierzęta okazały się bardzo
przyjazne i nikomu nie zrobiły krzywdy.
Zobacz także:
Tomaszewski zawieszony ! Teraz:"Hulaj dusza piekła nie ma"!
(odsłon: +1943)