Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25265 miejsce

Marian Soros. Krótka historia antymesjanizmu

Dyskusja o antysemityzmie - do której nie przywykliśmy, bo była latami tłumiona - choć momentami szorstka, na blogu Mariana stała się trendy, na przekór teologicznej i politycznej poprawności. Kim może być i co takiego zrobił Marian Soros?

Enigmatyczna postać, dotąd chowana za story archiwaliów Frondy, wypłynęła wywołując spore kontrowersje. Pierwsza udana mistyfikacja Sorosa, w stylu Woody Allena, to antysemityzm, który najpierw rozjuszył a potem obnażył intelektualne deficyty, kliszowość i powtarzalność fanatyków poprawności zbudowanej ze zbieraniny różnych mitologii. Bloger Marian celnie dawał jej odpór obnażając pustkę.

Bożonarodzeniowe wyznania antysemity
Apostołowie piętnowali Żydów, czy byli antysemitami?

Plastikowość salonu - jak zauważa - sprowadza się do - ekscytowanej wiarą we własny światopogląd lub filozofię życia - ignorancji. Sprowadza się, na przykład, do niezrozumiałości zasad statystyki lub powielania błędów statystycznych. Motywem przewodnim filosemickiego skrzydła w dyskusji pod wpisem blogera było nawracanie do pytania: "Czy jeśli z jego bloku jakiś sąsiad okaże się złodziejem albo mordercą, to prawdziwe staje się stwierdzenie "w tym bloku mieszkają same szumowiny?". Kilku rzezimieszków na zamieszkałym przez 30 tys. mieszkańców osiedlu nie jest nadreprezentacją, ani rzeczywistą ani statystyczną, lub proporcjonalną - wyjaśniał M. Soros. Gdyby ich było bodaj 20 proc. (nie mówiąc o 60) - jak w przypadku Żydów w bankowości - to mielibyśmy wyraźne związki statystyczne. Porównywanie nadreprezentacji z niedoreprezentowaniem, niczym oksymoron, nie ma większego sensu, chyba że robimy to w celach propagandowych. Nie o taką odpowiedź chodziło. Nie o logiczną odpowiedź, ale o wrażenie empatii i kontrastu do prymitywizmu rzekomych antysemitów. Salon po wyłożeniu błędnej mądrości uroczyście tę swoją dobroć, zastępującą logikę, obchodzi, niemal jak Boże Narodzenie.

"W końcu znalazłem księdza i wiem o co chodziło z tą kurtką i okularami. Również życzę cierpliwości i miłości do każdego, kto w imię walki z "czymś" lub "kimś" szuka dziury w całym."

Epigoni poprawności politycznej bez chwili wahania przyznają sobie prawo do decydowania o publicznej obecności, wolności dyskursu i jego treściach. Działa to jak cenzura.

"() ktoś mógłby pomyśleć, że to, co Soros wypisuje ma jakąś wartość, albo wręcz że odzwierciedla naukę Kościoła. Tym bardziej, że on tam stara się wytworzyć jakiś wizerunek siebie jako niemalże mistyka, któremu sam Bóg zlecił misję."


Salon gada arbitralnie i niekompetentnie. Ktoś na to zwraca uwagę:

"Jeszcze jedno: nie jesteś kompetentny, aby decydować czy wpisy Mariana są zgodne mistycyzmem Kościoła katolickiego i jego nauczaniem społecznym. Nie jesteś teologiem z wykształcenia, ani teologiem duchowości. Wpisy Mariana dałem pod ocenę dwóm kolegom teologom. Nie znaleźli w nich nic, co mogłoby kolidować z teologią katolicką i nauczaniem papieży. Za kogo ty się masz ferując takie wyroki na Magdzie i na Marianie."

Koryfeusze pp (poprawności politycznej) uwielbiają pisać o sobie. Własnych przeżyciach, fascynacjach i rozczarowaniach odmiennym punktem widzenia. - Taki jest establishment i jego plankton - zgadzam się z Wildsteinem. Próżny i przewrażliwiony. Wierzy we własną dobroć i niepodważalność głoszonej tezy. Żeby jej bronić gotów jest zanegować prawo grawitacji.

Trwałość salonu

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Żydzi, Żydzi. Świat was kocha i nienawidzi. Brawa dla autora za niebanalną, w konwencji performance analizę fenomenu żydowskiego. Pomysł z mesjanizmem laickim jest arcyciekawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.