Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20276 miejsce

Marian Brandys, "Nieznany książę Poniatowski"

Marian Brandys nie był z wykształcenia historykiem. Był prawnikiem, ale nade wszystko dziennikarzem, reporterem. Dlatego książka ta odbiega od nudnawych rozpraw naukowych poświęconych dziejom historycznym. Czyta się ją po prostu świetnie.

Okładka książki / Fot. Wydawnictwo MGSam autor na początku książki żali się, że zebrane do niej materiały nie są kompletne. "Ale co robić? Jestem tylko reporterem i nie mam tyle czasu i cierpliwości co historycy". I bardzo dobrze.

Biorąc książkę do ręki wiedziałem z grubsza, co mnie może czekać. Na mojej półce do dziś stoi 6 tomowe dzieło "Koniec świata szwoleżerów" czy "Generał Arbuz", zakupione przecież kilkanaście lat temu. A do tego jeszcze czytane równie dawno 2 tomowe dzieło "Kozietulski i inni". Marian Brandys zakochał się w naszych dziejach epoki rozbiorowej i czasów napoleońskich. Choć w tym przypadku mamy do czynienia z czasami troszkę wcześniejszymi. Ale postać bohatera tej książki godna jest uwagi, choćby przez sam fakt, że tak ważna osoba w życiu publicznym ówczesnej Polski została prawie całkowicie zapomniana przez współczesnych nam historyków. Ale co ważniejsze, przez jemu współczesnych także.

Jakież było zdziwienie Mariana Brandysa, gdy zwiedzając swego czasu Florencję usłyszał w jednym z tamtejszych kościołów od oprowadzającego go po tym mieście-muzeum przewodnika "Stoi pan przed grobem księcia Poniatowskiego, bratanka ostatniego króla Polski". Brandys był pewny, że przewodnikowi coś się pokręciło, bowiem był przekonany, że nasz ostatni król, Stanisław August Poniatowski, miał tylko jednego bratanka, księcia Józefa, tego co do tej pory zasiada na prężącym się koniu przed Pałacem Namiestnikowskim w Warszawie, bohatera ginącego w nurtach Elstery. A jednak nie, król Poniatowski miał także i drugiego bratanka i to może nawet bardziej umiłowanego, gdyż prawdopodobnie szykowanego na jego następcę. Ale czasy wtedy były dla Polski trudne, Konstytucja 3 Maja, potem I Rozbiór , a bohater naszej książki był jednak do końca wierny królowi, przez co musiał narazić się szlachcie, która za to go znienawidziła. Zresztą ojciec naszego bohatera, najstarszy królewski brat Kazimierz, był niezgorszym hulaką, piastując wysokie funkcje przez 30 lat nie robił nic, a gdy postanowił złożyć urząd, kazał nazywać się księciem eks-podkomorzym.

Historia niestety o takich ludziach zapomina, a szkoda, bo przecież do opisania dziejów kraju, znajomość nie tylko biografii wybitnych postaci jest konieczna, ale również i tych mniej lub w ogóle nie zasłużonych. Bo choćby przez sam fakt, że wywodzili się oni z wielkich i ważnych rodów mieli na losy swojego państwa duży wpływ (często przez swoją postawę zgubny) są warci wspomnienia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.